Tchouameni niegroźnie urazowi, Real Madryt z lekką ulgą przed Elche.
Sercem Realu Madryt mogło dzisiaj zabić mocniej. Po zaciętym boju z Manchesterem City, kiedy wydawało się, że jeden z kluczowych graczy Królewskich opuści boisko na noszach, nadeszła fala ulgi dla Santiago Bernabéu.
Po Valdebebas roznosi się radosna nowina: Tchouaméni jednak cały?
Napięcie podczas środowego starcia Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi City było niemal namacalne, zwłaszcza gdy Francuz, Aurélien Tchouaméni, doznał nieprzyjemnego urazu. W drugiej połowie meczu, po mocnym kontakcie i uderzeniu w kostkę, wydawało się, że defensorowi Realu Madryt będzie potrzebna natychmiastowa zmiana. A jednak, 26-latek, jak prawdziwy wojownik, zdołał przetrwać pełne 90 minut na boisku, wykazując się niesamowitą odpornością psychiczną i fizyczną. To, co najbardziej interesuje kibiców i sztab szkoleniowy, to diagnoza po badaniach. I tu pojawia się prawdziwa „wisienka na torcie”: według doniesień dziennikarza Alvaro Estebana, szczegółowe testy wykazały, że Tchouaméni nie doznał żadnego poważnego uszczerbku na zdrowiu. W świecie, gdzie kontuzje wykluczają kluczowych graczy na kluczowe momenty sezonu, to dla Realu Madryt prawdziwy bonus.
Oczywiście, sam piłkarz po meczu zachował ostrożność, ale i pewną dozą spokoju. Tchouaméni rzucił po spotkaniu: „Naprawdę nie wiem, czy mam coś złego. Porozmawiamy w czwartek, ale najważniejsze nie jest to, jak ja się czuję, ale zwycięstwo i to, jak zagraliśmy jako zespół”. Ta skromność i skupienie na drużynie tylko podnoszą jego notowania u kibiców. Zostanie on zatem w pełni gotowy na najbliższe wyzwania.
Czy Elche to okazja do rotacji, czy walka o fotel lidera?
Fakt, że Tchouaméni jest dostępny, otwiera przed Carlo Ancelottim (lub w kontekście najbliższego ligowego meczu, Alvaro Arbeloą, który prowadzi obecnie zespół) kluczową furtkę. Francuz jest absolutnie kluczowy w destrukcji środka pola; jego wszechstronność i zdolność do przerywania akcji rywala są nieocenione. W obecnych rozgrywkach zanotował 38 występów we wszystkich rozgrywkach, notując dwa trafienia i jedną asystę – statystyki solidne jak na defensywnego pomocnika.
Tymczasem w kuluarach pojawia się pytanie: czy spotkanie z Elche w najbliższą sobotę nie będzie idealnym momentem na oszczędzanie gracza po intensywnym europejskim starciu? Teoretycznie tak, ale realia ligowe nie pozwalają na zbytnie frywolności. Real Madryt, choć zajmuje drugie miejsce w tabeli La Liga, traci cztery punkty do nieomylnego na razie lidera, FC Barcelony. Każde potknięcie jest na wagę złota, a odpoczynek dla kluczowego ogniwa można sobie pozwolić tylko, gdy przewaga jest komfortowa. Z Elche na wyjeździe Królewscy muszą zagrać na pełnych obrotach, by utrzymać presję na rywalach. Zapewnienie Tchouaméni powrotu do pełnej dyspozycji jest priorytetem, ale pytanie, czy nie będzie musiał zagrać znów pełnych minut.
Lista kontuzjowanych: O ile groźniejszy jest obecny kryzys kadrowy?
Dobra wiadomość dotycząca Tchouaméni maskuje jednak poważniejsze problemy kadrowe, które wciąż trapią Real Madryt. Trzeba pamiętać, że zespół jest osłabiony brakiem absolutnie fundamentalnych postaci. W najbliższym ligowym meczu z pewnością nie zobaczymy kontuzjowanych: Edera Militao (naciągnięcie mięśnia dwugłowego), Jude'a Bellinghama (uraz mięśniowy, co jest szczególnie bolesną stratą!), Daniego Ceballosa (łydka) oraz Francuza, Kyliana Mbappé (kolano) i Rodrygo (kolano). Do tego dochodzi Ferland Mendy (ścięgno podkolanowe) i zawieszony Franco Mastantuono.
Co gorsza, status Davida Alaby (łydka) oraz Alvaro Carrerasa (łydka) wciąż pozostaje niepewny. Te absencje, zwłaszcza w kontekście nadchodzącego rewanżu z Manchesterem City, gdzie Real Madryt ma solidną zaliczkę bramkową 3:0 po pierwszym meczu, wymagają od sztabu medycznego prawdziwej magii. Szczególnie walka o powrót Mbappé na drugi mecz jest intensywna; choć jego nazwisko pojawia się na liście absolutnie niezbędnych, szanse na jego udział w tym starciu wydają się obecnie niewielkie, choć ma szansę na załapanie się do składu. Zdrowie Tchouaméni to zatem nie tylko radość, ale i strategiczne zabezpieczenie w obliczu tego poważnego kryzysu kadrowego. Bez niego środek pola Królewskich wyglądałby jak pobojowisko.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.