Napięcie rośnie na Old Trafford przed starciem z Evertonem! Manchester Czerwone Diabły stają przed kolejnym wyzwaniem, a problemy kadrowe zdają się mnożyć. Czy uraz Matheusa Cuhny pokrzyżuje plany Rubena Amorima w kluczowym momencie sezonu Premier League? To starcie może zdefiniować ich ambicje na Ligę Mistrzów.

Cios w atak: Czy Matheus Cunha opuści mecz z The Toffees?
Sezon dla Manchesteru United to rollercoaster, a bieżące doniesienia z Carrington nie napawają optymizmem. Kluczowy zawodnik atakujący, Matheus Cunha, nabawił się niegroźnego urazu głowy na sobotnim treningu. Choć kontuzja określana jest jako „drobna”, jej konsekwencje mogą skomplikować życie trenerowi Rubenowi Amorimowi. Według doniesień dziennikarza Bena Jacobsa, uraz był na tyle poważny, że Cunha nie pojawił się nawet na firmowym wydarzeniu świątecznym w Altrincham.
Amorim may have to get by against Everton without Cunha as he sustained a knock to his head in training on Saturday, which was enough for him to stay home from a Christmas event in Altrincham.
Cunha, mimo że w tym sezonie zdobył dotychczas zaledwie jedną bramkę, stał się absolutnie kluczowy dla dynamiki gry Czerwonych Diabłów. Jego intensywność i nacisk na obronę przeciwnika są fundamentem dla poprawy wyników, za które Amorim zbiera zasłużone pochwały. Idealnie uzupełniał on letnie wzmocnienia, do których zalicza się również Bryan Mbeumo. Utrata takiego motoru napędowego tuż przed starciem ligowym, w którym United muszą unikać porażki po raz szósty z rzędu, to z pewnością cios.
Zagadka numer dziewięć: Kto zastąpi Cunhę i Sesko?
O ile uraz Cuhny jest nowym problemem, o tyle absencja Benjamina Sesko to już fakt potwierdzony – Słowak odpocznie przez najbliższe tygodnie. W obliczu tych dwóch osłabień, selekcja ofensywy przez Amorima przestaje być rutynową operacją, a staje się prawdziwą gimnastyką taktyczną.
Bryan Mbeumo, bezsprzecznie jeden z filarów tej przebudowanej drużyny, ma pewne miejsce w trójce atakujących. Pytanie brzmi, kto poprowadzi tę trójkę od przodu? Jedną z kuszących opcji wydaje się być Mason Mount, przesunięty na rolę fałszywej dziewiątki. Choć Mount potrafi zagrać głębiej, jego zaangażowanie w kreowanie i pressing mogłoby zrekompensować brak typowego środkowego napastnika. Jeśli Amorim postawi na Mounta w centrum, oznacza to kolejną degradację na ławkę dla Joshuy Zirkzee.
Nie możemy zapominać o Amad Diallo. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej był testowany w ataku podczas ostatniego meczu z Tottenhamem Hotspur 8 listopada, choć naturalnie preferuje grę na prawym skrzydle. Jeśli Diallo zacznie na prawej flance, Mbeumo może zostać zmuszony do gry na „dziewiątce” – scenariusz, który mógłby oznaczać, że atak United będzie hiper-mobilny, ale potencjalnie pozbawiony fizycznej obecności w polu karnym przeciwko zorganizowanemu blokowi Evertonu. Czy płynność w wymianie pozycji zaskoczy The Toffees, czy raczej ujawni brak twardej egzekucji pod bramką? To dylemat, który spędza sen z powiek każdemu menedżerowi.
Czy Liga Mistrzów jest w zasięgu ręki, nawet po takich turbulencjach?
Obecnie Manchester United zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli Premier League, mając na koncie 18 punktów. Pesymistyczne? Być może, ale spójrzmy na kalendarz. Zwycięstwo w poniedziałek nad Evertonem może sprawić, że Czerwone Diabły zakończą 12. kolejkę na upragnionym czwartym miejscu! To zaledwie jeden punkt straty do trzeciego Manchesteru City i dwa do wicelidera, Chelsea. Niesamowity potencjał, biorąc pod uwagę dotychczasową dysproporcję formy.
Co najważniejsze, United mają relatywnie „łagodniejszy” terminarz niż ich bezpośredni konkurenci do czołowej czwórki. Dlaczego? Bo nie muszą martwić się grą w europejskich pucharach, a Puchar Ligi Angielskiej (EFL Cup) już pożegnali. To daje Amorimowi pełną koncentrację na lidze.
Oczywiście, pozostaje kwestia nadchodzącego turnieju Pucharu Narodów Afryki, który w pewnym momencie wyeliminuje z gry kluczowych zawodników. Niemniej jednak, widoczna w ostatnich meczach odporność i rosnąca forma zespołu to jasny sygnał, że plan na top 4 wciąż jest żywy. Amorim z pewnością liczy na potknięcia głównych rywali, takich jak Liverpool. Każdy punkt, który straciliby The Reds, to otwarta furtka dla United w maju. Choć straty kadrowe bolą, psychologiczny moment jest dla Czerwonych Diabłów korzystny.