Brytyjska wojna gigantów: Wardley kontra Dubois o pas WBO.
Nadszedł czas na elektryzujący bój wagi ciężkiej, który obiecuję rozstrzygnąć się spektakularnie, być może zanim zegar wybije pełny wymiar starcia. Fabio Wardley, niepokonany mistrz świata federacji WBO, staje do pierwszej obrony swojego tytułu przeciwko Danielowi Duboisowi.
Od boksu "białych kołnierzyków" do tronu WBO: Fenomen Fabio Wardleya
Historia Fabio Wardleya to materiał na hollywoodzki scenariusz, absolutnie jeden z najbardziej niezwykłych w historii boksu. Przejście z amatorskich walk "white-collar boxing" do statusu mistrza świata wagi ciężkiej przerosło najśmielsze oczekiwania. Ten 31-letni zawodnik z Ipswich udowodnił jednak, że zasługuje na miano zawodnika elitarnego. Patrząc na jego ostatnie występy, serce do walki, które pokazał, jest wręcz niewiarygodne.
Wardley musiał wykazać się charakterem tytana, by pokonać w swoich ostatnich dwóch potyczkach Justisa Huniego i Josepha Parkera. W czerwcu, na ukochanym Portman Road, kiedy wydawało się, że karty punktowe nie są po jego stronie, Wardley znokautował Huniego, zdobywając tymczasowy pas WBO. Cztery i pół miesiąca później, na gali O2 Arena, w pojedynku, który wielu ekspertów uznało za najlepszy szalony nokaut roku w wadze ciężkiej, rozprawił się z Parkerem w jedenastej rundzie. Oleksandr Usyk, nie chcąc spełniać obowiązkowych wymogów, zwakował pas WBO w listopadzie, co automatycznie uczyniło Wardleya pełnoprawnym mistrzem świata. Choć Wardley marzył o starciu z ukraińską legendą, teraz czeka go konfrontacja z prawdopodobnie najmocniej bijącym pięściarzem w dywizji – Danielem Duboisem. Nie zapominajmy o bilansie Wardleya: 20 zwycięstw (w tym 19 przez KO) i jeden remis w 21 starciach. To nie jest przypadek, to potęga.
Dubois: Czy cień Usyka wciąż ciąży nad "Dynamitem"?
Daniel Dubois powraca do ringu po dziesięciu miesiącach przerwy od momentu, gdy został brutalnie znokautowany przez Ołeksandra Usyka w unifikacyjnej walce na Wembley. Kontrast między tym, jak wyglądał po nokaucie na Anthony'm Joshui, a tym, co zaprezentował przeciwko Ukraińcowi, był uderzający. Dubois wydawał się skorupą samego siebie, gdy zderzył się z techniką i szybkością Usyka.
Oczywiście, pewne lekcje zostały wyciągnięte z tamtego wieczoru. Mimo to, nieprzewidywalność i siła ciosu Dubois sprawiają, że jest on szalenie niebezpiecznym rywalem. Pamiętajmy, że ma na koncie pasy WBA (Regular) i IBF, a w jego CV znajdują się zwycięstwa nad takimi nazwiskami jak Joshua, Filip Hrgović czy Jarrell Miller. Podobnie jak Wardley, Dubois ma tylko jedno zwycięstwo niejednogłośną decyzją sędziów. Jednak pojawia się tutaj kluczowe pytanie: Dubois nigdy nie przetrwał dziesiątej rundy. Czy brak doświadczenia w dalszych, wyczerpujących rundach wpłynie na niego negatywnie w starciu z nieustępliwym fizycznie Wardleyem?
Pojedynek, na który nie można mrugać: Prognozy na ring w Manchesterze
Hasło reklamujące walkę Wardley kontra Dubois – "Don't Blink" (Nie mrugaj) – nie jest przypadkowe. Analizując łącznie 46 zawodowych pojedynków obu panów, zaledwie dwa z nich dotarły do karty punktowej. Statystyka mówi jasno: to będzie festiwal nokautów. Byłoby szokiem, gdybyśmy zobaczyli pełny dystans.
Jeżeli chodzi o odporność psychiczną i charakter, trudno nie stwierdzić, że Wardley udowodnił, iż jest o klasę wyżej niż Dubois, biorąc pod uwagę, jak potrafił się podnosić po problemach w ostatnich walkach. Argumentem za Wardleyem jest też jego siła ognia, która jest porównywalna z siłą ciosu Dubois. Jednakże, Wardley nigdy nie przyjął na szczękę pocisków o kalibrze, jaki potrafi wystrzelić Dubois.
Mimo to, ekspert sugeruje, że bardziej "smart bet" to zwycięstwo poprzez nokaut dla Fabia Wardleya – być może już w trzeciej lub czwartej rundzie. Niemniej jednak, absolutnie nie można skreślać Dubois. Jeśli ta walka faktycznie będzie tak intensywna, jak zapowiada, wszystko może zakończyć się błyskawicznie, a my możemy być świadkami sensacji, zanim pierwsza ćwiartka pojedynku dobiegnie końca. Obaj panowie mają potencjał, by zakończyć to przed czasem.
Bogata karta walk: Co kibice zobaczą przed daniem głównym?
Zanim na ringu zapanuje chaos wagi ciężkiej, kibice będą mogli nacieszyć oko kilkoma intrygującymi starciami na undercardzie. David Morrell, którego walka wagi półciężkiej z Callumem Smithem została przełożona z kwietnia, teraz zmierzy się z Zakiem Chellim. To preludium do jego czekającego na przełożenie pojedynku o tymczasowy tytuł WBO.
Ciekawie zapowiada się także starcie wagi półśredniej pomiędzy Jackiem Raffertym a Ekowem Essumanem. Rafferty, który ostatnio zremisował po obronie tytułów brytyjskiego i Wspólnoty w niższej dywizji, teraz decyduje się na awans wagowy. W wadze półciężkiej Liam Cameron i Bradley Rea skrzyżują rękawice – obaj desperacko szukają głośnego zwycięstwa, ponieważ niedawno ponieśli porażki odpowiednio z Benem Whittakerem i Lyndonem Arthurem.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.