Benzema City gotowe przejąć cel Liverpoolu, jak sugeruje Glasner.
Wstrząsy w Premier League trwają, a zimowe okienko transferowe nabiera rumieńców, zanim jeszcze na dobre się otworzyło. Podczas gdy Liverpool zmaga się z kryzysem na boisku i niepewną przyszłością, Manchester City wydaje się czaić niczym drapieżnik na rynku.
Wiatr zmian wieje w kierunku Manchesteru: Koniec marzeń Liverpoolu o Guehim?
Sytuacja Liverpoolu rysuje się mrocznie. Czwarta pozycja w tabeli Premier League, czternastopunktowa strata do prowadzącego Arsenalu – to obraz nędzy i rozpaczy, daleki od ambicji Anfield. Do tego dochodzi niepewność co do przyszłości kluczowych postaci, takich jak Mohamed Salah, a nawet trenera Arne Slota. W tym chaosie, sensownym ruchem wydaje się wzmocnienie defensywy, a na celowniku od dawna był Marc Guehi z Crystal Palace. Problem w tym, że Manchester City, z racji swojej stabilności finansowej i sportowej, może okazać się nie do przeskoczenia. Menadżer Orłów, Oliver Glasner, publicznie przyznał, że transfer do Etihad jest realną opcją, nawet w styczniu.
Glasner nie owija w bawełnę, dając do zrozumienia, że futbol to nie tylko sport, ale i twarda kalkulacja finansowa. Powiedział jasno:
"Nie jestem naiwny. Jeśli przyjdzie gigantyczna oferta z City i Marc będzie chciał odejść, to się stanie."
Dla Palace, nawet jeśli z perspektywy sportowej chcieliby zatrzymać defensora na zawsze i widzieć go podpisującego nowy kontrakt, rzeczywistość jest inna. Jak zauważył menedżer: "Jeżeli spojrzycie na sytuację finansową, jest ona bardzo ważna." Podkreślił, że nadejdzie moment, gdy klub powie: "teraz kwestia finansowa jest ważniejsza niż kwestia sportowa". To cios dla Liverpoolu, dla którego utrata transferowego celu na rzecz bezpośredniego rywala w walce o trofea będzie kolejnym symbolicznym upadkiem w tym sezonie.
Dlaczego The Reds muszą postawić na Guehiego w styczniu? Ryzykowna gra bez wzmocnień
Liverpool słynie z cierpliwości na rynku transferowym, preferując poczekać na idealny cel zamiast łatać dziury chwilowymi rozwiązaniami. Tym razem jednak ta strategia może ich kosztować eliminację z wyścigu o tytuł i osłabić kadrowo na lata. Guehi, który był bliski przenosin na Anfield już latem 2025 roku, jawił się jako idealne, długoterminowe rozwiązanie w sercu obrony. Jeśli City zgarnie Anglika, The Reds mogą zostać zmuszeni do przeczekania do lata, opierając się na obecnych opcjach.
A te opcje, mówiąc delikatnie, budzą obawy. Opieranie formacji na duecie Joe Gomez i Ibrahima Konate jest obarczone sporym ryzykiem ze względu na ich historię kontuzji. Virgil van Dijk, filar obrony, ma już 34 lata i choć wciąż prezentuje wysoki poziom, jego dyspozycja nie może być jedynym gwarantem szczelności bloku obronnego. Nie wzmocnienie defensywy w styczniu to proszenie się o kłopoty, które mogą ujawnić słabość formacji w kluczowej fazie sezonu. To czysty hazard, biorąc pod uwagę, że szanse na utrzymanie tytułu już teraz praktycznie wyparowały.
Transferowe tsunami i zarządzanie chaosem: Co czeka Liverpool po zimie?
Porażka w wyścigu o Guehiego symbolizuje większy problem – konieczność głębokiej przebudowy, która może okazać się zbyt dużym obciążeniem dla harmonii zespołu. Choć klub mógłby czuć satysfakcję z utrzymania składu w styczniu, zaniechanie działań teraz oznacza lawinę koniecznych wzmocnień latem. Konate kończy kontrakt z końcem sezonu, a plotki dotyczące odejścia Gomeza nie milkną. To oznacza, że latem The Reds mogą potrzebować nie jednego, a nawet dwóch środkowych obrońców.
Do tego dochodzi potencjalna próżnia po Mohamedzie Salahu, co niemal na pewno wymusi transfer "galácticos" w ataku. A czy nie przydałby się solidny defensywny pomocnik, który odciążyłby środek pola? Jeżeli latem dojdą do tego zmiany na stanowisku menedżera, próba przeprowadzenia tak wielu rewolucji w jednym okienku transferowym może być destrukcyjna dla atmosfery i wyników drużyny. Przegapienie Guehiego teraz może oznaczać finansowo i sportowo znacznie droższą i bardziej ryzykowną przebudowę za kilka miesięcy.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.