Ekspert: Gallagher nie uratuje tottenhamu przed kryzysem formy.

Transferowe trzęsienie ziemi w Tottenhamie? Nowy nabytek nie jest lekarstwem na kryzys, a spekulacje transferowe nabierają tempa. Czy przybycie Conora Gallaghera to tylko kurtyna dymna, nim klub desperacko szuka prawdziwego "game changera"?

Czy Conor Gallagher to zbawca, na którego czeka Północny Londyn? Były gracz Spurs ma wątpliwości

Nowa twarz w Tottenham Hotspur, Conor Gallagher, z miejsca wsiadł do pierwszego składu Thomasa Franka po swoim transferze za 34,7 miliona funtów z Atletico Madryt – uwaga, tu mamy lekkie zamieszanie w źródle, ale trzymajmy się faktów – i choć miał być katalizatorem zmian, jego debiut w Premier League wyglądał co najmniej blado. Mówimy o drużynie, której seria bez zwycięstwa w lidze wydłużyła się do pięciu spotkań, a niedawny remis 2-2 z Burnley odebraliśmy jako klęskę. Czy zawodnik, który ma być fundamentem odbudowy, już teraz staje pod medialnym ostrzałem?

Statystyki z Turf Moor nie kłamią: Gallagher zanotował jeden stworzony kunsztowny „key pass” i jeden strzał, który zatrzymał Martin Dubravka. Ale te pozytywy bledną w obliczu 11 strat piłki i dwukrotnego ogrania go przez rywali w pojedynkach. Choć Anglik wygrał pięć z ośmiu pojedynków gruntowych, ogólne wrażenie po jego występie było… niespecjalne. Football.london ocenił go na zaledwie 5/10, co idealnie oddaje atmosferę marazmu otaczającą 14. miejsce w tabeli Premier League, zaledwie osiem punktów nad strefą spadkową.

W rozmowie z Sports Mole w ramach współpracy z Spreadex Sports, były pomocnik Tottenhamu, Danny Murphy, nie pozostawia złudzeń. W jego opinii, Gallagher nie rozwiąże problemów ofensywnych Kogutów.

„Jest super atletycznym, zawziętym pomocnikiem, który daje z siebie wszystko. Ma spore doświadczenie w Premier League, dobre cechy przywódcze, był kapitanem w Chelsea. Ma silny charakter. Wniesie pewność siebie i energię do klubu.”

Murphy dostrzega jednak, że pozycja Gallaghera na środku pola jest już obsadzona podobnymi profilami:

„Można argumentować, że mają już podobnych graczy, gdy pomyślimy o Bergvallu, Sarze, Bentancurze, Palhinie. Może nie Bentancur, ale cała reszta to gracze do odzyskiwania piłki, którzy potrafią biegać po całym boisku. Superatleci, którzy potrafią wykonać brudną robotę.”

Zdaniem byłego reprezentanta Anglii, problem tkwi w kreatywności, której Gallagher, pomimo swoich atutów, po prostu nie posiada w nadmiarze.

„Lubię Gallaghera, ale nie sądzę, żeby był on odpowiedzią na to, jak Tottenham ma zacząć wygrywać mecze, ponieważ element kreatywny nie jest jego silną stroną.”

Czy transferowe okienko to próba łatania dziur w drewnianej łodzi?

Tottenham zimą sprowadził już dwóch graczy. Po Gallagherze przyszedł lewy obrońca Souza z Santosu, ale ten jest postrzegany jako inwestycja w przyszłość, a nie natychmiastowy ratunek. Frank ma jeszcze do dyspozycji Djed Spence’a i Destiny Udogiego jako alternatywy na lewej stronie po kontuzji Bena Daviesa, ale plotki transferowe sugerują, że klub nie zwalnia tempa.

Najgłośniej mówi się o możliwym transferze Andy'ego Robertsona z Liverpoolu, z którym rzekomo osiągnięto już ustne porozumienie! To byłby ruch, który mógłby naprawdę zmienić oblicze drużyny. Robertson, drugi asystent w historii Premier League wśród obrońców (zaraz za Trentem Alexander-Arnoldem), niewątpliwie podkręciłby grę ofensywną. Ale tu pojawia się kluczowe pytanie: czy on sam załatwi sprawę braku magii w ataku, podczas gdy Dejan Kulusevski i James Maddison leczą urazy kolana?

Spojrzenie na skrzydła: Kogo brakuje pod bramką rywala?

Podpisanie kolejnego „dziesiątki” (klasycznego numeru 10) wydaje się mało prawdopodobne, dopóki Maddison i Kulusevski nie wrócą do pełni sił. Jednak deficyt na skrzydłach po poważnej kontuzji Mohameda Kudusa jest ewidentny. Czy to na skrzydłach leży klucz do przełamania posuchy?

Świat mediów transferowych huczy od nazwisk zawodników, którzy mieliby być na celowniku Spurs: Savinho z Manchesteru City, Christos Tzolis z Club Brugge, Yan Diomande z RB Lipsk, Maghnes Akliouche z Monaco oraz Crysencio Summerville z West Ham United. Choć sprowadzenie któregokolwiek z tej piątki w styczniu będzie piekielnie trudne – kluby zazwyczaj niechętnie pozbywają się kluczowych graczy w połowie sezonu – to właśnie wzmocnienie szerokości ataku i podanie piłki do siatki wydaje się być znacznie bardziej palącym problemem niż dodanie kolejnego atletycznego defensywnego pomocnika, jakim jest Gallagher. Tottenham, zamiast szukać "kreatywnego rdzenia" w Angliku, musi celować w innowację na ostatnim metrze boiska.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.