Początek rundy rewanżowej w tureckiej Super Lig zapowiada się elektryzująco, a starcie Besiktasu z Kayserispor na stadionie Tupras Stadium to mecz, od którego bije historia i nieprzewidywalność. Mimo iż obie ekipy mają skrajnie różne ambicje – jedni celują w europejskie puchary, drudzy walczą o utrzymanie – obaj rywale wchodzą w ten pojedynek z serią niepokonanych meczów. Czy „Czarne Orły” zdołują podtrzymać swoją fantastyczną serię przeciwko „Rycerzom Anatolii”, czy może kryzys Kayserispor okaże się tylko czekaniem na właściwy moment?

Kiedy zmiana trenera to powrót do formy: Odbudowa pod wodzą Yalçina
Sezon dla Besiktasu zaczął się pod znakiem zapytania, a ambicje szybko zderzyły się z rzeczywistością po kompromitującej porażce w eliminacjach Ligi Konferencji Europy, która kosztowała posadę Ole Gunnara Solskjaera. Kuriozum polega na tym, że klub zdecydował się na ponowne zatrudnienie Sergena Yalçina. Choć początki po powrocie były mieszane – bo, bądźmy szczerzy, z takimi transferami trudno o natychmiastową magię – to od listopada nastąpił wyraźny zwrot akcji.
Mamy tu do czynienia z ośmiomeczową serią bez porażki we wszystkich rozgrywkach, co przełożyło się na pięć zwycięstw i trzy remisy. Ta pozytywna passa pociągnęła zespół prosto w nowy rok, czego dowodem było pewne zwycięstwo 3:0 nad niżej notowanym Keciorengucu w Pucharze Turcji w miniony czwartek. Nic dziwnego, że nastroje morale w Stambule szybują.
Historia jest tu jednak równie przekonująca co aktualna forma. Besiktas ma monopol na punkty w bezpośrednich starciach. Zapomniano już o czasach, gdy Kayserispor stanowił realne zagrożenie. Jak podaje źródło, „Besiktas nie przegrał ostatnich ośmiu spotkań z Kayserispor we wszystkich rozgrywkach, wygrywając siedem z nich i remisując raz”. Idąc dalej, ich niepokonana seria w Super Lig przeciwko tej drużynie to już dziesięć meczów, z dziewięcioma triumfami. Najbardziej miażdżący był wynik z września, kiedy „Czarne Orły” rozbiły rywali 4:0. Zwycięstwo w poniedziałkowy wieczór to dla nich nie tylko prestiż, ale realna szansa na dogonienie czołówki. Zaledwie trzy punkty dzielą ich od czwartego miejsca okupowanego przez Goztepe, co stawia presję na wynik, szczególnie że rywale z czołówki grają niemal równolegle.
Czy Kayserispor ma choć cień nadziei poza własnym stadionem?
Dla Kayserispor, zespół z dolnej części tabeli, każdy punkt zdobyty na wyjeździe to mały cud. Przyznajmy szczerze: ich sytuacja jest alarmująca. Siedzą w strefie spadkowej, tylko dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, mając na koncie zaledwie dwa ligowe zwycięstwa w pierwszej połowie sezonu. Tyle że łączy ich jeden niefortunny mianownik: remisy. Z dziewięcioma podziałami punktów są absolutnymi rekordzistami ligi w tej kategorii. To bolesna statystyka, która sugeruje brak woli wygranej lub, co gorsza, niemożność domknięcia meczu.
Radomir Dalovic, który zastąpił Markusa Gisdola w październiku, odniósł oba te ligowe triumfy, ale stoi przed gigantycznym wyzwaniem. Problemem jest formacja, która ma najgorszą obronę w lidze – 33 stracone bramki to bilet w jedną stronę. Zatem recepta Dalovica na przetrwanie w Stambule musi opierać się na defensywnej dyscyplinie, aby zamienić te nieszczęsne remisy na zwycięstwa.
Paradoksalnie, statystyki wyjazdowe Kayserispor są nieco lepsze, co może być jedynym promykiem nadziei dla trenera. „Kayserispor mają lepsze wyniki na wyjeździe, zdobywając więcej bramek i tracąc ich mniej na wyjazdach niż u siebie”. Ta względna odporność na obcych boiskach może dawać Dalovicowi pewną podstawę do optymizmu przed wizytą na terenie faworyzowanego rywala. Mimo to, naprzeciwko siebie mają rozpędzonego Besiktas.
Kwestie kadrowe: Kto zagra, a kto odpoczywa na PNA?
Wybory kadrowe to zawsze kluczowy element po przerwie na początku roku. Besiktas wydaje się mieć nienaturalnie czystą kartę, przynajmniej na pierwszy rzut oka. W składzie brakuje tylko Mustafy Erhana Hekimoglu z powodu urazu mięśnia. Większym „ubytkiem” jest wyjazd Wilfredo Ndidiego na Africa Cup of Nations, co zmusza do przetasowań w środku pola. Na transferowym froncie widzieliśmy pożegnanie z Jonasem Svenssonem, który wrócił do Rosenborgu, a Arda Kilic opuścił klub na rzecz Karsiyaki.
Kayserispor natomiast ma poważniejsze problemy z dostępnością graczy. „Gideon Jung, Majid Hosseini, Yigit Celtik i Lionel Carole są wykluczeni z powodu kontuzji”. To spory cios w formacji defensywnej i stabilizacyjnej. Ponadto, Burak Kapacak jest oznaczony jako wątpliwy, po tym jak opuścił ostatnie sześć spotkań. Lista absencji uzupełniona jest o Abdulsameta Buraka, który wciąż odbywa dyskwalifikację na 12 miesięcy za naruszenia przepisów bukmacherskich – incydent, który rzuca cień na całą ligę.
Na plus z dla Kayserispor jest transfer młodego skrzydłowego Jadel Katongo z Manchesteru City U21, ale jego wpływ na natychmiastowe wyniki, zwłaszcza przeciwko rozpędzonemu rywalowi, pozostaje znakiem zapytania.
Przewidywany skład Besiktas: Destanolglu; Sazdagi, Djalo, Uduokhai, Yilmaz; Ucan, Kokcu; Rashica, Cerny, Toure; Abraham.
Przewidywany skład Kayserispor: Bayazit; Civelek, Denswil, Cihan, Opoku; Benes, Bennasser; Mane, Mendes, Cardoso; Onugkha.
Werdykt: Gdy forma bierze górę nad historią
Besiktas powinien wejść w drugą część sezonu z zamiarem zdobycia kompletu punktów na własnym stadionie. Ich obecna forma, połączona z absolutną dominacją w bezpośrednich pojedynkach, przemawia za gospodarzami. Sergen Yalcin zdaje się budować zespół, który nareszcie znalazł swój rytm, a mentalność „niepokonanych” dodaje im skrzydeł.
Kayserispor, mimo pewnej solidności na wyjazdach, ma zbyt słabą obronę i zbyt dużą liczbę kontuzji, by skutecznie oprzeć się ofensywnemu potencjałowi Stambułu. Ostatecznie, przewaga jakości i niekwestionowane momentum na Tupras Stadium powinny przeważyć.
Nasza prognoza: Besiktas 3-1 Kayserispor.