Niemcy na inaugurację mundialu kontra debiutanci z Curaçao.

Starcie gigantów z kopciuszkiem – Niemcy wchodzą do gry w Houston, a presja po dwóch nieudanych mundialach ciąży na barkach „Die Mannschaft” znacznie mocniej niż zazwyczaj.

Niemieckie maszyny budzą się do życia: Po co im ten mundial?

Reprezentacja Niemiec, uznawana za faworyta grupy E, rozpoczyna swoją pogoń za rekordowym piątym pucharem świata, co jest celem wyśrubowanym, ale w obecnej formie – absolutnie realnym. Drużyna Juliana Nagelsmanna wchodzi do turnieju w doskonałych nastrojach, co potwierdzają wygrane w sparingach z Finlandią i gospodarzem, Stanami Zjednoczonymi. Co ciekawe, Niemcy pozostają niepokonani od września ubiegłego roku. To buduje pewność siebie, ale historia ostatnich lat każe podchodzić do entuzjazmu z rezerwą. Wicemistrzowie z 2014 roku, po raz ostatni, odpadli w fazie grupowej w dwóch ostatnich edycjach – czy to nie jest wystarczający bodziec, by tym razem podejść do otwarcia jak do finału? Ostatecznym celem jest oczywiście triumf, ale ten pierwszy, strategiczny cel, pod ogromną presją kibiców w kraju, to po prostu awans do fazy pucharowej.

Curaçao: Największy outsider z historyczną ławką trenerską

Curaçao, debiutant na wielkim turnieju, legitymuje się najniższym rankingiem w stawce – 82. miejsce. Mimo sportowego sukcesu, atmosfera wokół drużyny była daleka od sielanki. Mieliśmy tu prawdziwy rollercoaster! Zaledwie kilka tygodni przed startem, trener Fred Rutten niespodziewanie zrezygnował 11 maja, by chwilę później ster przejął Dick Advocaat, który doprowadził ich do kwalifikacji. I tu dochodzimy do kuriozum, które z pewnością przejdzie do historii futbolu: Advocaat, mając 78 lat, zostanie najstarszym selekcjonerem w historii Mistrzostw Świata! Taki zwrot akcji potrafi sparaliżować, ale synowie wysp wykazali hart ducha. Co prawda w eliminacjach nie błyszczeli, ale ostatni test przed turniejem zakończyli dominującym zwycięstwem 4:0 nad Arubą. To musi podnieść morale przed najważniejszym meczem w historii ich futbolu.

Ognisko niepewności i gwiazdy na podbój Houston

Analizując składy, nie sposób pominąć kwestii obsady bramki Niemiec. Powrót Manuela Neuera wywołał mieszankę ekscytacji i sceptycyzmu. Owszem, kapitan Bayernu Monachium to wciąż golkiper światowej klasy, ale jego 40 lat i problemy zdrowotne budzą pytania. Jeśli spojrzymy na twarde dane z Bundesligi, jego średnia ocena FotMob (6.78) wypada gorzej niż u Olivera Baumanna (6.81) i znacznie gorzej niż u Alexandra Nübela (7.33). Presja na weteranie, by udowodnić, że decyzja Nagelsmanna była słuszna, jest olbrzymia.

Po drugiej stronie barykady mamy barwnych zawodników, którzy mają potencjał, by stać się bohaterami. Wśród „Błękitnej Fali” nie można nie wymienić Tahitha Chonga – gracza, który niedawno zdecydował się na zmianę barw narodowych z Holandii na Curaçao. Ten skrzydłowy w świetnej formie ostatnio zdobył bramkę w przegranym meczu towarzyskim ze Szkocją. W zaledwie sześciu występach dla Curaçao, były wychowanek Manchesteru United strzelił już trzy gole. Obok niego, atutami są Riechedly Bazoer oraz kapitan Leandro Bacuna. Wszyscy oni będą musieli zagrać mecz życia.

Ostatnie szlify przed starciem tytanów

Jeśli chodzi o doniesienia z obozów, Niemcy mają niemal pełną kadrę do dyspozycji. Warto odnotować, że Manuel Neuer opuścił mecze towarzyskie z powodu urazu łydki, ale wrócił do treningów z pierwszym zespołem i ma zagrać od pierwszej minuty. Jedyne drobne zawirowania to konieczność wezwania do kadry Assana Ouédraogo po kontuzji Lennarta Karla.

W obozie Curaçao sytuacja kadrowa jest stabilniejsza, co jest kluczowe dla Advocaata. Najważniejsza wiadomość to powrót Jürgena Locadii. Napastnik Miami FC pauzował za czerwoną kartkę otrzymaną w meczu ze Szkocją, ale jego dyspozycyjność oznacza, że Advocaat może wystawić swój najsilniejszy tercet ofensywny.

Prognoza: Czy historia zatoczy koło, czy Niemcy przejdą do porządku dziennego?

Nie ma co owijać w bawełnę – Niemcy są absolutnym faworytem grupy E i jednym z głównych kandydatów do podniesienia pucharu. Dla „Die Mannschaft” potknięcie z debiutantem na inaugurację byłoby katastrofą PR-ową i sportową. Opowieść o bajkowej podróży Curaçao na ten turniej jest inspirująca, ale na boisku liczą się umiejętności i dyscyplina taktyczna. Spodziewam się zdecydowanego zwycięstwa ekipy Nagelsmanna, która z ziemi amerykańskiej ma zamiar ruszyć po ten upragniony złoty medal.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.