Bolívar i Fluminense walczą o oddech na wysokościach Libertadores.

Witajcie w peruwiańskich Andach, gdzie tlenu jest mniej niż zaufania do rzutów rożnych! Fluminense, bo ten brazylijski potentat, który miał dominować w grupie C Copa Libertadores, schodzi na dno tabeli i musi awaryjnie lądować w La Paz, by zmierzyć się z Bolívarem.

Mordercze wysokości i trener na dywaniku

Bolívar, usytuowany na dnie grupy, gości Fluminense na swoim stadionie Estadio Hernando Siles. To spotkanie 30 kwietnia, w ramach trzeciej rundy Pucharu Libertadores 2026, to pojedynek dwóch ekip, które do tej pory niespecjalnie zachwyciły – obie uzbierały zaledwie po jednym punkcie po dwóch kolejkach. Fluminense, mające być murowanym kandydatem do wygrania grupy, zalicza kompromitację, notując porażki z Deportivo La Guaira i – co gorsza – domową klęskę z Independiente Rivadavia na Maracanie.

Historycznie, Bolívar doskonale wie, jak wykorzystywać przewagę własnego boiska. W 40 dotychczasowych występach w tych rozgrywkach, ich bilans domowy zatrważa: 67 procent zwycięstw – mowa o 90 wygranych na 135 rozegranych meczach na Hernando Siles! To wynik o 27 procent lepszy niż ich ogólna dyspozycja w rozgrywkach kontynentalnych. Jednak nawet ten bastion padł tej edycji; chodzi o remis 1:1 z Deportivo La Guaira w drugiej kolejce.

Sytuacja w klubie z La Paz jest napięta. Remis z Wenezuelczykami i porażka z Independiente Petrolero doprowadziły do rezygnacji trenera Flávio Robatto, który prowadził zespół od 2024 roku, notując 73 zwycięstwa w 117 meczach. W obliczu kryzysu, za sterami stanął Vladimir Soria jako tymczasowy szkoleniowiec. Jego debiut nastąpił w miniony weekend, kiedy to jego zespół rozbił Real Tomayapo 6:0 w lidze boliwijskiej. Warto odnotować, że sześć z ośmiu meczów domowych w tym roku, wliczając w to Turniej Letni, zakończyło się z wynikiem powyżej 2,5 gola. To sugeruje, że możemy spodziewać się otwartego meczu, mimo morderczego powietrza.

Brazylijska zapaść i ucieczka przed "nowym Maracanazo"

Dla Fluminense, podróż do Boliwii to operacja logistyczna mająca na celu minimalizację skutków wysokości – postawili na przybycie tuż przed meczem. Presja jest olbrzymia. Muszą unikać dalszego oddalania się od czołówki. Sytuacja skomplikowała się po ostatniej porażce z debiutantami z Independiente Rivadavia, którą argentyńska prasa ochrzciła mianem „nowego Maracanazo”. Mimo że Tricolor objął prowadzenie po golu Guilherme Arany, to gospodarze odwrócili wynik, dając Boliwijczykom historyczny triumf.

Co ciekawe, po tej klęsce, podopieczni Luísa Zubeldíi odnaleźli jednak rytm w krajowych rozgrywkach. Zanotowali dwa zwycięstwa w Brasileirão (3:2 z Santosem i 2:1 z Chapecoense) oraz remis 0:0 z Operário-PR w Copa do Brasil. Te wyniki dały im 26 punktów w lidze i utrzymują ich w kontakcie z liderem, Palmeiras. Ta seria zwycięstw przyniosła ulgę sztabowi szkoleniowemu, który wcześniej zaliczył cztery mecze bez wygranej, włączając w to porażkę w derbach Fla-Flu.

Teraz jednak wracają do koszmaru eliminacji kontynentalnych. Ich pierwszy wyjazdowy mecz w grupie, 0:0 z La Guaira, pokazał, że w ataku mają poważne problemy z kreowaniem dogodnych sytuacji. W Boliwii, ten brak ofensywnej mocy może być jeszcze bardziej odczuwalny, gdy dojdzie czynnik fizyczny.

Kadrowe dylematy i potencjalne składy na bitwę tlenową

W zespole gospodarzy, Vladimir Soria ma pewne powody do optymizmu dotyczące kadry. Otrzymał dobre wieści od CONMEBOL – obrońca José Sagredo uniknął zawieszenia na więcej niż jeden mecz za czerwoną kartkę z pierwszego spotkania. Największym znakiem zapytania są Robson i Patrício Rodríguez, którzy wracają po kontuzjach; zostaną poddani testom medycznym w środę.

Po stronie Fluminense lista nieobecnych jest niestety dłuższa i bardziej bolesna. Absolutnie kluczowa jest strata pomocnika Martinellego, który leczy obrzęk mięśnia uda trzeciego stopnia i nie zagra aż do przerwy na Mistrzostwa Świata. Do tego dochodzą urazy Soteldo, Lucho Acosty i – co najważniejsze dla ofensywy – Cano. Sztab szkoleniowy obserwuje z nadzieją powrót Nonato, który był wyłączony z gry przez dwa miesiące. Na szczęście dla Zubeldíi, John Kennedy, który uderzył się w twarz, jest gotowy do gry i prawdopodobnie rozpocznie mecz jako najlepszy strzelec zespołu w lidze brazylijskiej.

Bolivar możliwy skład wyjściowy: Carlos Lampe; Jesús Sagredo, Xavier Arreaga, Santiago Echeverría, Erwin Saavedra; Leonel Justiniano, Carlos Melgar; Brian Oyola, Dorny Romero, Christian Alemán; Martín Cauteruccio. Trener: Vladimir Soria.

Fluminense możliwy skład wyjściowy: Fábio; Samuel Xavier, Jemmes, Freytes, Guilherme Arana; Facundo Bernal, Hércules; Jefferson Savarino, Kevin Serna, Canobbio; John Kennedy. Trener: Luís Zubeldía.

Prognoza: Remis spocony i zadyszany

Mimo że Fluminense, jako trzynasta siła Brasileirão Série A, teoretycznie powinno dominować, to ich problemy ze stwarzaniem klarownych sytuacji przeciwko zwartym defensywom są aż nazbyt widoczne, co wyjaśnia ich katastrofalny start w Copa Libertadores. Warunki panujące w La Paz sprzyjają wyrównanemu graniu i prawdopodobnie zakończeniu pierwszej połowy wynikiem remisowym. Jedynym pocieszeniem dla obu ekip mogą być stałe fragmenty gry; można spodziewać się, że to właśnie strzały z dystansu staną się kluczową bronią ofensywną, gdy płuca odmówią posłuszeństwa. Jeśli Brazylijczycy nie znajdą sposobu na szybkie zaadaptowanie się do braku tlenu, ten remis będzie dla nich zwycięstwem.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.