Debiutanci na mundialu: od Wysp Zielonego Przylądka po Uzbekistan.
Mistrzostwa Świata 2026 zbliżają się wielkimi krokami, a pośród gigantów futbolu na scenę wkraczają debiutanci i zespoły, które zdeterminowały los, by znaleźć się w Ameryce Północnej.
Od archipelagu po największą scenę: Fenomen Wysp Zielonego Przylądka
Zaledwie 13 lat minęło od historycznego awansu na Puchar Narodów Afryki, a Archipelag Wysp Zielonego Przylądka, którego federacja piłkarska powstała raptem w 1982 roku, melduje się na najważniejszym turnieju świata. Tubaroes Azuis (Niebieskie Rekiny) zapewniły sobie kwalifikację, deklasując rywali w grupie eliminacyjnej, w tym afrykańskiego potentata, Kamerun, przypieczętowując awans zwycięstwem 3:0 nad Eswatini w październiku.
Pod wodzą Bubisty, byłego kapitana reprezentacji, kadra czerpie talenty z 14 różnych krajów. Paradoksalnie, najwięcej graczy sprowadza Portugalia, kraj, od którego Wyspy Zielonego Przylądka uzyskały niepodległość w 1975 roku. Warto zwrócić uwagę na fenomen kadrowy: przy populacji zbliżonej do angielskiego Bradford, niemal połowa składu urodziła się poza krajem, w tym spora grupa z Rotterdamu. Najbardziej egzotycznym przypadkiem jest stoper Roberto Lopes (Pico), urodzony w Irlandii z matki Irlandki i ojca z Wysp Zielonego Przylądka, pięciokrotny mistrz Irlandii z Shamrock Rovers!
W rankingu FIFA 69., będąc jednymi z niżej notowanych uczestników, trafili do absolutnie piekielnej Grupy H. Otwierają turniej z faworyzowaną Hiszpanią w Atlancie, a następnie czeka ich starcie z Urugwajem, byłym mistrzem świata, i Arabią Saudyjską. Choć ostatnie mecze towarzyskie – porażka z Chile oraz remisy i porażki w karnych z Iranem, Egiptem i Finlandią – nie napawają optymizmem, te waleczne Niebieskie Rekiny z pewnością zamierzają ugryźć znacznie bardziej doświadczonych rywali.
Błękitna Fala, najstarszy trener i Holenderski Barwy: Niesamowita historia Curacao
Zaledwie przez miesiąc Wyspy Zielonego Przylądka dzierżyły rekord najmniejszego państwa, które zakwalifikowało się na mundial. Później pojawiło się Curacao, maleńkie terytorium wyspiarskie u wybrzeży Wenezueli, mniejsze terytorialnie niż większość polskich województw i zamieszkane przez mniej ludzi niż angielskie Warwick.
Ta karaibska perełka, poetycko nazywana Błękitną Falą, zapewniła sobie historyczny awans w strefie CONCACAF, pieczętując go remisem z Jamajką kierowaną przez Steve'a McClarena. Całą operację nadzorował Dick Advocaat. Ten weteran, który prowadził Holandię, PSV Eindhoven i Rangersów, we wrześniu skończył 78 lat! Tym samym, jeśli zasiądzie na ławce, zostanie najstarszym menedżerem w historii Mistrzostw Świata, bijąc rekord Otto Rehhagela z 2010 roku o całe siedem lat. Co więcej, Advocaat pierwotnie zrezygnował w lutym, by opiekować się chorą córką, ale po poprawie jej stanu – wrócił, by poprowadzić drużynę w jej największej przygodzie.
W kadrze Advocaata znajdziemy kilka znanych nazwisk. Bracia Juninho i kapitan Leandro Bacuna, Kenji Gorré, Jürgen Locadia, a także Tahith Chong z Sheffield United – wszyscy grali kiedyś w Premier League. Interesujący fakt: Chong jest jedynym zawodnikiem urodzonym na Curacao; reszta reprezentantów pochodzi z Holandii, co obrazuje silne więzi z Królestwem Niderlandów.
