Nadeszła niedziela, która elektryzuje fanów włoskiej Serie A – na scenę wkracza Derby dell’Appennino, starcie odwiecznych rywali, Bologny i Fiorentiny. Po seryjnych niepowodzeniach ekipa Rossoblu wreszcie przełamała złą passę, co z pewnością doda im pewności siebie przeciwko Violi, która, choć z problemami, powoli wychodzi z kryzysu. Czy gospodarze udowodnią swoją wyższość u siebie, czy może przyjezdni z Florencji dokonają niespodzianki?

Bologna powróciła do gry: Koniec koszmaru i cel europejski
Dla trenera Vincenzo Italiano i jego Bologny końcówka listopada była okresem świetnej formy, ale grudzień i początek nowego roku brutalnie zweryfikowały ich ambicje. Siedem ligowych spotkań bez zwycięstwa – to był powód do głębokiej analizy w szatni. Na szczęście dla twardo walczących beniaminków, ostatni wyjazd do Werony przyniósł upragnione trzy punkty, choć droga do nich nie była usłana różami.
Mecz z Hellas Verona pokazał zarówno siłę, jak i potencjalne słabości. Mimo iż Bologna straciła bramkę na wczesnym etapie, błyskawicznie odpowiedziała – fantastyczny gol Riccardo Orsoliniego, a następnie trafienia Jensa Odgaarda i Santiago Castro tuż przed przerwą, ustawiły spotkanie. Jak zaznacza się w analizach, przewaga trzech goli do przerwy była kluczowa, choć później Hellas zdołał zmniejszyć straty. Konieczna okazała się „superb save” bramkarza Federico Ravaglii, by zabezpieczyć zwycięstwo.
Mimo tego przełamania, Bologna okupuje ósme miejsce w tabeli, wciąż mając wiele do udowodnienia w walce o europejskie puchary. Tym bardziej, że w przyszłym tygodniu czeka ich kluczowy bój w Lidze Europy z Celtikiem. Ale najpierw muszą w derbowym starciu postarać się o trzecie z rzędu zwycięstwo nad Fiorentiną u siebie na Stadio Dall’Ara. To mecz, którego nie mogą przegapić, by utrzymać impet.
Viola: Czy reanimacja przyjdzie na czas? Odzyskiwanie punktów kosztem stabilności
Fiorentina, odwieczny rywal Bologny, przeżywała w tym sezonie wyjątkowo trudne chwile, przez pewien czas okupując nawet samo dno tabeli. Ostatnie tygodnie przynoszą jednak znamiona powolnej poprawy, choć historia tego klubu w tym sezonie to przede wszystkim historia spektakularnych upadków formy.
Ich mecze z ostatnimi rywalami pokazują, że Viola potrafi walczyć, ale brakuje im żelaznej nerwowości. Przypomnijmy, jak w ostatnim czasie potrafili wywalczyć cenne punkty, między innymi dzięki dwóm późnym bramkom Moise Keana w ostatnich dwóch starciach z Bologną (choć oba odbyły się we Florencji). Obecnie Kean zmaga się z formą, nie dorównując zeszłorocznemu poziomowi, co bezpośrednio przekłada się na problem z efektywnością ofensywy.
Ostatnie wyniki prezentują mieszany obraz. Fiorentina była bliska zanotowania trzeciego zwycięstwa w czterech meczach, ale straciła punkty w końcówce z Lazio. W poprzedni weekend zremisowała 1:1 z walczącym o mistrzostwo AC Milan, po tym jak Pietro Comuzzo otworzył wynik, a Milan wyrównał w 90. minucie. To pokazuje bolesną tendencję: > „Summing up their defensive frailty, Fiorentina have now dropped 20 points from winning positions this season – more than any other team in Serie A.”
Mimo to, osiem punktów wywalczonych w pięciu ostatnich kolejkach pozwala Paolo Vanoli patrzeć z nieco mniejszym lękiem w przyszłość i zbliżać się do bezpiecznej strefy. Czy jednak zdołają wygrać mecz wyjazdowy w Serie A po raz pierwszy od maja? To jest kluczowe pytanie przed starciem w Bolonii.
Kadrowe wstrząsy i przewidywane składy: Ruchy transferowe kontra rotacje taktyczne
Zarówno Vincenzo Italiano, jak i Paolo Vanoli muszą się mierzyć z typowymi dla tego etapu sezonu wyzwaniami kadrowymi. W Bolonii, z uwagi na zbliżający się mecz w LE, możemy spodziewać się pewnej rotacji. Italiano prawdopodobnie wpuści na boisko taktyczne opcje jak Jonathan Rowe i Nadir Zortea.
Gospodarze wciąż muszą sobie radzić z absencjami: Nicolo Cambiaghi pauzuje za kartki, a Jhon Lucumi i Federico Bernardeschi nadal leczą urazy. Poza kryzysem strzeleckim, Orsolini, który w końcu przełamał posuchę w lidze, ma wesprzeć w ataku jednego z napastników – Castro lub Dallinga.
W obozie gości struktura ataku również jest pod znakiem zapytania. Kean lub Roberto Piccoli mają poprowadzić ofensywę, co sugeruje, że Vanoli nie jest w pełni usatysfakcjonowany dotychczasowymi opcjami. Co ciekawe, Fiorentina aktywnie działa na rynku transferowym, a w kontekście wzmocnień pada nazwisko Jacka Harrisona z Leeds United, choć najnowsze nabytki, Manor Solomon i Marco Brescianini, mogą być gotowi do debiutów. Vanoli ma tylko jednego kontuzjowanego, poza długoterminowo niedostępnymim Tariqiem Lampteyem, brakuje mu weterana Edina Dzeko.
Przewidywane składy dają obraz tego, jak obie drużyny chcą rozegrać to starcie:
Bologna możliwy skład: Ravaglia; Zortea, Heggem, Vitik, Miranda; Freuler, Moro; Orsolini, Fabbian, Rowe; Castro.
Fiorentina możliwy skład: De Gea; Dodo, Comuzzo, Pongracic, Gosens; Mandragora, Fagioli, Brescianini; Solomon, Kean, Gudmundsson.
Prognoza starcia gigantów Apeninów: Bitwa na gole czy taktyczny szach?
Biorąc pod uwagę, że ostatnie dwa spotkania tych drużyn obfitowały w bramki – aż dziewięć goli w dwóch ostatnich konfrontacjach – możemy spodziewać się kolejnego emocjonującego widowiska. Derby, jakkolwiek by nie były statystyki, rzadko bywają nudne.
Choć Fiorentina wykazuje oznaki poprawy i zdobywa punkty, ich deficyty defensywne, szczególnie w kontekście traconych goli z pozycji wygrywającej, są podejrzanie wysokie. Tymczasem Bologna pokazała w środku tygodnia, że potrafi być niesamowicie skuteczna w ofensywie. Dlatego, mimo lekkiego przymierzenia dla Rotacji w składzie Italiano, skłaniam się ku minimalnej przewadze gospodarzy. Oczekujemy żywego meczu, ale ostatecznie to Bolończycy mogą zabrać całą pulę. Typ na to starcie to: Bologna 2-1 Fiorentina.