Nadchodzące starcie Manchesteru United z Evertonem to zapowiedź ligowej szarpaniny, gdzie obie drużyny desperacko potrzebują punktów, choć z zupełnie różnych powodów. Ostatnie wyniki – imponujące zwycięstwo Evertonu nad Fulham (2:0) i z trudem wywalczony remis Manchesteru United z Tottenhamem – sugerują, że czeka nas mecz pełen taktycznych niuansów i być może, niespodziewanych zwrotów akcji. Czy Czerwone Diabły w końcu odpalą swój potencjał ofensywny, czy też The Toffees, pod wodzą Davida Moyesa, znowu zaskoczą na Old Trafford?

Bitwa pod znakiem kontuzji: Kto zagra na Old Trafford?
Spis treści
Przed tym spotkaniem obie ekipy borykają się z problemami kadrowymi, co z pewnością wpłynie na intensywność i taktykę meczu. Manchester United ma kłopoty w formacji atakującej i defensywie. Z doniesień wynika, że Benjamin Šeško nabawił się urazu kolana w poprzednim meczu przeciwko Tottenhamowi, a obrońcy Harry Maguire i Lisandro Martínez są raczej poza grą. Co gorsza, Matheus Cunha, który miał być kluczowy w ofensywie, nabawił się kontuzji na treningu, co czyni jego występ pod znakiem zapytania.
Tymczasem David Moyes również nie może liczyć na pełną obsadę. Klub potwierdził, że Merlin Rohl przeszedł drobną operację przepukliny i przez najbliższe tygodnie będzie poza składem. Do tego dochodzą kontuzje Jarada Branthwaite’a i Nathana Pattersona. Te osłabienia mogą szczególnie zaboleć Everton, biorąc pod uwagę ich obecne problemy ze skutecznością.
Czerwone Diabły: Czy statystyki to choroba przewlekła?
Największą zagadką kadry Manchesteru United w tym sezonie jest ich niezdolność do efektywnej konwersji stworzonych okazji. Jak zauważa analityk Matt Smith, „Produkowanie okazji nie było problemem dla United w tym sezonie, ale mogą czuć, że gdyby byli nieco bardziej kliniczni przed bramką, walczyliby o miejsca europejskie”. Statystyki są brutalne: Red Devils notują 5.1 strzałów celnych na mecz – to więcej niż wysoko notowany Arsenal – a mimo to efektywność tych strzałów oscyluje wokół żałosnych 12%.
Trener Amorim wydaje się szukać ratunku, regularnie stawiając na stopera Bruno Fernandesa w roli napastnika centralnego. Jednak przy wątpliwej dyspozycji problematycznego ostatnio w ataku Sandro Cunhy i kontuzji Šeško, presja spoczywa na innych. Pojawia się realna szansa, że na listę strzelców zeszłego spotkania, w historycznym remisie, gdzie Bruno Fernandes i Manuel Ugarte odwrócili wynik 0:2, nikt z pierwszego wyboru nie będzie w stanie się wbić. Czyżby Amorim był zmuszony postawić na kogoś takiego jak Joshua Zirkzee, mimo że ewidentnie mu nie ufa, skoro naturalny napastnik jest na ławce rezerwowych?
Everton: Życie po reanimacji, czyli obrona trzyma, atak się dławi
Everton, prowadzony przez Davida Moyesa, wygrał ostatnio efektownie 2:0 z Fulham, co odmalowało nieco obraz ich sezonu. Niemniej jednak, statystyki ofensywne The Toffees wołają o pomstę do nieba, co jest typowe dla drużyny zagrożonej spadkiem. Zanotowali tylko 1.1 gola na mecz, co plasuje ich na niechlubnym 18. miejscu w tabeli Premier League.
Wszystko wskazuje analitycznie na to, że Moyes odnalazł jakąś receptę na kreowanie szans, głównie dzięki dobrej formie Ilimana Ndiaye i Jacka Grealisha, ale to musi przełożyć się na bramki. Na szczęście dla nich, defensywa klubu z Merseyside trzyma się solidnie, tracąc zaledwie 1.2 gola na mecz. Pytanie brzmi: czy to wystarczy? „Muszą zacząć produkować w ostatniej tercji boiska, jeśli chcą wspinać się w tabeli” – to chłodna konstatacja sytuacji. Jeśli podopieczni Moyesa wygrają, po raz pierwszy w tym sezonie wyprzedzą lokalnego rywala, Liverpool.
Kto weźmie na siebie ciężar bramkowy? Mbeumo w centrum uwagi
W obliczu potencjalnej absencji Cunhy, cała odpowiedzialność za strzelanie bramek spada na barki Bryana Mbeumo. Kameruńczyk jest obecnie najskuteczniejszym strzelcem United w tym sezonie – a to sugeruje, że ich gra ofensywna jest bardziej rozproszona, niż powinna. Mbeumo zdobył cztery bramki w ostatnich czterech występach, co czyni go realnym zagrożeniem.
Nie zdziwiłoby nikogo, gdyby Amorim wystawił go w roli „fałszywej dziewiątki”, jeśli Cunha nie będzie zdolny do gry. Mając Šeško na liście kontuzjowanych, United mają w zasadzie tylko Zirkzee jako naturalnego środkowego napastnika, co trener wyraźnie chce omijać. Czy Mbeumo będzie w stanie udźwignąć presję, stając się nieoczekiwanym bohaterem w ligowej żonglerce?
Przewidywania: Stara szkoła kontra kryzys konwersji
Moyes historycznie nie radził sobie najlepiej w starciach z angielskimi gigantami, co jest faktem, którego nie da się pominąć. Dlatego, pomimo słabej formy United w ataku, bardziej prawdopodobny wydaje się powrót do zwycięskich nawyków na Old Trafford. Biorąc pod uwagę, że ostatnie bezpośrednie starcie zakończyło się zaciętym remisem 2:2, gdzie obie drużyny odwracały wynik po 0:2, spodziewamy się meczu z emocjami, ale ostatecznie to gospodarze dopną swego. Prognozujemy skromne, ale ważne zwycięstwo United 2:1 na własnym stadionie.