Ostatnia kolejka fazy grupowej Pucharu Narodów Afryki 2025 w Grupie A to prawdziwe szachy na murawie, gdzie każdy punkt ma kardynalne znaczenie. Choć Maroko przewodzi stawce, sytuacja jest na tyle napięta, że absolutnie każdy zespół wciąż ma matematyczne szanse na awans do fazy pucharowej. Zapomnijcie o nudzie – wchodzimy w decydujące rozstrzygnięcia, gdzie nawet ranking najlepszych „trzecich miejsc” może stać się kluczem do dalszej gry.

Szach-mat nadchodzi: co musi się stać, by Lwy Atlasu utrzymały koronę?
Reprezentacja Maroka, prowadzona przez Walida Regragui, ma najłatwiej, ale kibice „Lwów Atlasu” pewnie i tak siedzą na krawędzi fotela. Cztery punkty na koncie to solidna pozycja, która gwarantuje co najmniej trzecie miejsce – to niemal pewny bilet do 1/8 finału w erze poszerzonych drabinek. Jednak ambicje Maroka sięgają wyżej niż bycie jednym z „najlepszych przegranych”. Cel jest jeden: pierwsza pozycja.
Maroko są w najsilniejszej pozycji i zagwarantowały sobie już trzecie miejsce.
Aby zagwarantować sobie pierwsze miejsce, podopieczni Regragui muszą wygrać z Zambią. Remis? To już gra nerwów. Jeśli Maroko zremisuje z Zambią, ich los zależy od wyników Mali i Komorów. W tej sytuacji liczyć się będzie różnica bramek, ponieważ bezpośrednie starcie Maroka z Mali zakończyło się remisem 1:1, co eliminuje kryterium „head-to-head”. Obecnie Maroko ma przewagę +2 w bilansie bramkowym nad Mali. Jeśli Mali wygra z Komorami, ale z mniejszą przewagą, Maroko pozostanie na szczycie. Ale uwaga! Jeśli Zjednoczone Emiraty Arabskie (Mali) wygrają różnicą trzech goli lub więcej, to one przeskoczą Lwy Atlasu.
Co do drugiego miejsca, tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana. Remis z Zambią i zwycięstwo Mali oznacza spadek na drugą lokatę. Porażka, połączona z faktem, że Mali nie wygra z Komorami, też gwarantuje pozostanie przynajmniej na podium grupy.
Mali i Zambia: Kto wyciągnie los lepszy z pary z dwoma punktami?
Mali i Zambia – obie ekipy mają po dwa punkty, a ich losy skrzyżowały się wcześniej w hicie, który skończył się remisem 1:1. Aktualnie Mali jest wyżej tylko dzięki większej liczbie strzelonych goli (2:1 dla Malijczyków). Panowie, to jest właśnie ta cienka granica podziału między życiem a eliminacją!
Dla Mali: „Zwycięstwo nad Komorami” to absolutny priorytet. Taki wynik, połączony z porażką Maroka z Zambią, może dać im pierwsze miejsce – trzeba będzie wtedy liczyć gole. Jeśli Mali zremisuje, a Zambia przegra z Marokiem, Malijczycy awansują (utrzymują drugie miejsce). Porażka z Komorami natomiast niemal na pewno oznacza pożegnanie się z turniejem, chyba że Zambia dozna katastrofalnej klęski z Marokiem.
Dla Zambii: Teoretycznie kontrolują swój los w kontekście awansu bezpośredniego. „Zwycięstwo nad Marokiem” gwarantuje im miejsce w czołówce, a ewentualna wygrana Mali z Komorami oznacza walkę o pierwsze miejsce na podstawie ogólnego bilansu bramkowego – znów – bo bezpośredni mecz był remisowy. Nawet remis z Marokiem może wystarczyć do awansu na drugie miejsce, pod warunkiem, że Mali nie wygra z Komorami. Czy to nie jest piękna matematyka futbolowa?
Komory: Czy sensacja jest warta cudu?
Komory, z zaledwie jednym punktem na koncie, są na pozycji absolutnego outsidera, ale ich scenariusz, choć trudny, istnieje i jest równie fascynujący. Absolutnie nie mogą liczyć na pierwszą lokatę, ale awans z drugiego miejsca? Proszę bardzo.
Aby to osiągnąć, „muszą wygrać z Mali P O W I N N I!!!” i liczyć na to, że Zambia przegra z Marokiem. Taki rezultat ustawiłby Komory na 4 punktach, spychając Mali i Zambię na dwa punkty – to byłby absolutny szok i piękny awans! Nawet jeśli Zambia zremisuje lub wygra, zwycięstwo nad Mali da Komorom cztery punkty, co niemal na pewno zapewni im trzecie miejsce, które w obecnym formacie turnieju (cztery najlepsze „trójki”) oznacza fazę pucharową. Eliminacja? Nastąpi, jeśli nie pokonają Mali. Stawka jak diabli.