Arsenal stracił miliony przez porażkę w finale Ligi Mistrzów.
Zaledwie chwila dzieliła Arsenal od historycznego triumfu w Lidze Mistrzów, jednak porażka w rzutach karnych z Paris Saint-Germain w finale na Puskas Arena to nie tylko osobista tragedia, ale i finansowa strata liczona w milionach funtów.
Smutek finansiści: Ile faktycznie stracił Arsenal na finale w Budapeszcie?
Serce kibica pęka na widok przegranego finału, ale kieszeń działacza futbolowego również odczuwa ten ból. O ile sama sportowa porażka jest nie do przecenienia, o tyle bonusy finansowe UEFA są już policzalne. Jak donosi The Mirror, Arsenal, schodząc z boiska jako wicemistrz Europy, ominęła premia rzędu 9,06 miliona funtów. Ta kwota wynikała z dwóch kluczowych czynników: 5,61 miliona funtów za samo zdobycie mistrzostwa oraz dodatkowe 3,45 miliona funtów za udział w meczu o Superpuchar UEFA. Zatem, poza trofeum, „nie udało się” zdobyć jeszcze jednego, istotnego zastrzyku gotówki, który z pewnością przydałby się Mikelowi Artetie.
Należy przyznać, że Arsenal i tak wygenerował rekordowe przychody z kampanii 2024/25. Całkowita suma nagród pieniężnych za europejskie wojaże wyniosła astronomiczne 141,18 miliona funtów. Skąd ta potężna kwota? Znacząca część pochodzi z puli praw telewizyjnych i rankingu klubowego, co pokazuje, jak ważna jest konsekwencja w europejskich pucharach.
Artetowy marsz po rekordy i gigantyczna pula pieniędzy
Droga Arsenalu do finału była wybrukowana pieniędzmi. Perfekcyjna faza ligowa – osiem zwycięstw w ośmiu meczach w nowym formacie Ligi Mistrzów – przyniosła klubowi 24,4 miliona funtów. To historyczne osiągnięcie, które podkreśla dominację Kanonierów w tej fazie rozgrywek. Przejście do 1/8 finału bez konieczności gry w barażach dopisało na konto Arsenalu kolejne 11,3 miliona funtów. Za wyeliminowanie Bayeru Leverkusen i Sportingu Lizbona ekipa Mikela Artety inkasowała po 10,8 miliona funtów, czyli łącznie 21,6 miliona funtów. Półfinałowe zwycięstwo nad Atletico Madryt wyceniono na 15,97 miliona funtów. Nawet ta bolesna porażka w finale, co paradoksalne, okazała się warta dla Kanonierów dodatkowe 16 milionów funtów.
Co ciekawe, ogólny dorobek finansowy Arsenalu za tę edycję Champions League przekroczył kwotę, jaką PSG zarobiło za triumf w poprzednim sezonie – 124,6 miliona funtów. Widać to doskonale, jak UEFA podniosła całą pulę nagród do niespotykanych dotąd 2,13 miliarda funtów – to prawdziwa gra o wysoką stawkę.
Jak pragmatycznie wydać pieniądze, by nikt się nie zaśmiał?
Po tak emocjonującym, choć ostatecznie gorzkim dla Kanonierów sezonie, naturalnym pytaniem staje się: jak spożytkować te rekordowe wpływy? Mikel Arteta, jak sam zadeklarował tuż po finale, zamierza być „bardzo, bardzo ambitny” na letnim rynku transferowym. Mając solidne wsparcie od współwłaściciela Josha Kroenke’a oraz potężne wpływy z Premier League i Ligi Mistrzów, Arsenal znajduje się w wyjątkowo zdrowej kondycji finansowej.
Konieczność wzmocnień jest oczywista, zwłaszcza na lewej stronie ataku, gdzie Leandro Trossard i Gabriel Martinelli mogą potrzebować konkurencji lub bezpośredniego zastępstwa. Na horyzoncie pojawił się interesujący cel transferowy: Rafael Leao. Jak sam ujawnił, jest gotów opuścić AC Milan, co idealnie zbiega się z poszukiwaniami Arsenalu. Taki transfer byłby prawdziwym sygnałem dla rywali.
Ponadto, Londyńczycy mogą podjąć poważne próby pozyskania Bradley’a Barcoli z PSG lub Juliana Alvareza z Atletico Madryt. Choć, jak to bywa w transferowych sagach, „komiczny odzew” (cytując doniesienia) zawodnika na ofertę Barcelony w kontekście Alvareza może sugerować, że drzwi do transferu Argentyńczyka są już dla Arsenalu zamknięte. Finansowa siła jest, ale liczą się także umiejętności negocjacyjne i odrobina szczęścia, by przekuć te 141 milionów funtów w prawdziwą dominację na boisku.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.