Napięcie w Walencji wisi w powietrzu niczym zapowiedź burzy. Los Che od ponad dwóch miesięcy nie zaznali smaku zwycięstwa w La Liga, a na domowym obiekcie Mestalla czeka ich starcie, które równie dobrze może być albo iskrą zapalną, albo kolejnym gwoździem do trumny ich słabego sezonu. Czy lokalny rywal, Levante, okaże się katalizatorem zmiany, czy może jeszcze bardziej pogrąży gospodarzy? To derby, w których stawka jest wyższa niż tylko trzy punkty.

Derby pełne niepokoju. Gdzie Valencia szuka swojego pierwszego zwycięstwa?
Statystyki nie kłamią, a forma Valencii prezentuje się wyjątkowo blado. Zaledwie dziesięć punktów po dwunastu meczach ligowych umieszcza Los Che na niebezpiecznym 17. miejscu w tabeli La Liga, zaledwie minimalnie wyprzedzając Gironę. Bilans dwóch zwycięstw, czterech remisów i aż sześciu porażek jest dla klubu o tak bogatej historii nieakceptowalny. Ostatnie zwycięstwo w hiszpańskiej elicie to już zamierzchła przeszłość – miało miejsce dwa miesiące temu, kiedy na własnym boisku pokonali Athletic Bilbao. Od tamtego czasu seria obejmuje cztery przegrane i trzy remisy.
Można by rzec, że jedynym pozytywnym akcentem minionego okresu był pogrom 5:0 nad Maraceną w Copa del Rey pod koniec października. Trener Carlos Corberan musi jednak szybko znaleźć lekarstwo na ligową niemoc. Jedynym plusem przed przerwą reprezentacyjną był remis 1:1 z Realem Betis, który – jak spekulują eksperci – może posłużyć jako psychologiczny punkt zwrotny.
Historycznie, ten domowy teren, Mestalla, powinien być twierdzą. W 38 starciach derbowych Valencia odnotowała 21 zwycięstw, 9 remisów i tylko 8 porażek. Jednakże, patrząc na ostatnią odsłonę w kwietniu 2022 roku, padł tylko remis 1:1. Dodajmy do tego fakt, że Levante, mimo swojego statusu beniaminka, ma argumenty, by namieszać.
Wędrowne Żabki: Levante i sekret wyjazdowej formy
Levante, powracające do La Liga jako mistrz Segunda Division, ma za sobą równie karkołomny początek, choć ich ambicje są nieco inne – utrzymanie byłoby dla nich sukcesem. Żabki zgromadziły dziewięć punktów, co plasuje je na 19. pozycji, tuż za plecami Valencii.
To, co intryguje w zespole trenera Juliana Calero, to dysproporcja między grą u siebie a na wyjeździe. Levante zdobyło aż osiem ze swoich dziewięciu ligowych punktów, grając na obcym terenie. W siedmiu wyjazdowych potyczkach ta ekipa potrafi być zaskakująco groźna, podczas gdy Valencia na Mestalla w tym sezonie zanotowała tylko dwa zwycięstwa w sześciu meczach.
Z tyłu głowy trzeba mieć również ofensywę rywali. Levante strzeliło 16 goli w 12 meczach, z czego sporą część zawdzięcza wschodzącej gwieździe, Etta Eyongowi, o którego już podobno walczą europejskie giganty, w tym Manchester United, Arsenal, Real Madryt i Barcelona. Jednakże obrona to inny temat – 23 stracone bramki to alarmujący sygnał. Czy ich skuteczność pod bramką rywali poradzi sobie z przeciekającą defensywą gospodarzy?
Oczekiwania personalne i potencjalne szanse na boisku
Kto wyjdzie na plac gry i jakie personalne roszady zdecydują o losach derbów? W zespole Valencii Corberan ma kilka problemów kadrowych. Defensor Mouctar Diakhaby to wciąż wykluczony ze względu na uraz mięśnia dwugłowego uda, a Dimitri Foulquier i Filip Ugrinic również nie pomogą drużynie. Obserwacji wymaga Largie Ramazani, który od pięciu spotkań zmaga się z uporczywym urazem mięśniowym. Możliwe, że jedyną istotną zmianą w składzie, który zremisował z Betisem, będzie wprowadzenie Hugo Duro do tercetu atakującego.
Po stronie Levante sytuacja jest nieco stabilniejsza, chociaż Pablo Martinez pozostaje poza składem z powodu urazu kostki. Dobra wiadomość dla Żabek to powrót Unai Vencedora po zawieszeniu. Ivan Romero, który ostatnio wyleczył kontuzję, powinien znów zagrać od pierwszej minuty u boku Eyonga w ataku.
Potencjalne składy:
Valencia: Agirrezabala; Correia, Tarrega, Copete, Gaya; Lopez, Guerra, Pepelu, Danjuma; Duro, Almeida.
Levante: Ryan; Toljan, Dela, Moreno, Sanchez; Alvarez, Elgezabal, Arriaga, Olasagasti; Romero, Eyong.
Patrząc na te zestawienia i biorąc pod uwagę historyczne tendencje, ta potyczka zapowiada otwarty mecz. Levante potrafi strzelać, ale Valencia gra u siebie, desperacko potrzebując przełamania. Prognoza ekspertów skłania się ostrożnie ku minimalnemu zwycięstwu Valencii 2:1, ale nie zdziwimy się, jeśli to wyjazdowa postawa Żabek znów da o sobie znać.