Nocna katastrofa na Stamford Bridge wstrząsnęła kibicami FC Barcelony, a nowy trener Hansi Flick musiał zmierzyć się z brutalną rzeczywistością Ligi Mistrzów. Porażka 3:0 z Chelsea, choć bolesna, ma swojego winowajcę wskazanego przez samego szkoleniowca. Czy czerwona kartka Ronalda Araújo była jedynym powodem deklasacji i jak Flick zamierza podnieść Dumę Katalonii z kolan?

Czerwona kartka: Punkt zwrotny, który zabił nadzieje Blaugrany
Hansi Flick nie owija w bawełnę. Po sromotnej klęsce w Londynie, której echo niesie się po europejskich boiskach, nowy etap w Barcelonie rozpoczął się od brutalnego zderzenia z twardą rzeczywistością, jaką zgotowała mu Chelsea. Mecz, który miał być pokazem siły, szybko zamienił się w spektakl pod dyktando The Blues, a kluczowym momentem, który zdefiniował losy spotkania, była druga żółta kartka dla Ronalda Araújo tuż przed przerwą.
“Z czerwoną kartką wszystko się zmieniło” – stwierdził Flick na konferencji prasowej, próbując znaleźć słowa, które ukoją rozczarowanie po tym, jak jego drużyna uległa 3:0 na Bridge. W momencie, gdy Urugwajczyk musiał opuścić boisko po „rash challenge” na Marcu Cucurelli, Chelsea prowadziła już 1:0. Grając w dziesięciu przeciwko tak „klinicznie” dysponowanej londyńskiej ekipie, Blaugrana została wystawiona na totalną anihilację.
Flick, choć przyznał, że jego drużyna musiała zaakceptować porażkę, zachowuje zaskakujący optymizm. Widać, że Niemiec, znany ze swojej pracy z Bayernem Monachium, próbuje natychmiast przejść do trybu naprawczego. „Dla mnie musimy zaakceptować tę porażkę, ale jestem też pełen wielkiego optymizmu w kontekście nadchodzących meczów” – cytował słowa trenera serwis Sportsmole. Taka postawa, zwłaszcza po tak gładkiej przegranej, może być albo oznaką stoickiego spokoju, albo próbą odwrócenia uwagi od głębszych problemów taktycznych.
Analiza spalonego boiska: Czy to była tylko wina Araújo?
Sędziowska decyzja o usunięciu Araújo z murawy jest bez wątpienia osią dyskusji. Flick przyznał, że nie widział dokładnie pierwszego przewinienia, które doprowadziło do żółtej kartki, i zamierza wrócić do analiz wideo. Niemniej jednak, druga kartka, ta, która złamała Barcelonę, mogła zostać przez stopera uniknięta.
„Druga kartka zdarza się czasem, ale być może on mógł uniknąć takiej interwencji, albo może powinien był być bardziej prowadzony co do tego, co może zrobić” – komentował Flick, delikatnie krytykując swojego obrońcę.
Oglądając powtórki, widać, że pierwsza połowa była istnym chaosem, co doskonale podsumował tweet TNT Sports z listą wydarzeń: anulowany gol dla Chelsea za rękę, kolejny gol unieważniony z powodu spalonego, gol samobójczy Koundé i wreszcie wylot Araújo. Barcelona, przegrywając 1:0, musiała zmierzyć się z nawałnicą i to w najgorszym możliwym momencie.
Co więcej, statystyki mówią same za siebie: według OptaJose, był to pierwszy mecz FC Barcelony od listopada 2023 roku (kiedy przegrali 1:0 z Szachtarem Donieck), w którym nie zdobyli bramki w Lidze Mistrzów. Zakończyła się ich druga najlepsza seria strzecka w tych rozgrywkach (22 gole), co sugeruje, że defensywa, choć pod ciężarem czerwonej kartki, być może była odzwierciedleniem szerszych problemów w ofensywie.
Co dalej? Powrót do lądowania, czyli La Liga ratunkiem
W obliczu europejskiego upokorzenia, Hansi Flick musi natychmiast przekierować mentalną energię swoich zawodników na krajowe podwórko. Nadchodzące tygodnie są kluczowe i stanowią szybki test na odporność psychiczną zespołu, który dopiero co wszedł w erę nowego trenera.
Następnym przystankiem jest Alavés na własnym stadionie w sobotę. To mecz, w którym Barcelona nie może pozwolić sobie na utratę punktów, bez względu na to, jak bardzo porażka z Chelsea wpłynęła na morale. Po nim czeka ich starcie z Atletico Madryt – prawdziwy test charakteru w La Liga.
Zaledwie trzy dni później piłkarze Flick’a udadzą się do Sewilli na mecz z Realem Betis (6 grudnia), by ostatecznie zamknąć grudniowy cykl starciem rewanżowym z Eintrachtem Frankfurt w Lidze Mistrzów (9 grudnia). Jeśli Flick faktycznie jest „naprawdę optymistyczny”, to udowodnić musi to na boisku już w najbliższą sobotę, przekuwając frustrację w niesamowitą determinację.