Nadchodząca kolejka La Liga zapowiada się intrygująco, zwłaszcza starcie pomiędzy walczącym o stabilizację Sevillą a rewelacyjnie spisującym się Espanyolem. Czy gospodarze z Katalonii zdołają utrzymać niesamowitą formę, czy może podopieczni Matiasa Almeydy przełamią złą passę przeciwko temu rywalowi? To będzie pojedynek, którego nie można przegapić, bo obie drużyny mają wiele do udowodnienia.

Kataloński renesans kontra andaluzyjskie rozczarowanie? Przedmeczowa analiza
Szykujemy się na poniedziałkowy wieczór pełen piłkarskich emocji, gdyż Espanyol, po dwunastu kolejkach, zajmuje zaskakująco wysokie, szóste miejsce w tabeli La Liga. Zgromadzili 18 punktów, co stawia ich zaledwie dwa punkty za piątym Realem Betis. To naprawdę solidny dorobek dla ekipy, która w minionym sezonie ledwo utrzymała ligowy byt, kończąc na 14. pozycji. Czy to oznacza prawdziwy renesans w klubie pod wodzą trenera Manolo Gonzáleza?
Sytuacja Sevilli jest bardziej skomplikowana. „Los Nervionenses” ulokowali się na dziewiątej pozycji, mając na koncie 16 punktów. To pozycja, która dla klubu o ambicjach europejskich jest co najmniej rozczarowująca. Po niezłym początku sezonu, który dał im obiecujące złudzenia, Sevilla wpadła w dołek formy, czego dowodem jest bilans pięciu zwycięstw, jednego remisu i sześciu porażek w dotychczasowych dwunastu meczach. Co alarmujące, ekipa Almeydy straciła już 19 bramek – to najgorszy wynik spośród wszystkich drużyn z pierwszej czternastki ligi. Ewidentnie mają problem z organizacją defensywy, mimo że w ataku potrafią coś ustrzelić (18 goli).
Co ciekawe, Espanyol, mimo solidnego sezonu, do poniedziałkowego meczu przystąpi po dwóch porażkach z rzędu z Alavés i Villarreal. Trener González z pewnością będzie chciał uniknąć fatalnego trendu, jakim byłaby trzecia seria przegranych. Z drugiej strony, na własnym terenie spisują się znakomicie, zdobywając 13 z 18 punktów w siedmiu spotkaniach. To ich forteca. Problem w tym, że Sevilla, pomimo ogólnej niestabilności, potrafi grać na wyjazdach, notując czwarty najlepszy bilans na obcych stadionach (9 punktów w 6 meczach).
Historyczna niemoc Espanyolu kontra zacięta Sevilla
Kiedy przyjrzymy się historycznym pojedynkom tych drużyn, szybko uświadamiamy sobie, dlaczego Sevilla jest na papierze faworytem, niezależnie od obecnej tabeli. Łącznie zmierzyli się oni 168 razy we wszystkich rozgrywkach. Espanyol ma na koncie 52 triumfy, ale aż 83 porażki, przy zaledwie 33 remisach. To statystyka, która boli kibiców z Katalonii.
A to jeszcze nie koniec złych wieści dla gospodarzy. Sevilla jest niepokonana w ostatnich dwunastu starciach z Espanyolem! Wliczając w to cztery ostatnie mecze, w których padły trzy zwycięstwa Sevilli. W poprzednim sezonie na tym samym stadionie padł wynik 2:0 dla przyjezdnych. Ostatni raz, kiedy Espanyol zdołał pokonać Sevillę (choć to potoczne określenie, bo ostatni mecz to był remis), to było to w styczniu tego roku (1:1). Wygląda na to, że Sevilla stanowi dla nich niemal niemożliwy do przejścia mur, nawet jeśli ich forma ostatnio nie powalała. Ostatni mecz Sevilli przed przerwą reprezentacyjną to zasłużone 1:0 nad Osasuną, co z pewnością podniosło morale po wcześniejszej porażce z Atletico Madryt (0:3).
Kadrowe dylematy: kto da radę, kto odpada?
Sytuacja kadrowa obu ekip maluje obraz kompletnie różnych scenariuszy. W Espanyol sytuacja jest relatywnie spokojna – poza Javi Puado, który zmaga się z kontuzją kolana, trener González ma do dyspozycji praktycznie wszystkich kluczowych graczy. Możemy spodziewać się standardowej jedenastki, z Kike Garcią i Roberto Fernándezem w ataku, wspieranymi przez solidnego Pere Millę (cztery gole w dziesięciu występach).
Sevilla, z kolei, zmaga się ze sporymi problemami. Największą uciążliwością jest zawieszenie José Ángela Carmony. Poza tym, pod znakiem zapytania stoją występy Cesarza Azpilicuety, Fabio Cardoso, Luciena Agoumé, Tanguy Nianzou, Alexisa Sáncheza i Isaaca Romero. To cała masa potencjalnych absencji! Nadzieją dla Mato Almeydy jest to, że Agoumé, będący rozchwytywanym pomocnikiem, zdoła się wykurować i zagra od pierwszej minuty. W ataku najprawdopodobniej zobaczymy Akora Adamsa, wspieranego przez Djibrila Sowa w zaawansowanej fazie środka pola.
Przewidywane składy (z elementami spekulacji z powodu kontuzji):
- Espanyol: Dmitrović; El Hilali, Riedel, Cabrera, Romero; Dolan, Lozano, Expósito, Milla; K. Garcia, Fernández.
- Sevilla: Vlachodimos; Sánchez, Cardoso, Marcao, Suazo; Agoumé, Mendy; Fernández, Sow, Vargas; Adams.
Biorąc pod uwagę świeżość kadrową gospodarzy i ich domową potęgę, a z drugiej strony historyczną dominację Sevilli oraz ich problemy defensywne (i liczne kontuzje), pojedynek ten wydaje się być skazany na remis. Espanyol będzie chciał zmazać plamę po ostatnich porażkach, ale tradycja w starciach z andaluzyjskim rywalem jest bardzo silna. Remis wydaje się najbardziej prawdopodobnym wynikiem tej konfrontacji.