Ashley Cole: od asystenta do trenera we Włoszech i rozczarowujący początek
Ashley Cole, ikona angielskiej piłki, zapragnął trenerskiej kariery, ale spotkał się z murem obojętności na Wyspach. Postanowił zaryzykować wszystko i przeniósł swój trenerski dorobek do Włoch, do drugoligowego Ceseny.
Od złotego pokolenia do włoskiej prowincji: Dlaczego Cole wyjechał?
Ashley Cole, niegdyś filar angielskiej „złotej generacji” na boisku, z determinacją budował swoją karierę trenerską krok po kroku. Świeżo upieczony menedżer rozpoczął swoją edukację w Derby County u boku byłego kolegi z boiska, Franka Lamparda, by następnie zasilać sztaby szkoleniowe w akademii Chelsea. Dalej jego droga wiodła przez stanowiska asystenta menedżera: najpierw w Evertonie, ponownie z Lampardem, potem w Birmingham City pod wodzą Wayne’a Rooneya, a także w strukturach reprezentacji Anglii u Lee Carsleya. To solidne siedem lat doświadczenia na zapleczu czołowych klubów i kadry narodowej.
Mimo imponującego CV, Cole natrafił na klasyczną pułapkę dla aspirujących menedżerów z bogatą karierą zawodniczą: brak zaufania. Jak sam wyznał mediom:
„Poczułem się zniechęcony brakiem możliwości, w rozmowach z niektórymi klubami w Anglii. Lubią rzucać argumentem: ‘nie masz doświadczenia’. I ja to rozumiem, zgadzam się – ale jak mam to doświadczenie zdobyć?”
Ta bariera, którą Ashley Cole nazwał „bitwą do stoczenia”, zmusiła go do poszerzenia horyzontów poza Anglię. Fakt, że angielscy pracodawcy nie chcieli dać szansy jednemu z najlepszych obrońców w historii kraju, otworzył drzwi dla włoskiego AC Cesena. Choć klub z Nicołaja nie jest potęgą, a od dekady walczy między Serie B a Serie C, dla Cole’a była to szansa na skok w nieznane, zwłaszcza że, jak sam zauważył, „nie sądzę, by wielu czarnoskórych angielskich trenerów pracowało we Włoszech, więc tak, to dla nich ogromny skok wiary i jestem z tego dumny.”
Taktyczna rewolucja w Serie B: Od 3-5-2 do stylistyki, której Włochy nie znają
Cesena zeszły sezon zakończyła w play-offach Serie B, ale w tym sezonie ambicje klubu zostały brutalnie zweryfikowane. Klub, pod wodzą dotychczasowego trenera, Michele Mignaniego, znajdował się w strefie barażowej, lecz słaba forma w ostatnich dziesięciu meczach (jedno zwycięstwo) doprowadziła do zwolnienia szkoleniowca. Cesena, należąca do licznej grupy włoskich drużyn pod amerykańskim zarządem, postawiła na Cole’a, licząc na międzynarodowe ożywienie i awans.
Zatrudnienie byłej gwiazdy Chelsea i Arsenalu, triumfatora Ligi Mistrzów, miało być sygnałem. Niestety, krótkoterminowy kontrakt do czerwca 2026 roku, z opcją przedłużenia, szybko zaczął wyglądać na zły pomysł. Po zakończeniu sezonu zasadniczego, Cesena wylądowała na niebezpiecznym, jedenastym miejscu – poza strefą play-off. Statystyki Cole’a są brutalne: jedno zwycięstwo w ośmiu meczach i zaledwie 13% skuteczności.
Co stało za tymi wynikami? Cole, wbrew włoskiej tradycji, podjął ryzykowną decyzję natychmiastową: porzucił uwielbiany przez włoskie boiska ustawienie z trzema obrońcami (zazwyczaj 3-5-2), na rzecz czwórki w tyłach. Pod Mignanim Cesena była zespołem cierpliwym, pozwalającym rywalom na kontrolę, z szeroko grającymi wahadłowymi i zbitym środkiem pola.
Styl Cole’a to nowoczesność. Zmiana na 4-2-3-1 wymusiła wyższy pressing i intensywną grę z posiadaniem piłki – w siedmiu z ośmiu spotkań jego drużyna notowała ponad 50% posiadania (jedynym wyjątkiem był bezbramkowy remis z Carrarese). To podejście jest jak powiew świeżego powietrza w Serie B, którą Fàbregas w Como próbuje reformować:
„Wielu kibiców powie, że nie można grać ofensywnie,” mówił Cole w 2023 roku. „Ale ja, będąc obrońcą, nienawidzę bronić. Nie chcę pracować nad defensywą. Chcę zajmować się grą ofensywną. Lee Carsley dał mi swobodę w tworzeniu planów i stylu gry.”
Innowacje poza boiskiem i za duży zryw?
Ashley Cole nie zamierza ograniczać swojej wizji do boiska. Bazując na doświadczeniach z reprezentacji i klubów Premier League, zaczął implementować zaawansowane technologie analityczne. Przyniósł techniki obserwacji z wysokiego pułapu, tak jak Luis Enrique w PSG, instalując kamery dające widok z lotu ptaka na treningi. Oczywiście, głęboka analiza wideo nie jest nowością w futbolu, ale poziom wdrożenia, jaki sugeruje Cole, prawdopodobnie przewyższa standardy ustalone w klubie operującym na poziomie Serie B.
Jednak, jak to często bywa z młodymi menedżerami, pojawia się pytanie: czy to za dużo, za szybko? Imponująca wizja gry ofensywnej i wdrożenie nowoczesnych narzędzi analitycznych to projekty wymagające czasu. Historia zna przypadki, gdzie menedżerowie wprowadzali zbyt wiele zmian w krótkim okresie, destabilizując drużynę – coś, co Cole, jako piłkarz, z pewnością pamięta z czasów przejęcia Chelsea przez André Villasa-Boasa.
Rezultaty nie pozostawiają złudzeń – na ten moment jego filozofia się nie sprawdziła. Jedyny triumf, 3:1 z Catanzaro, był wynikiem, który Cesena mogła osiągnąć niezależnie od trenera. Ashley Cole to niewątpliwie menedżer-projekt z jasną ideą gry. Jeśli Cesena zdecyduje się dać mu pełny sezon, by zaimplementować swój styl, być może zobaczymy pozytywne sygnały. Lecz na razie, w kontekście włoskiego futbolu, legendarny obrońca musi udowodnić, że zasłużył na to „rzucenie się na głęboką wodę” rzucone mu przez włoski klub.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.