Młody trener z arsenałem wiedzy cicho buduje reputację we Włoszech.
Parma Calcio 1909, klub naznaczony historią wzlotów i bolesnych upadków, znów zaskakuje świat futbolu. Gdy wydawało się, że po udanym powrocie do Serie A postawią na bezpieczne, sprawdzone opcje trenerskie, postawili na absolutnie ryzykowny, acz ekscytujący ruch.
Dlaczego Parma znów stawia na młodość, a nie na włoską klasykę?
Kiedy myślimy o Parmie, historycznie przywołujemy obrazy Ligi Mistrzów, Pucharów UEFA i utalentowanych graczy, którzy przechodzili przez ten klub. Jednak dla większości XXI wieku, a zwłaszcza dla Carlosa Cuesty, urodzonego chwilę po triumfie Parmy w Pucharze UEFA w sezonie 1994/1995, klub ten był synonimem ligowej szarugi, balansowania między Serie A a Serie C.
Ostatni sezon to był rollercoaster. Fabio Pecchia wprowadził drużynę do elity, ale gdy spadek znów zawisł nad głowami, w lutym podjęto drastyczne kroki. Pojawił się Cristian Chivu. Były obrońca, bez wielkiego doświadczenia menedżerskiego, dokonał niemożliwego: zmotywował zespół do utrzymania, notując trzy zwycięstwa (w tym historyczne 1:0 z Juventusem), siedem remisów i zaledwie trzy porażki. Zakończyli sezon bezpiecznie, pięć punktów nad strefą spadkową.
I wtedy nastąpił klasyczny dramat Parmy — sukces rodzi problem. Inter Mediolan, pod wrażeniem krótkiego, lecz spektakularnego epizodu Chivu, natychmiast obsadził nim fotel po Simone Inzaghim. Parma znów stanęła przed dylematem: postawić na któregoś z weteranów w eleganckich garniturach, czy podtrzymać tradycję podejmowania ryzyka? Postawili na to drugie.
Trener na dorobku: Cuesta, uczeń Guardioli i Artety
Klub, który dał szansę Enzo Maresce na seniorskie zarządzanie, nie bał się dać debiutu Pecchii, który głównie był asystentem. Cuesta wpisuje się w tę filozofię, ale jego CV jest unikalne. W czerwcu, tuż przed swoimi trzydziestymi urodzinami, został najmłodszym szkoleniowcem w Serie A od 1939 roku.
Gdzie zdobywał szlify? Przez pięć lat pracował w Arsenalu, ucząc się pod okiem Mikela Artety. To było swoiste stażowe, które idealnie odzwierciedla jego wcześniejsze kroki u Pepa Guardioli w Manchesterze City. Wygląda na to, że Arteta dostrzegł w nim coś znajomego. Sam Cuesta określił swoją decyzję o odejściu z Londynu jako:
„Może najtrudniejszą decyzję w moim życiu”.
Nie ukrywał, jak wiele znaczyła dla niego praca w północnym Londynie, podkreślając, że otaczał się "niesamowitymi ludźmi w niesamowitym projekcie" i pracował z osobą, która była dla niego "niezwykle ważna, czyli Mikiem".
Taktyczna rewolucja w cieniu wielkich oczekiwań
Plan Parmy na letnie okno transferowe był krystalicznie jasny: sprzedawać za duże pieniądze i reinwestować w młody, perspektywiczny kapitał. Kiedy tacy gracze jak Giovanni Leoni, Ange-Yoan Bonny czy Simon Sohm odeszli za łączną kwotę około 85 milionów euro, klub wykorzystał te środki, sprowadzając głównie młodych piłkarzy z potencjałem odsprzedaży. Jedyne odstępstwo od tej reguły to weteran, bramkarz Vicente Guaita. Pozostałe 44 miliony euro wydano, by zakontraktować m.in. Matiję Frigana, Christiana Ordóñeza, Olivera Sørensena czy Mariano Troilo.
Cuesta trzyma się nominalnie trójkę z tyłu, ale jest elastyczny taktycznie. W zależności od rywala stosuje warianty 3-5-2, 3-4-2-1, a gdy jest w "ryzykownym nastroju", wrzuca na murawę formację 3-4-1-2.
Jednak sercem tej drużyny jest pragmatyzm, a nie fajerwerki. Statystyki nie krzyczą zachwytem: Posiadanie piłki oscyluje wokół 44,7%, a oczekiwane bramki (xG) wynoszą 24,9, co jest drugim najgorszym wynikiem w Serie A. Strzelają średnio zaledwie 0,7 gola na 90 minut. Brzmi jak przepis na katastrofę, prawda?
Ale to tylko połowa historii. Cuesta postawił na żelazną defensywę. Zespół stracił tylko 32 bramki – średnio 1,2 na mecz. Są zorganizowani, zdyscyplinowani i, co najważniejsze, wygrywają. Cuesta gra kartami, które ma w ręku, być może w przyszłości pozwoli sobie na bardziej ekspansywny futbol.
Jak zatrzymać rozpędzonego Milanu? Parma wie, jak uderzyć z zaskoczenia
Początek pod wodzą Cuesty był trudny. Porażka 0:2 z Juventusem w debiucie mogła być bolesną pobudką. Pierwsze zwycięstwo przyszło dopiero pod koniec września, skromne 2:1 z Torino. Sytuacja jednak się klaruje. Parma jest obecnie na fali, notując cztery mecze bez porażki, w tym remis 1:1 z Cagliari.
Punktem kulminacyjnym tej formy było spotkanie na San Siro przeciwko walczącemu o Scudetto Milanowi Massimiliano Allegriego. Parma wygrała 2:1, powtarzając swój triumf z początku poprzedniego sezonu. Tym razem jednak stawka była wyższa, a zwycięstwo miało realny wpływ na walkę o mistrzostwo Włoch.
Jak doszło do zwycięstwa? Oczywiście, że przez kontratak i stały fragment gry – to jest filozofia, którą cenią Hiszpanie szkoleni przez wielkich mistrzów. Był to typowy smash and grab. Mediolańczycy dominowali, posiadali piłkę, ale w 80. minucie po rzucie rożnym, głową trafił Mariano Troilo. Arteta byłby dumny z takiego sposobu wygrywania meczów.
Świat się zmienia, a Parma gra własną melodię
Włoski futbol, szczerze mówiąc, nie jest już ligą największych gwiazd. Brakuje spektakularnych nazwisk, więc kluby muszą być innowacyjne, zwłaszcza w rekrutacji trenerów, licząc na generowanie zysków poprzez sprzedaż wykreowanych talencików.
Podczas gdy piłkarski świat koncentruje się na kolejnym młodym Hiszpanie z powiązaniami z Arsenalem, Cuesta spokojnie buduje sobie reputację wszechstronnego i taktycznie bystrego coacha. Jeśli nadejdzie moment, w którym — zaznaczmy, że to wizja dalekosiężna — Arteta zdecyduje się opuścić Arsenal, Parma może mieć idealnego kandydata na zastępstwo, gotowego do przejęcia sterów w naprawdę wielkim klubie.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.