Barcelona szuka odbicia po klęsce w Copa del Rey przed starciem z Gironą.

W futbolowym świecie dzieje się ostatnio tyle, że trudno za tym nadążyć, zwłaszcza gdy mierzą się giganci. Real Madryt przejął stery po efektownej wygranej, rzucając rękawicę Barcelonie, która z kolei przeżywa moment głębokiego kryzysu po kompromitacji w Pucharze Króla.

Epicka bitwa na szczycie i cień środowej klęski nad Barceloną

Obrazek w La Liga uległ dramatycznej metamorfozie. Real Madryt, po imponującym zwycięstwie 4:1 nad Real Sociedad w sobotni wieczór, zepchnął pewnie dotąd prowadzącą Barcelonę ze szczytu tabeli. To właśnie ta presja, ten nieustanny wyścig tytanów, sprawia, że każda kolejka jest niczym emocjonujący thriller. Z drugiej strony barykady mamy jednak zespół, który w środku tygodnia zaliczył bolesne stylistyczne lądowanie.

Barcelona, która wydawała się być na fali wznoszącej – faworyt do tytułu ligowego i budująca pewność siebie w ostatnich meczach ligowych – została brutalnie sprowadzona na ziemię. Gościem specjalnym tego otrzeźwienia było Atlético Madryt Diega Simeone. Pierwszy mecz półfinałowy Copa del Rey na Metropolitano to była absolutna dominacja ekipy z Madrytu, która w pierwszej połowie zaaplikowała rywalom cztery bezlitosne ciosy.

Taki wynik budzi grozę. Jak donosimy, na listę strzelców wpisali się Antoine Griezmann, Ademola Lookman, Julián Alvarez, a gola do własnej siatki dołożył Eric García. Zespół prowadzony przez Hansiego Flicka, mimo że wcześniej w tym sezonie wygrał rewanż z Atlético 2:1 (po golu Ronalda Araújo w doliczonym czasie gry!), teraz musi oglądać się za siebie. Z czwartoligowym wynikiem 4:0 do przerwy, perspektywa obrony zdobytego w zeszłym sezonie pucharu skurczyła się do rozmiarów mikroskopijnych. Barcelona ma teraz górę do zdobycia, a w futbolu góry są rzadko do zdobycia w jednym, a nawet dwóch meczach.

Czy młody geniusz może uratować kryzys? Potęga Lamine Yamala

Na szczęście dla kibiców Blaugrany, mimo środowej katastrofy, forma ligowa wciąż daje pewne powody do optymizmu. Barca wygrała trzy ostatnie spotkania ligowe, strzelając dziewięć goli i tracąc zaledwie jednego. A wisienką na torcie tej pozytywnej serii jest forma jednego konkretnego młodziana.

Lamine Yamal był w ogniu w tych meczach, strzelając gola w każdym z nich i wygląda na to, że osiąga szczyt formy w idealnym momencie.

Z 15 golami i 13 asystami we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie, ten nastolatek może okazać się absolutnie kluczowy w najbliższych, decydujących miesiącach. W obliczu problemów kadrowych, tacy gracze muszą wziąć na siebie ciężar kreowania gry i strzelania bramek, odwracając uwagę od słabości taktycznych czy zmęczenia.

Girona: Szansa na wykorzystanie pęknięcia w murze Katalonii

Teraz Barcelonę czeka ligowe starcie z Gironą, zespołem, który zajmuje niebezpieczne, piętnaste miejsce w tabeli, zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową. Czy to idealny moment, aby Barcelona mogła się odbudować, czy może to właśnie podrażniona duma rywala okaże się największym zagrożeniem?

Girona na pewno liczy, że zawodnicy Xaviego będą mentalnie oszołomieni po środowej porażce w Copa del Rey. Historycznie, mecze z Barceloną nie należały do ich ulubionych – ostatni raz wygrali z Dumą Katalonii w grudniu 2023 roku, co było zaledwie ich drugim triumfem nad tym rywalem w historii. Czy uda im się to powtórzyć?

Ich nadzieje ligowe – w kontekście walki o utrzymanie statusu pierwszoligowca – będą w dużej mierze spoczywać na barkach napastnika Vladyslava Vanata, który zanotował już osiem trafień w tym sezonie. Jednak, aby myśleć o punkcie w starciu z Barcą, Girona musi drastycznie poprawić swoją grę u siebie, gdzie w 11 meczach ligowych odniosła zaledwie trzy zwycięstwa.

Kadrowe trzęsienie ziemi przed starciem

Kwestie personalne nie ułatwiają zadania żadnej ze stron, choć Barcelona ma tu wyraźnie poważniejsze luki do załatana.

W zespole Girony absencje są dotkliwe: nie zagrają m.in. wypożyczony z Barcelony Marc-André ter Stegen (co jest ironią losu w kontekście braku swojego podstawowego bramkarza), Portu, Juan Carlos, Donny van de Beek, Àlex Moreno oraz Ricard Artero. Los Azzedine Ounahi pozostaje pod znakiem zapytania i czeka go test sprawnościowy.

W Barcelonie sytuacja jest równie skomplikowana. Z gry wyłączeni są kluczowi zawodnicy formacji defensywnej i środka pola: Andreas Christensen, Gavi oraz Pedri. Dodatkowo, pod dużym znakiem zapytania stoją występy Marcusa Rashforda i Raphinhy, co zmusza trenera Flicka do dokonania sporych roszad w składzie wyjściowym. Brak tych graczy może oznaczać konieczność przestawienia całej struktury taktycznej, co w obliczu kryzysu zaufania po porażce 0:4 jest ryzykowne.

Futbolowa odpowiedź: Dlaczego Barcelona musi wygrać

Choć porażka 0:4 z Atlético Madryt była szokiem, to właśnie najbliższe starcie z Gironą stwarza idealną okazję, by zespół Xaviego odbił się od dna i odzyskał ligowy impet. Girona, choć może zagrać z mniejszą presją, z pewnością nie będzie łatwym przeciwnikiem, grając u siebie i widząc szansę na wykorzystanie niestabilności rywala.

Mimo to, machina ligowa w Barcelonie wciąż ma w sobie zbyt wiele mocy, by pozwolić na kolejną utratę punktów, szczególnie po tym, jak Real Madryt przejął pałeczkę pierwszeństwa. Zapewne zobaczymy walkę, ale głębia składu i potencjał ofensywny powinny przeważyć na korzyść gości. Przewidujemy skromne, ale kluczowe zwycięstwo: Girona 1 – 3 Barcelona.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.