Bój o Ligę Mistrzów: Borussia Dortmund kontra niepokonany Bayern Monachium.

Nadchodzi starcie tytanów, mecz, który może zdefiniować resztę sezonu dla Borussii Dortmund. Czy BVB zdoła przełamać niemoc przeciwko swojemu historycznemu rywalowi, czy też ten klasyk okaże się kolejną lekcją pokory?

Czy Dortmund to już tylko "wspomnienie" ligowej niepokonalności? Ostatnie tchnienie nadziei

Borussia Dortmund wyszła z ostatniego ligowego boju na remis, ale nie obyło się bez dramatycznych zwrotów akcji. Fabio Silva, niczym niespodziewany bohater, zapewnił Die Schwarzgelben upragniony punkt głęboko w doliczonym czasie gry na Red Bull Arenie, ratując tym samym imponującą, szesnastomeczową serię bez porażki w lidze, trwającą nieprzerwanie od października ubiegłego roku. Jednak chwila triumfu została szybko przyćmiona. W środku tygodnia BVB zaliczyło bolesną wpadkę, odpadając z Ligi Mistrzów po tym, jak zdołali zmarnować dwubramkową zaliczkę z pierwszego meczu, co zakończyło się rzutem karnym dla Atalanty w ostatniej chwili w Bergamo. Teraz, z pucharem w tle, cała uwaga musi skupić się na Bundeslidze. Ironią losu jest, że tylko jeden zespół zdołał pokonać Dortmund w tym sezonie na ligowym podwórku: Bayern Monachium, ekipa Niko Kovača, która notabene jako jedyna w lidze nie zaznała jeszcze porażki na własnym stadionie.

Der Klassiker: Najważniejszy mecz, gigantyczne obciążenie mentalne

Patrząc na rywali, sytuacja jest klarowna. O ile BVB musiało zmagać się z intensywnym środkiem tygodnia w Europie, o tyle Bayern Monachium miał pełny tydień na regenerację i przygotowanie się do eskapady do Dortmundu. Pod wodzą Vincenta Kompany’ego, Bawarczycy mogą pochwalić się nie tylko najskuteczniejszą ofensywą (85 goli) spośród czołowych pięciu lig europejskich, ale także imponującym bilansem wyjazdowym – są niepokonani na obcych boiskach w tym sezonie Bundesligi.

Co gorsza dla kibiców z Signal Iduna Park, historia ostatnich spotkań tej klasy po stronie gości jest druzgocąca. Bayern nie przegrał na stadionie Borussii od 2019 roku, notując w tym czasie pięć zwycięstw i dwa remisy. A kto wtedy prowadził Bayern? Nikt inny, tylko Niko Kovač. To jest statystyka, która zapada w pamięć i rzuca cień na morale gospodarzy.

Pojedynek snajperów: Gwiazdy, które potrafią odmienić losy spotkania

Kiedy naprzeciw siebie stają te dwie drużyny, można być niemal pewnym spektaklu ofensywnego. Serhou Guirassy, napastnik, który z pewnością zdobędzie serca trybun na Żółtej Ścianie po raz drugi w tym sezonie, jest przecież czołowym strzelcem BVB – 20 bramek we wszystkich rozgrywkach. Ten 29-letni Gwinejczyk regularnie punktuje, osiągając dwucyfrową liczbę goli w Bundeslidze od czterech kolejnych kampanii, a ostatnie cztery występy zakończył zdobywając po bramce.

Jednak po drugiej stronie barykady mamy gracza, który dosłownie przeżywa swój najefektywniejszy sezon w karierze. Mowa oczywiście o Harrym Kanie. Angielska "Dziewiątka" notuje oszałamiające liczby: 46 goli we wszystkich rozgrywkach, ze średnią ponad jednego gola na 90 minut (28 goli w 26 meczach ligowych). Co więcej, Kane legitymuje się średnią notą FotMob na poziomie 8.32 w Bundeslidze, ustępując jedynie dwóm swoim kolegom z drużyny, co czyni go absolutnym motorem napędowym tej maszynki.

Kadrowe zagadki: Kto zagra, a kto będzie ratował morale z ławki?

Sytuacja kadrowa BVB to mieszanka pozytywów i bolesnych ubytków. Największym ciosem dla drużyny trenera Kovača jest brak Juliana Ryersona, który z liczbą jedenastu asyst jest czołowym kreatorem gry. Boczny obrońca pauzuje z powodu zawieszenia za nadmiar żółtych kartek, co jest gigantyczną stratą przed takim meczem. Na szczęście, do gry wracają Nico Schlotterbeck oraz Emre Can, co wzmacnia obronę. Na liście kontuzjowanych pozostają Niklas Süle i Filippo Mane. Największą niewiadomą jest Manuel Neuer. Choć kapitan Bayernu brał udział w treningach częściowych, jego występ to kwestia "ostatniej chwili" z powodu urazu łydki. Alphonso Davies narzeka na kontuzję i będzie niedostępny przez najbliższe tygodnie.

Werdykt: Jak postawić kropkę nad "i" w tym szaleństwie?

Biorąc pod uwagę, że zarówno Guirassy, jak i Kane są w globalnej formie strzeleckiej, można z dużą dozą pewności zakładać, że obie drużyny umieszczą piłkę w siatce. To miało miejsce w 11 z ostatnich 13 starć tych zaciekłych rywali. Jednakże, aby zignorować pozycję Bayernu jako faworyta, trzeba przymknąć oko na całą logikę futbolu. Indywidualna jakość, głębia składu i psychologiczny cios, jaki BVB otrzymało po europejskiej kompromitacji zaledwie kilka dni wcześniej, sprawiają, że niezwykle trudno jest postawić na kogoś innego niż Bawarczycy.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.