Magazyn piłkarski NewsyBarcelona szuka następcy Lewandowskiego: pięciu napastników na horyzoncie.

Barcelona szuka następcy Lewandowskiego: pięciu napastników na horyzoncie.

Jarosław Kowalski

Nadciąga burza transferowa w Barcelonie! Robert Lewandowski, filar ataku Dumy Katalonii, powoli zmierza ku końcowi swojej przygody na Camp Nou, a klub już gorączkowo rozgląda się za jego następcą. Choć Polak nie zamierza ustąpić z pola tej zimy ani myśleć o przedwczesnej emeryturze, Blaugrana musi myśleć strategicznie, planując lato 2026. Czy na horyzoncie majaczy gwiazda światowego formatu, czy może zarząd postawi na transferowy skok w nieznane?

Barcelona szuka następcy Lewandowskiego: pięciu napastników na horyzoncie.

Czy „Lewy” już żegna się z Barceloną? Pięć nazwisk na celowniku

Sytuacja Roberta Lewandowskiego jest fascynująca i, szczerze mówiąc, trochę niepokojąca dla kibiców Barcelony. Mając 37 lat, Polak wciąż jest kluczowy, choć jego rola na boisku nieco zmalała – zaledwie pięć startów w tym sezonie. Jak donosi Fabrizio Romano za pośrednictwem platformy X, Lewandowski ma jasny plan: dotrwać do końca kontraktu w czerwcu 2026 roku, a następnie odejść na własnych warunkach jako wolny agent. To stawia klub w strategicznym położeniu – muszą znaleźć godnego następcę, i to zanim zacznie się ostatni rok kontraktu Polaka. Według Mundo Deportivo, na liście życzeń Barcy widnieje pięciu napastników, ale jeden z nich wydaje się mieć przewagę.

Harry Kane: Droga gwiazda z kurtyną cenową

Od tygodni mówi się o Harrym Kanie, angielskim superstrzelcu, który zdaje się być priorytetem. Ten 32-letni Anglik, obecnie w Bayernie Monachium, jest według Sport głównym kandydatem do przejęcia pałeczki po Lewandowskiem. Brzmi to jak idealne rozwiązanie, ale jest haczyk – i to spory. Aby wykupić Kane’a z Bawarii, Barcelona będzie musiała aktywować jego klauzulę wykupu opiewającą na astronomiczną kwotę 65 milionów euro (około 57 milionów funtów). W obliczu chronicznych kłopotów finansowych klubu, taki transfer to operacja wysokiego ryzyka. Jednak „wola” samego Kane’a, gdyby faktycznie pragnął zmiany, mogłaby być czynnikiem decydującym. Zapowiadają się emocje, bo to nie będzie tania zabawa.

Czarny koń z Turcji: Czy Osimhen wróci do elity?

Podczas gdy kluby Premier League, jak Manchester United i Manchester City, de facto bacznie obserwują rynek, Barcelona ma na oku nieco egzotycznego kandydata – Victora Osimhena. Nigeryjczyk, obecnie „wygnany” w Galatasaray od 2024 roku, nie ukrywa ambicji powrotu do jednej z pięciu czołowych lig europejskich. 26-latek utrzymuje fenomenalną formę – dziewięć goli w 12 meczach tego sezonu – co z pewnością przykuwa uwagę. Jego wartość rynkowa, według Transfermarkt, wynosi 75 milionów euro (66 milionów funtów). Jeśli priorytety Barcelony okażą się zbyt drogie lub trudne do zrealizowania, Osimhen może być opcją B, która szybko zyskała status opcji bardzo atrakcyjnej, choć wciąż kosztownej.

Serenada z Bundesligi i niespodzianka z Segunda: Kto jeszcze jest na liście?

Oprócz dwóch największych nazwisk, na radzie transferowej przewijają się opcje bardziej lub mniej realistyczne. Serhou Guirassy, napastnik Borussii Dortmund, budzi spore zainteresowanie. Piłkarz ten eksplodował formą od transferu w 2024 roku, zdobywając 45 bramek w 65 występach, co dla Borussii uczyniło go nietykalnym. Dla Barcy wyceniono go na 60 milionów euro (51,2 miliona funtów). Patrząc na jego dotychczasową karierę, to kwota niemała, a jego ewentualne pozyskanie mogłoby być pewnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że jest często niedoceniany w szerszej europejskiej perspektywie.

Zupełnie inna kategoria to Etta Eyong. Ten 22-letni Kameruńczyk z Levante to opcja bardziej budżetowa i przyszłościowa. Sport podaje cenę 30 milionów euro (25,6 miliona funtów), choć Transfermarkt wycenia go niżej, na 20 milionów euro. Eyong to potencjalny „asset” – jego regularny rozwój gwarantuje zwrot z inwestycji. Nie jest to jednak typowy „zabójca” na miarę Lewandowskiego. Co ciekawe, podobno jest on mocno obserwowany przez angielskich gigantów, Manchester United i Manchester City, co stanowi dodatkowe wyzwanie dla Barcelony.

Julian Alvarez: Numer jeden, ale czy osiągalny?

Kto więc jest numerem jeden? Według Mundo Deportivo, to Julian Alvarez. Argentyńczyk, za którego Manchester City inkasowało 75 milionów euro (66 milionów funtów) w 2024 roku, po transferze do Atletico Madryt udowadnia swoją wartość: 38 goli i 12 asyst w 78 występach. Młody napastnik, mający kontrakt do 2030 roku, ciągle zyskuje na wartości – Transfermarkt szacuje go już na 100 milionów euro (88 milionów funtów). W dodatku jego agent kategorycznie zaprzecza plotkom o odejściu. Biorąc pod uwagę jego wywindowaną cenę i stabilną sytuację w Madrycie, można mieć uzasadnione wątpliwości, czy Barcelona z jej obecnym fair play finansowym zdoła sfinalizować ten transfer. To cel absolutny, ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach kontraktowych i bankowych.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment