Zimowe okno transferowe zbliża się wielkimi krokami, a na rynku zaczynają dziać się rzeczy, które mogą wywrócić stolik w walce o ligowe punkty. Tym razem uwaga skupia się na Glasgow, gdzie tamtejszy gigant, Celtic, ponoć złożył konkretną ofertę za obrońcę, który mocno rozczarował w Anglii. Czy Julian Araujo z Bournemouth okaże się zbawieniem dla „The Hoops” w obliczu kryzysu formy?

Celtic w ogniu poszukiwań: Czy Meksykanin jest antidotum na klęski Wilfrieda Nancy’ego?
Sytuacja w Celticu, pod wodzą Wilfrieda Nancy’ego, byłego trenera Nashivlle, jest daleka od ideału. Sześć porażek w siedmiu ostatnich spotkaniach, w tym ostatnia, bolesna w starciu z Motherwellem (0:2), jasno pokazuje, że zespół potrzebuje natychmiastowego zastrzyku jakości i świeżości. To klasyczny scenariusz: gdy wyniki zawodzą, dyrekcja sportowa rusza na łowy. Tym razem cel jest konkretny i operuje na prawej flance defensywy.
Według doniesień Sky Sports News, cel jest jeden: Julian Araujo, prawy obrońca Bournemouth. To nazwisko może zaskakiwać, biorąc pod uwagę status zawodnika, ale kontekst transferu wyjaśnia wszystko. Araujo, który zasilił „The Cherries” z Barcelony latem 2024 roku, kompletnie nie potrafił się odnaleźć w Premier League. Mowa o 24-letnim reprezentancie Meksyku, który zanotował zaledwie 14 oficjalnych występów dla Bournemouth, a w tym sezonie ligowym – zero. Co więcej, ostatnio kompletnie wypadł z rotacji, pomijany nawet kosztem weteranów takich jak Adam Smith czy Alex Jimenez, a także Jamesa Hilla. Taki zawodnik, mający za sobą koszmarny okres na St James’ Park, może być dla Celticu szansą na tanie wzmocnienie.
Czy to transfer „na siłę”? Dylematy wypożyczenia i limity FIFA
Klucz do tego transferu leży w formule, jaką proponuje Celtic. Jak sugerują źródła, „The Hoops” są zainteresowani wypożyczeniem Araujo do końca bieżącego sezonu. Obie strony – zarówno Bournemouth, jak i sam piłkarz – wydają się być otwarte na szybkie zimowe rozstanie w celu odzyskania rytmu meczowego.
Jednakże, jak to często bywa w skomplikowanym świecie transferów międzynarodowych, pojawił się techniczny haczyk. Informacje wskazują, że Bournemouth osiągnęło już swój limit zagranicznych wypożyczeń wychodzących. Oznacza to, że aby wypożyczyć Araujo do Szkocji, „Wisienki” musiałyby najpierw kogoś kontraktowanego na zasadzie loan out – odezwać z powrotem do siebie lub znaleźć dla niego inną destynację. To drobny, ale potencjalnie kluczowy detal prawno-regulacyjny, który może zahamować transfer zanim jeszcze dojdzie do oficjalnego handshake agreement. To klasyczny przykład, jak przepisy FIFA mogą wpływać na logistykę zimowego okna.
Po co Celtikowi kolejny prawy obrońca, skoro ma Ralstona i Johnstona?
To jest pytanie, które zadaje sobie każdy analityk przyglądający się kadrze Celticu. Nominalnie, w kadrze mistrzów Szkocji na prawą obronę są tacy gracze jak Anthony Ralston czy Alistair Johnston. Mamy też Colby’ego Donovana, choć jego rola może być inna. Dlaczego więc Nancy szuka wzmocnienia, skoro teoretycznie ma opcje?
Odpowiedź tkwi w taktyce Nancy’ego. Trener ten, bazując na swoim doświadczeniu, preferuje ustawienie z wahadłowymi (wing-backs), a nie tradycyjnymi bocznymi obrońcami. W tym systemie Yang Hyun-jun był ostatnio często wykorzystywany na prawej stronie jako element ofensywny. Julian Araujo, mający za sobą czasy w Barcelonie, jest postrzegany jako zawodnik uniwersalny, który może swobodnie operować zarówno jako klasyczny full-back, jak i bardziej ofensywny wing-back. Jeśli Celtic liczy na dynamiczną poprawę gry na skrzydłach i większą elastyczność formacji w walce o powrót do stabilnej formy, sprowadzenie utalentowanego, lecz nieco zagubionego Hiszpana o meksykańskim paszporcie, może być strzałem w dziesiątkę. Mogli uznać, że Araujo, pod mniejszą presją Premier League, wreszcie pokaże swój potencjał.