Nadchodzi decydujący bój przed zimową przerwą w tureckiej Super Lig, a spotkanie Genclerbirligi z Trabzonsporem zapowiada się na prawdziwą dawkę emocji. Gospodarze walczą o oddech nad strefą spadkową, podczas gdy „Czarne Morze Burza” pędzi, by nie stracić kontaktu z niepokonanym Galatasaray. Czy klub ze stolicy zdoła zatrzymać rozpędzonego rywala, czy też Trabzonspor umocni swoją pozycję w ścisłej czołówce? Sprawdźmy, co czeka nas na Eryaman Stadium w tym ostatnim akordzie 2025/26 roku.

Piłkarska rewolucja w Ankarze: Czy zmiana trenera to strzał w dziesiątkę?
Ostatnie tygodnie w Genclerbirligi to istny rollercoaster. Zaledwie kilka dni temu zespół z Ankary przeżył szok, gdy dotychczasowy szkoleniowiec, Volkan Demirel, niespodziewanie podał się do dymisji, co zbiegło się ze zmianą na prezydenckim stanowisku klubu. Trzeba przyznać – timing był spektakularny, bo Demirel budował pewną pozytywną narrację. Jego dymisja nastąpiła tuż po imponującym zwycięstwie 3:0 nad bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, Fatih Karagumruk, a także po deklasującym triumfie 5:0 w Pucharze Turcji nad Sakaryasporem. Kto by się spodziewał takiego zwrotu akcji, gdy wiatr zaczynał wieść w plecy?
Tymczasowo stery przejął Ozcan Bizati, notując remis 0:0 na wyjeździe z Kasimpasa, podczas gdy na trybunach zasiadał już nowy, trwały menedżer – Metin Diyadin. Powrót Diyadina, który prowadzi klub już po raz trzeci, zaczął się obiecująco. W miniony czwartek, w Pucharze Turcji, udało się wygrać 3:2 z niżej notowanym Bodrumsporem. Grudzień dla drużyny z Ankary jest naprawdę owocny – są niepokonani w czterech ostatnich spotkaniach we wszystkich rozgrywkach (3 zwycięstwa, 1 remis). Teraz celem jest podtrzymanie tej fali i zakończenie roku z trzema punktami. Lecz spójrzmy prawdzie w oczy, zadanie to nie będzie proste, zwłaszcza gdy statystyki patrzą na nich krzywo: nie potrafili pokonać Trabzonsporu w ostatnich dziewięciu starciach (4 remisy, 5 porażek), a ostatni raz cieszyli się ze zwycięstwa w 2016 roku. To musi boleć.
Wielki szok Trabzonsporu i walka o tytuł – czy zmęczenie bierze górę?
Trabzonspor z kolei będzie chciał otrząsnąć się po dość bolesnej porażce w środku tygodnia. Podopieczni Fatiha Tekke ulegli 1:0 Alanyasporowi w Pucharze Turcji, co brutalnie przerwało ich imponującą, 12-meczową passę bez porażki we wszystkich rozgrywkach (8 wygranych, 4 remisy). Ta niepowodzenie przyszło zaraz po ligowym spektaklu, gdzie wydawało się, że muszą ratować remis 3:3 u siebie z Besiktasem, mimo że rywal grał w dziesiątkę (co sugeruje pewne spóźnienie reakcji lub mankamenty w koncentracji). Niektórzy analitycy już trąbią, że na drużynę wkrada się zmęczenie przed planowaną przerwą zimową – i wcale się im nie dziwię.
Mimo tych potknięć, „Czarne Morze Burza” nadal tkwi w mistrzowskim wyścigu. Zajmują trzecie miejsce w tabeli, mając cztery punkty straty do lidera, Galatasaray, i zaledwie jeden punkt do wicelidera, Fenerbahce. Nie mogą sobie pozwolić na wpadki, zwłaszcza teraz. Kolejna pozytywna seria, którą będą chcieli podtrzymać, to ta na wyjazdach, gdzie w lidze są niepokonani od pięciu meczów (4W, 1D). Przed nimi kluczowe 90 minut, by utrzymać dystans do czołówki.
Kadrowe dylematy: Kogo zabraknie na finiszu rundy?
Sytuacja kadrowa w obu obozach zmusza trenerów do kombinowania, szczególnie u gospodarzy. Genclerbirligi niemal na pewno zabraknie Abdullaha Sahindere, Moussy Kyabou i Ensara Kemaloglu, którzy leczą urazy kolan. Do tego dochodzą Gokhan Akkan i Peter Etebo, wciąż na zwolnieniach lekarskich. Największym ciosem dla ofensywy jest jednak absencja M’Baye Nianga, zawieszonego za nadmiar żółtych kartek. To pech, bo przecież zdobył on dwa gole w czwartkowym meczu pucharowym – tak się nie gra w piłce, prawda? Liderem w statystykach strzałów celnych jest Franco Tongya (0,8 na mecz), a Goktan Gurpuz stworzył najwięcej „dużych szans” (6), więc to na nich spoczywać będzie ciężar kreowania akcji.
Trabzonspor mierzy się z równie poważnymi problemami. Edin Visca nadal dochodzi do siebie po kontuzji stopy, a Anthony Nwakaeme nie wróci na murawę przed drugą częścią sezonu z powodu urazu mięśniowego. Do tego dochodzi obrońca Rayyan Baniya (problem z piszczelem) oraz zawieszeni: Boran Baskan i Salih Malkocoglu, ukarani za naruszenie przepisów bukmacherskich – co za lekcja dla młodych piłkarzy! Największy kaliber to jednak brak najskuteczniejszego strzelca, Paula Onuachu, który dzieli koronę króla strzelców Super Lig (11 goli) i wyjechał na Puchar Narodów Afryki z Nigerią. Christ Inao Oulai również nie zagra, reprezentując Wybrzeże Kości Słoniowej.
Domniemane składy:
- Genclerbirligi możliwy skład podstawowy: Velho; Pereira, Goutas, Zuzek, Kelven; Dele-Bashiru, Koita; Gurpuz, Mimaroglu, Tongya; Mimaroglu. (Zauważalna dziwna powtórka w ofensywie, ale takie dane podaje źródło, zmuszając nas do spekulacji).
- Trabzonspor możliwy skład podstawowy: Onana; Eskihellac, Batagov, Saatci, Tufan; Jabol-Folcarelli, Muci; Zubkov, Bouchouari, Olaigbe; Augusto.
Ryzyko i nagroda: Przewidywania na Eryaman Stadium
Mimo że Trabzonspor dysponuje zdecydowanie wyższą jakością i rutyną w zespole, nie spodziewajmy się spacerku. Ta ligowa wisienka na torcie przed przerwą może okazać się zaskakująco cierpka. Ożywienie formy Genclerbirligi po zmianie trenera i gra u siebie z pewnością napędzą gospodarzy, mogąc utrudnić życie faworytom. Niemniej jednak, obrona Ankary wciąż wydaje się być delikatnym elementem układanki, a liczne nieobecności osłabiły ich siłę naporu. Jeśli przyjezdni zdołają wykorzystać swoje możliwości, powinni zdołać wywieźć skromne, ale cenne trzy punkty.
Nasza prognoza: Genclerbirligi 0-2 Trabzonspor.