Bilić gotów na powrót, jeśli Nuno zostanie zwolniony z West Ham United.
Presja rośnie nad The Stadium, a po ostatniej kompromitacji na Molineux, przyszłość Nuno Espírito Santo w West Ham United wisi na włosku.
Horror na Molineux i statystyczny koszmar Nuno
Sobotnia porażka 3:0 z Wolverhampton Wanderers, drużyną zajmującą ostatnie miejsce w Premier League, była niczym zimny prysznic dla wszystkich w obozie West Ham United. Dla Nuno Espírito Santo, który we wrześniu objął stery po Grahamie Potterze, ten powrót do Wolverhampton okazał się pasmem goryczy. Piętnaście meczów w roli menedżera Młotów zaowocowało zaledwie dwoma zwycięstwami, co w kontekście ambicji klubu i zgromadzonych inwestycji, jest wynikiem absolutnie nieakceptowalnym.
Obecnie West Ham okupuje niebezpieczne 18. miejsce w tabeli Premier League, cztery punkty za bezpośrednim rywalem, Nottingham Forest. To głęboki kryzys tożsamości w środku sezonu. W obliczu dziewięcio-meczowej serii bez wygranej, statystyki stają się bezlitosne, a różnica bramek pogłębia poczucie, że zespół jest skutecznie bliżej strefy spadkowej niż bezpiecznej przystani.
Sam menedżer nie uciekał od odpowiedzialności. Po upokarzającej porażce, Nuno Espírito Santo nie owijał w bawełnę, uderzając się publicznie w piersi. "To jest żenujące, musimy dzisiaj przeprosić kibiców" – stwierdził Portugalczyk. Dodał również z charakterystyczną dla siebie stoicką odwagą: "Dziś był najgorszy występ, jaki mieliśmy. Nie chodzi o moją przyszłość, chodzi o to, jak możemy wydostać się z tej sytuacji, poprawić się i zdobyć wyniki, które pozwolą nam piąć się w górę tabeli." Słowa te brzmią jak testament, ale czy zarząd da mu czas na realizację tego planu?
Ogień pod kotłem: Czy Slaven Bilić czeka na telefon?
W futbolu, a zwłaszcza w angielskiej Premier League, chwila wahania często oznacza natychmiastową interwencję. Jak donosi talkSPORT, presja na odejście Espírito Santo jest tak duża, że na East London czai się już potencjalny następca. Mowa o byłym menedżerze Młotów, Slavenie Biliciu, który — uwaga, to mocne stwierdzenie — ma być gotów odpowiedzieć na "SOS" klubu.
David Sullivan, właściciel młotów, rzekomo nie jest przekonany do obecnej trajektorii zespołu. Co ciekawe, zanim we wrześniu zatrudniono byłego opiekuna Tottenhamu, Sullivan miał już rozważać powrót Chorwata. Bilić, obecnie szkoleniowiec Middlesbrough, wydaje się być na "czuwaniu", czekając na sygnał od zarządu, który miałby się spotkać na początku tygodnia, by przedyskutować przyszłość personelu trenerskiego po blamażu na Molineux.
Powrót Bilicia to scenariusz, który z pewnością podzieliłby kibiców. Z jednej strony mamy powrót do znanego, choć już nie do końca efektywnego w dłuższej perspektywie, lidera. Z drugiej – szansa na natychmiastową "terapię szokową" w obliczu widma Championship. W tle pojawia się także nazwisko Michaela Carricka, obecnego trenera Middlesbrough, który również miałby być wysoko na liście potencjalnych kandydatów. Sytuacja jest dynamiczna, a okno transferowe otwarte dodatkowo komplikuje decyzje zarządu: czy zainwestować w nowego lidera, który przejmie schedę w połowie sezonu, czy zaryzykować i postawić na "szok" estymowany przez kogoś znanego?
Ostatni dzwonek w kuluarach władzy
Decyzje podejmowane w biurach West Ham w najbliższych dniach przesądzą o tym, czy klub zdoła "uratować" swój sezon ligowy. Nuno Espírito Santo wyraźnie przyznał, że mierzy się z najgorszym momentem swojej kadencji. Choć deklaruje, że jego myśli koncentrują się na znalezieniu wyjścia z impasu, liczby mówią inaczej. Drużyna jest w punkcie krytycznym, a przerwa między szefostwem a szatnią wydaje się pogłębiać.
Dla Młotów kluczowe będzie teraz szybkie i zdecydowane działanie. Czy zarząd, tak często krytykowany za powolność, tym razem zareaguje błyskawicznie, powierzając stery Biliciowi lub Carrickowi, aby wykorzystać styczeń na wzmocnienia i odwrócenie złego trendu? Czy też, ufając jeszcze obietnicom Nuno, dadzą mu ostatnią szansę na wykazanie, że są "wystarczająco silni, by to rozwiązać"? W Premier League, zwłaszcza na krawędzi spadku, "ostatnia szansa" mija szybciej niż kwadrans akademicki.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.