Kapitan Tottenhamu zawieszony na cztery mecze za rekordową czerwoną kartkę.

Absolutny skandal na Old Trafford! Kapitan Tottenhamu, Cristian Romero, po raz kolejny pokazał, że ma więcej czerwonych kartek niż hamulców. Ta feralna eskapada kosztuje Koguty utratę lidera defensywy na kluczowe mecze, a sam Argentyńczyk wyrównuje niechlubny rekord klubu.

Cztery mecze zawieszenia i ten nieszczęsny rekord: cena za bezkompromisowość

Katastrofa w meczu z Manchesterem United na Old Trafford przyniosła Cristianowi Romero czwartkowe zawieszenie w Premier League, co dla Tottenhamu jest niczym nóż w plecy w obecnym momencie sezonu. Standardowa kara za czerwony kartonik za poważny faul (w tym przypadku – potężny wślizg na Casemiro) to trzy spotkania pauzy. Jednakże, jak bywa w futbolu, złą passę powtarzającego się przewinienia się karze surowiej. Dochodzący do siebie po niedawnym "wybuchu" na temat kadrowej zapaści w klubie (gdzie w mediach społecznościowych nazwał sytuację "niewiarygodną" i "haniebną"), Romero nie zdołał utrzymać nerwów na wodzy, gdy zaufanie trenera Thomasa Franka zostało wystawione na próbę.

Sędzia Michael Oliver nie miał wątpliwości i pokazał Argentyńczykowi czerwień jeszcze przed połową pierwszej połowy. To druga czerwona kartka Romero w bieżącym sezonie 2025/2026 Premier League – pierwszą zobaczył w grudniowej porażce 2-1 z Liverpoolem za dwa upomnienia. Dwie czerwone kartki w lidze w jednym sezonie to automatyczny powód do odsiadki czterech spotkań ligowych.

Kalendarz koszmaru: Kogo zabraknie w defensywie Spurs?

Konsekwencje tego zawieszenia uderzają w Tottenham w najczulsze punkty kalendarza. Zacznie się od wtorkowego starcia z Newcastle United w Pucharze Ligi Angielskiej (zakładając, że zawieszenie obejmuje wszystkie rozgrywki krajowe, choć źródło sugeruje ligowe mecze), ale prawdziwy ból głowy menedżera Franka nadejdzie później.

Romero nie zagra w najważniejszych domesticznych bojach, w tym:

  • Wizyta odwiecznych rywali – Arsenalu (22 lutego). Derbowe emocje bez ich kapitana? To test charakteru dla reszty defensywy.
  • Mecz z Crystal Palace (5 marca).
  • Wyjazd do mistrzów kraju – Liverpoolu (15 marca).

Łącznie, Argentyńczyk opuści cztery ligowe potyczki. Będzie mógł wrócić na murawę dopiero 22 marca na mecz z Nottingham Forest. Warto odnotować, że ta dyskwalifikacja nie obejmie Ligi Mistrzów, więc Romero będzie mógł wesprzeć zespół w starciach 1/8 finału Ligi Mistrzów, które odbędą się w dniach 10-11 i 17-18 marca.

Co gorsza, to wyrównanie rekordu jest wyjątkowo bolesne. Romero zanotował swoją szóstą czerwoną kartkę w barwach Tottenhamu, co sprawia, że zrównał się z Younèsem Kaboulem jako zawodnik z największą liczbą czerwonych kartek w erze Premier League dla Spurs. Cztery z tych sześciu kartoników ujrzał w samej lidze.

Lojalność kontra Instynkt Zabójcy: Czy Romero jest wart tego ryzyka?

Biorąc pod uwagę niedawne kontrowersje, ten moment jest niemal teatralnie ironiczny dla kibiców Kogutów. Romero, który niedawno publicznie potępiał zarząd za fiasko transferowe, następnie otrzymuje czerwoną kartkę, która dodatkowo osłabia drużynę. To postać, która od przybycia do Anglii dzieliła fanów – niebywała waleczność i heroizm na obu końcach boiska kontra chroniczna niezdolność do kontroli agresji.

Zacznijmy od plusów: ten 27-letni mistrz świata jest w szczytowej formie. W tym sezonie, co jest zdumiewające jak na środkowego obrońcę, zanotował już dziesięć asyst przy golach – sześć bramek zdobył sam, a cztery asystował. Taka produktywność z linii obrony jest rzadkością.

Jednak jego rzekoma frustracja kadrowa i chęć odejścia latem, o której ostatnio donoszą media, komplikują sprawę. Czy szefowie Spurs powinni teraz sprzedać gracza, który potrafi dostarczać statystyki, ale jednocześnie regularnie zostawia drużynę w dziesięciu?

Dla trenera Franka, który musiał uspokajać sytuację po medialnej burzy Romero, pozbycie się swojego lidera defensywy wydaje się niemożliwe, dopóki sam obrońca nie uprze się na transfer. Zdaniem wielu, w wieku 27 lat styl Romero jest już ukształtowany. Czy Tottenham może sobie pozwolić na gracza, który dostarcza tyle jakości, ale jednocześnie regularnie obarcza zespół karami, które w kluczowych momentach rujnują plany taktyczne? To dylemat, który ciąży nad Tottenhamem niczym chmura burzowa.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.