Bezlitosna walka przy dnie tabeli: Heracles podejmuje SBV Excelsior.
Nadchodzi mecz o przetrwanie w Eredivisie, a żaden z protagonistów nie ma powodów do radości. Heracles i SBV Excelsior, obie drużyny odczuwające smak zwycięstwa ostatni raz w lutym, zmierzą się w piątkowy wieczór w Almelo.
Alarm w Almelo i Rotterdamie: Kto pierwszy przełamie fatalną passę?
Po krótkim haustrze optymizmu, który pojawił się po zwycięstwie 2:1 nad Fortuną Sittard w lutym, w Heracles zapanowała cisza, a raczej strefa kompletnego zastoju. Ten triumf, ich pierwsze ligowe zwycięstwo od listopada, miał być iskrą zapalną, momentem, w którym ostatnia drużyna ligi złapie drugi oddech w walce o utrzymanie po trzech latach w elicie. Niestety, stało się coś przeciwnego. Pod wodzą Ernesta Fabera zespół zanotował pięć kolejnych porażek w sześciu meczach, ratując się jedynie remisem 0:0 z FC Utrecht na początku marca.
Kluczowym problemem, rzucającym się w oczy niczym czerwona flaga na tle czarnej nocy, jest dysfunkcja defensywy. Almelończycy tracili cztery bramki w trzech starciach – z NEC (4:1), Go Ahead Eagles (4:0) i AZ Alkmaar (4:0) – a do tego dołożyli trzy stracone gole w starciu z mistrzem, PSV Eindhoven (3:1). Te wyniki dobitnie ilustrują ich "koszmar obronny": 69 straconych goli to wynik drastycznie gorszy niż u najbliższego konkurenta, PEC Zwolle, które ma ich 52. Osiem punktów straty do piętnastego Excelsior sprawia, że wygrana u siebie może być ostatnim dzwonkiem nadziei w bitwie, która zaczyna wyglądać na przegraną.
Rotterdamczycy w agonii: Najgorsza forma w lidze?
Jeśli myśleliście, że Heracles ma problem, spójrzcie na SBV Excelsior. Ruben den Uil prowadzi ekipę z Rotterdamu, która wydaje się być w jeszcze gorszej sytuacji. Kralingers zanotowali pięć ligowych porażek z rzędu i udają się na Asito Stadion z jasnym celem: uniknąć szóstego nieszczęścia z rzędu.
Niecały miesiąc temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Zwycięstwo 2:0 na wyjeździe z NAC Breda przedłużyło ich serię bez porażki do pięciu spotkań (choć tylko jedno było zwycięskie), a w siedmiu meczach ponieśli zaledwie jedną klęskę. Ten nagły zryw sprawił, że wydawało się, że "Klub Recyklingu Papieru" (jak żartobliwie nazywani są ze względu na swoją ligową stabilność) złapał wiatr w żagle. Niestety, spirala negatywnych rezultatów zagłębiła się, a ich forma w ostatnich pięciu kolejkach jest obiektywnie najgorsza w całej lidze. Choć Heracles radził sobie niewiele lepiej, notując tylko jeden remis w tym okresie, to Excelsior wyróżnia się pewną cechą, która może być zarówno pocieszeniem, jak i przekleństwem.
Analizując te pięć porażek, widać, że nie były to kompromitujące lanie. Wszystkie starcia – z AZ, Fortuną Sittard, Go Ahead Eagles, Heerenveen i Feyenoordem – zakończyły się minimalną stratą jednej bramki. Ostatnia z nich to derby Rotterdamu, gdzie po golu Arthura Zagrego, Ueda strzelił dublet w ciągu dwóch minut, odwracając losy meczu. Mimo to, porażka boli, a strata punktów może ich wepchnąć w strefę barażową lub, co gorsza, wprost do grupy spadkowej, gdyż Telstar i NAC Breda poczyniły w 27. kolejce postępy.
Kto błysnąć w cieniu? Kluczowi gracze i kadrowe bolączki
Obie drużyny borykają się z poważnymi problemami kadrowymi, co tylko potęguje atmosferę narastającego kryzysu. Heracles musi radzić sobie bez zawieszonego Lequincio Zeefuika, a do niego dochodzą absencje kontuzjowanych: Jeffa Reine-Adelaide (kolano), Walida Ould-Chikha (plecy), Mike’a te Wierika oraz Fabiana de Keijzera (biodro). Co gorsza, po odejściu Jizza Hornkampa do AZ, na Lukę Kulenovicia spadła ogromna odpowiedzialność w ofensywie, a teraz i on jest poza składem. Ktoś musi przejąć rolę strzelecką, bo pięć goli napastnika to za mało na utrzymanie.
W szeregach Excelsior sytuacja nie wygląda różowo. Choć Rotterdamczycy przeszli derby bez nowych problemów, to w 27. kolejce kontuzji nabawili Milano Jonathans (kolano) i Calvin Raatsie (bark), a stan zdrowia Jerolldino Bergraafa i Chrisa-Kevina Nadje będzie monitorowany. Liczyć będą musieli na ofensywny wkład. Noah Naujoks, z ośmioma trafieniami na koncie, jest kluczowy. Warto odnotować, że trzy z jego goli padły na wyjeździe, co stanowi 37,5% jego dorobku. Czy ta tendencja utrzyma się w piątek?
Możliwe składy:
Heracles: Pasveer; Wieckhoff, Mirani, Van Hoorenbeeck, Mesik; Zamburek, Bozinovski; Ahlstrand, Hrustic, Unuvar; Van Gilst.
SBV Excelsior: Van Gassel; Bronkhorst, Widell, Meissen, Zagre; Yegoian, Hartjes, Schouten; Fernandes, Naujoks, De Regt.
Przewidywania eksperta: Pat, strach i jeden decydujący błąd
To spotkanie maluje się jako typowa "mecze o sześć punktów", ale biorąc pod uwagę dzisiejszą formę, z naciskiem na "zero punktów" dla obu stron. Będzie to z pewnością szarpany, nerwowy futbol, gdzie strach przed porażką zdominuje ambicję zwycięstwa. Ryzyko jest zbyt wysokie, by faworyzować otwartą grę.
Biorąc pod uwagę notoryczną dziurawą obronę gospodarzy – 69 straconych bramek to po prostu nie do obrony – istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że jeden błąd może zostać bezlitośnie wykorzystany przez Excelsior. Mimo pięciu porażek z rzędu, goście nie zostali wyeliminowani z gry w poprzednich starciach. Dlatego skłaniam się ku minimalnemu zwycięstwu, które da Rotterdamowi oddech, a Heraclesowi mocno zaszkodzi.
Mówię stanowczo: Heracles 0-1 SBV Excelsior.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.