W Grupie E czekają ich Niemcy, czterokrotni mistrzowie świata, z którymi rozpoczną turniej w Houston. Tam też są Ekwador i Wybrzeże Kości Słoniowej. Po dotkliwej porażce 5:1 z Australią w ostatnim sparingu, Curacao jest gigantycznym outsiderem, ale to nie powstrzymało ich do tej pory.
Rycerze Pustyni i Europejski Szok: Jordania w świetle gwiazd
Niespodzianka turnieju w Azji w 2023 roku, kiedy to Al Nashama (co oznacza "Szlachetni") wyeliminowali Koreę Południową w półfinale, zapewniła im pierwszy w historii awans na Mistrzostwa Świata bez konieczności gry w barażach.
Jordański skład będzie jednym z najbardziej „domowych”
na mundialu 2026 – połowa 30-osobowej kadry reprezentuje kluby z kraju, dziewięciu z nich gra dla panującego mistrza ligi, Al-Hussein. Nad wszystkim czuwa Marokańczyk Jamal Sellami, sam uczestnik Mundialu '98. Jednak siła napędowa i nadzieja narodu spoczywa na barkach kapitana i gwiazdy drużyny, Mousy Tamari. Ten skrzydłowy Rennes to jeden z największych graczy w historii Jordanii i pierwszy Jordańczyk grający w jednej z pięciu najlepszych lig europejskich. W eliminacjach azjatyckich był czołowym strzelcem, notując w tym sezonie sześć goli i sześć asyst w Ligue 1, co pomogło jego klubowi awansować do Ligi Konferencji Europy.
Warto też zwrócić uwagę na Ali Olwana, którego 29 goli międzynarodowych to imponujący wynik blisko jednej bramki na mecz (choć wraca po operacji kostki), oraz 20-letniego Ibrahima Sabrę z tureckiego Göztepe, mistrza w sprincie w czasach nastoletnich. Kontuzja kluczowego napastnika Yazana Al-Naimata jest sporym osłabieniem. Jordania, która w grudniu dotarła do finału Pucharu Arabskiego, trafiła do Grupy J z Austrią, Algierią i obrońcą tytułu – Argentyną. Czeka ich najcięższa próba.
Białe Wilki z Azji Centralnej: Cannavaro i historyczny debiut Uzbekistanu
Naród kompletnie zakochany w futbolu, Uzbekistan, po ośmiu nieudanych próbach zakwalifikowania się do Mistrzostw Świata od rozpadu Związku Radzieckiego, wreszcie osiągnął cel, zapewniając sobie automatyczny awans. To historyczny moment – zostali pierwszym krajem z Azji Centralnej na mundialu!
Białe Wilki zdobywały punkty z innymi uczestnikami, Iranem i Katarem (którego pokonali pewnie 3:0), a także pokonali Egipt, co daje spore podstawy do optymizmu. Choć awans wywalczyli pod wodzą legendy Timura Kapadze, w październiku dokonano spektakularnej zmiany trenerskiej. Na ławkę usiadł zwycięzca Mundialu 2006 z Włochami, Fabio Cannavaro, który wcześniej prowadził Dinamo Zagrzeb i Chiny.
Cannavaro oprze się głównie na zawodnikach z krajowej ligi, ale największe gwiazdy grają za granicą. Wśród nich defensor Manchesteru City, Abdukodir Khusanov – pierwszy Uzbek grający w Premier League, który przeniósł się z Lens za rzekome 33,6 miliona funtów – oraz kapitan i rekordzista strzelców, Eldor Shomurodov z İstanbul Başakşehir. Uzbekistan trafił do Grupy K, rozpoczynając od meczu z Kolumbią w Meksyku, po którym zmierzą się z Portugalią i Demokratyczną Republiką Konga. System rozgrywek, który premiuje osiem najlepszych drużyn z trzecich miejsc, daje Cannavaro i jego podopiecznym realną szansę na awans do fazy pucharowej, gdzie, kto wie, być może czekałaby ich konfrontacja z Anglią.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.