Arsenal musi uważać na rozpędzonego Sporting przed rewanżem.

Porażka w Pucharze Anglii była małym zgrzytem, ale teraz Arsenal musi odwrócić wzrok od krajowych pucharów, bo czeka go wizyta w Lizbonie. Mecz ze Sportingiem CP w Lidze Mistrzów to zupełnie inna para kaloszy, a ignorowanie portugalskiego przeciwnika byłoby klasycznym błędem w karierze Mikela Artety.

Czy Sporting to rywal, którego Arsenal może lekceważyć? Absolutnie nie!

Ostatnia klęska w Southampton w Pucharze Anglii była prawdopodobnie najgorszym możliwym przygotowaniem do wyjazdowego starcia Ligi Mistrzów ze Sportingiem. Owszem, krajowe puchary mogły być mniej istotne w kontekście marzeń o poczwórnej czy potrójnej koronie, która dla Kanonierów już nie istnieje, ale te dwa trofea, na których naprawdę im zależy, wciąż są w grze.

I tu dochodzimy do sedna sprawy: chociaż Sporting nie jest może najtrudniejszym przeciwnikiem, jakiego Arsenal mógł wylosować w tej fazie, lekceważenie ich byłoby po prostu głupim samobójstwem taktycznym. Portugalczycy stracili tylko jeden mecz w lidze Primeira Liga w tym sezonie, a ta porażka miała miejsce pod koniec sierpnia! Ich kampania w Lidze Mistrzów już dostarczyła nam emocji – pokonali obrońców tytułu, PSG, w fazie grupowej, a w 1/8 finału dokonali spektakularnego powrotu, odrabiając stratę 0:3, by wyeliminować Bodø/Glimt po dogrywce agregacie 5:3. To nie jest drużyna, która przypadkowo dotarła do ćwierćfinału.

Historia spotkań: Bliski remis, który kosztował Arsenal awans

To fascynujący paradoks futbolu turniejowego: mimo że Arsenal nigdy nie przegrał ze Sportingiem w regulaminowym czasie gry, to właśnie Portugalczycy wyeliminowali ich z Ligi Mistrzów w ostatnim starciu. W sezonie 2022/2023, po remisie 2:2 w Lizbonie i 1:1 w Londynie, to Sporting wygrał serię rzutów karnych 5:3, przechodząc dalej. Ten fakt powinien rezonować w szatni Kanonierów.

To nie jedyne spotkania. W fazie grupowej Ligi Mistrzów 2018/2019, Arsenal zwyciężył 1:0 na wyjeździe i zanotował bezbramkowy remis w Londynie. A w pierwszym historycznym starciu pucharowym, w Pucharze Targów Między Miastami (Fairs Cup) w sezonie 1969/1970, padł kolejny bezbramkowy remis, ale Arsenal awansował dzięki wygranej 3:0 u siebie. Generalnie, mecze te są zawsze zacięte, a seria rzutów karnych sprzed dwóch lat pokazuje, jak cienka była granica awansu.

Gwiazda, która rozkwitła: Czy powrót Gyökeresa to sygnał ostrzegawczy?

Dla Mikela Artety, transfer Viktora Gyökeresa do Arsenalu wcale nie był najmniejszym zmartwieniem, ale teraz, gdy Szwed strzela bramki dla swojego nowego klubu, to sytuacja z Lizbony jest dwuznaczna. Cytując Iana Kinga: „Decyzja o podpisaniu kontraktu z Viktorem Gyökeresem ze Sportingu zeszłego lata, z 17 bramkami we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, w tym wyrównującym trafieniem w weekend, zaczyna procentować”.

W przeszłości Gyökeres zdobył 68 goli w 66 meczach ligowych dla Sportingu, co było powodem, dla którego zapłacono za niego taką kwotę. Co więcej, zaliczył cztery trafienia w dwóch meczach dla Szwecji podczas przerwy reprezentacyjnej, w tym zwycięską bramkę w eliminacjach do Mistrzostw Świata przeciwko Polsce. To może być ten zawodnik w szczytowej formie, którego Arteta potrzebuje, gdy jego zespół zaczyna się nieco "wycierać na krawędziach".

Z drugiej strony, oczywistym niebezpieczeństwem dla Sportingu jest Luis Suárez (nie, nie ten słynny Urugwajczyk). Kolumbijski napastnik jest w fenomenalnej formie: 33 gole w 42 występach we wszystkich rozgrywkach, w tym 24 bramki w 25 meczach Primeira Liga! Tylko dwaj inni gracze Sportingu dobili się do dwucyfrowej liczby goli. Uciszenie Suáreza to połowa sukcesu w neutralizowaniu zagrożenia ze strony Portugalczyków.

Kłopoty kadrowe The Gunners: Czy Gabriel i inni dadzą radę?

W weekend Arsenal otrzymał kolejne złe wieści ze szpitala, gdy Gabriel Magalhães zszedł z boiska z urazem. Teraz jest poważnym kandydatem do opuszczenia tego spotkania. Wciąż nie wiadomo, czy Declan Rice, Bukayo Saka, Leandro Trossard i Jurrien Timber, którzy opuścili sobotni mecz, wrócą na mecz pucharowy. Z drugiej strony, Eberechi Eze, Piero Hincapié i Mikel Merino to potwierdzeni nieobecni po stronie potencjalnych rywali w Europie.

Sporting również ma swoje absencje. Fotis Ioannidis, Geovany Quenda i Nuno Santos są kontuzjowani, a Luis Guilherme i Ivan Fresneda są na granicy występu. Co kluczowe, drużyna będzie musiała radzić sobie bez swojego kapitana, Mortena Hjulmanda, który jest zawieszony na ten wyjazdowy mecz w Portugalii.

Wyjazd do Lizbony to nie przelewki, ale Arsenal musi pokazać charakter!

Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki, być może najważniejszą rzeczą, o której Arsenal powinien pamiętać przed tym rewanżem, jest to, że to dopiero pierwszy mecz. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak na Estadio Jose Alvalade, wciąż będzie mnóstwo czasu, by naprawić sytuację w rewanżu na północy Londynu.

Jednak to jest test charakteru. Nikt nigdy nie twierdził, że zdobywanie trofeów jest łatwe, a Arsenal będzie musiał stawić czoła serii testów w ciągu najbliższych tygodni. Reakcja na wyniki takie jak ta odniesiona w sobotę na St Mary's ma w tym momencie sezonu największe znaczenie.

Wyjazdowy mecz ze Sportingiem to nie jest spacerek. W końcu mówimy o drużynie, której nie udało się strzelić gola tylko w dwóch meczach we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie – w pierwszym meczu Ligi Mistrzów w Norwegii i w Supertaça Cândido de Oliveira, gdzie przegrali 1:0 z Benficą pod koniec lipca. Pokonali już przecież obrońców tytułu w grupie.

Na stadionie, który jest prawdziwym „miśnkiem”, pogawędki o „łatwym losowaniu” mogą szybko stracić urok, jeśli Sporting narzuci wysokie tempo od pierwszego gwizdka. Prognoza jest taka, że obstawiam wygraną Sportingu 2:1 w pierwszym meczu, a rewanż będzie kolejnym z tych nerwowych wieczorów, kiedy wydaje się, że wszystko wisi na włosku.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.