W świecie, gdzie młode talenty są na wagę złota, a weterani często idą na sportową emeryturę, Brighton & Hove Albion obrało zaskakującą, acz niezwykle skuteczną ścieżkę. Ta strategia oparta na doświadczeniu zaowocowała renesansem kariery jednego z najbardziej niedocenianych napastników Premier League. Czy Danny Welbeck, wbrew wszelkim prognozom, staje się najgorętszym towarem w szatni Mew?

Danny Welbeck: Nieoczekiwany filar Brighton pod wodzą Hürzela
Filozofia Brighton, często wspominana w kontekście pozyskiwania doświadczonych profesjonalistów – od Joëla Veltmana po Jamesa Milnera – znalazła swojego niekwestionowanego lidera w osobie Danny’ego Welbecka. Ten urodzony w Manchesterze, wychowanek Czerwonych Diabłów, po latach spędzonych w United, Arsenalu i Watfordzie, dołączył do Mew w 2020 roku jako wolny zawodnik, podpisując skromny, roczny kontrakt. Wówczas mało kto spodziewał się, że ten transfer będzie miał tak doniosłe znaczenie dla klubowej historii.
Welbeck od początku wnosił niesamowitą jakość: nieustający pressing, inteligentne grę kombinacyjną i przenikliwe rajdy w pole karne. Efekty to były widoczne – Brighton awansowało z 16. miejsca do dziewiątego, a w sezonie 2022/23 zanotowało historyczny awans do europejskich pucharów. Jednak prawdziwa petarda odpaliła dopiero po przybyciu trenera Fabiana Hürzela w 2024 roku.
Jak Hürzeler odblokował maszynę strzelecką Weterana
Przed erą Hürzela, statystyki Welbecka oscylowały wokół solidności, ale nie wybuchowości. Kolejno notował sześć, sześć, siedem oraz siedem bramek w poszczególnych sezonach Premier League. Był cenny, ważny, ale nie był maszyną do zdobywania goli. Sytuacja zmieniła się diametralnie. W sezonie 2024/25 Anglik po raz pierwszy od siedmiu lat dobił do dwucyfrowego dorobku, notując 11 goli i 4 asysty w 36 występach.
Co więcej, zbliżając się do 35. urodzin, Welbeck notuje formę życia. Obecnie, w tredzieciście pierwszym meczu sezonu, ma na koncie 6 goli i asystę, co stawia go na prostej drodze do pobicia swojego rekordu kariery (12 goli i 5 asyst w 39 meczach w sezonie 2011/12). To absolutnie sensacyjny powrót.
Analitycy są pod wrażeniem. Jak zauważa Brian Owen z The Argus:
„Moje oczekiwania wobec Welbecka były typu ‘poczekamy i zobaczymy’… nie były zbyt wysokie, ale mam tendencję do ufania działowi rekrutacji i uważałem, że może być dobry na sezon lub dwa. Oczywiście przekroczył oczekiwania – w tym swoje własne – i okazał się doskonałym darmowym transferem dla Brighton.”
Owen dodaje kluczowy kontekst:
„Hürzeler potrzebuje, by on pracował najciężej, aby pokazać młodszym zawodnikom, że jeśli on jest w stanie to zrobić, nie ma powodu, dla którego oni nie mieliby móc. Musiał przyjąć jeszcze większą rolę jako lider, odkąd Adam Lallana i Pascal Groß odeszli w 2024 roku.”
Czy Liverpool i Chelsea powinny się martwić? Welbeck jako symbol dysfunkcji
Gdy Welbeck nie potrafił trafić do siatki w pierwszych sześciu meczach bieżącego sezonu, frustracja kibiców rosła. Wielu domagało się natychmiastowego wpuszczenia greckich nastolatków, Charalamposa Kostoulasa i Stefanosa Tzhimasa, na których klub wydał łącznie ponad 60 milionów euro. Legenda głosi, że Welbeck kazał im „zjeść słowa”. Seria bramek, w tym dublety przeciwko Chelsea i Newcastle oraz decydujący gol z rzutu wolnego na Old Trafford, wyniosła go na szczyt listy najlepszych strzelców Brighton w historii Premier League (38 goli).
Jego wpływ wykracza daleko poza bramki. W meczu z Crystal Palace, gdzie padł remis 0:0, mimo braku gola zanotował 4 wyblokowane strzały, 4 wygrane pojedynki i 13 udanych podań na 14 prób (najdokładniejszy rozgrywający grający minimum 45 minut). W obliczu trudności rozwojowych młodych talentów, jego rola staje się krytyczna.
Brian Owen:
„Dwa lata temu oczekiwano, że Evan Ferguson będzie stałym numerem 9 w Brighton do teraz – Welbeck gra, bo Ferguson nie rozwinął się zgodnie z oczekiwaniami. Dostarcza tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, z kilkoma bardzo dobrymi wykończeniami, ale także z bezinteresowną grą zespołową. Jest liderem pressingu, schodzi nisko i pomaga kolegom w znalezieniu przestrzeni, a z tego co słyszę, jest świetnym wpływem poza boiskiem. Moją największą obawą jest prawdopodobnie to, że Brighton nadal jest tak silnie od niego uzależnione.”
Wiek to tylko liczba, gdy liczby są imponujące
Po odejściu João Pedro do Chelsea, presja na Welbecku jeszcze wzrosła. Jest on, obok Diego Gomeza (który ma 2 bramki), jedynym graczem Brighton, który strzelił więcej niż jedną bramkę w tym sezonie (Welbeck: 6). Nawet gdy nie strzela, jego fizyczna obecność, umiejętność przytrzymania piłki i ciężka praca w obronie są nieocenione. Ferguson walczy o odbudowę kariery w Rzymie, a Kostoulas i Tzimas wciąż adaptują się do nowych realiów. Tymczasem Welbeck, niczym szlachetny Malbec, dojrzewa.
Cóż za ironia losu: Fabian Hürzeler miał zaledwie 15 lat, gdy Danny Welbeck debiutował w seniorskiej piłce dla Manchesteru United! Od tego czasu Anglik reprezentował sześć różnych angielskich klubów i zdobył 16 bramek w 42 występach dla reprezentacji Trzech Lwów, żegnając się z kadrą we wrześniu 2018 roku. Mimo że strzela więcej goli w Premier League niż jakikolwiek inny Anglik w tym sezonie, jego przygoda z reprezentacją wydaje się być za nami. Dopóki jednak Hürzeler dowodzi na Amex Stadium, możemy oczekiwać, że Welbeck będzie kontynuował strzelanie goli i prowadził Brighton do kolejnych sukcesów.
Już 22 listopada Welbeck poprowadzi Brighton do trzeciego z kolei zwycięstwa u siebie przeciwko Brentford, a 30 listopada stanie przed szansą na swój 500. seniorski występ w karierze klubowej w meczu z Nottingham Forest. Czy ten weteran udowodni, że w futbolu liczy się nie wiek, a forma?