Fernandes zawieszony, Chelsea osłabiona przed meczem z rozpędzonym Manchesterem City

Nadchodzi starcie tytanów, a emocje sięgają zenitu, gdy Manchester City wjeżdża na Stamford Bridge, by zmierzyć się z rozchwianą Chelsea. Po ostatnim pogromie w Pucharze Anglii, na The Blues spada cień nierozwiązanych problemów kadrowych i skandalu z udziałem kluczowego zawodnika.

Kontrast form: Ogień City kontra pożar w Chelsea

Chelsea wprawdzie przełamała serię porażek efektownym zwycięstwem 7:0 nad Port Vale w Pucharze Anglii, ale nie dajmy się zwieść pozorom; to była przecież potyczka z outsiderem League One. Ostatnie czyste konto miały miejsce przy zwycięstwie 4:0 nad Hull, co sugeruje, że błędy w defensywie w starciach z czołówką są nadal normą. Tymczasem Manchester City pod wodzą Pepa Guardioli najwidoczniej wkroczył w swój słynny „flow state” na finiszu sezonu. Eliminacja z Ligi Mistrzów przez Real Madryt zadziałała jak katalizator – od tamtej pory City zgarnęło Puchar Ligi Angielskiej po pokonaniu Arsenalu, a następnie zdominowało Liverpool. Dyspozycja jest zabójcza, a maszyna Guardioli wydaje się nie do zatrzymania.

Nieoczywisty bohater City, czyli dlaczego matheus nunes zasługuje na oklaski

Manchester City obfituje w gwiazdy kalibru światowego, ale czy wystarczająco głośno mówi się o pewnym defensywnym pomocniku, który przeobraził się w czołowego prawego obrońcę ligi? Mowa oczywiście o Matheusie Nunesie. Przesunął się z roli rezerwowego środkowego pomocnika do strefy, w której notuje fantastyczne statystyki. Oczywiście, „prawy obrońca Guardioli” to pojęcie względne, które wymaga specyficznego profilu zawodnika. Niemniej, liczby Nunesa są niepodważalne: 20 stworzonych szans, 23 udane rajdy z piłką przy nodze, 48 odebranych piłek i aż 134 odzyskiwanie posiadania. To dowód, że ten zawodnik wszedł na poziom, którego niewielu się po nim spodziewał. Oczywiście, Erling Haaland i Rodri, będący według serwisu FotMob dwoma najwyżej ocenianymi graczami City, nieustannie przyciągają światła jupiterów – i słusznie, bo są wybitni. Ale Nunes, plasujący się tuż za nimi, zasługuje na równie głośne pochwały za swoją przemianę.

Dyscyplina kontra chaos: zawieszenie Enzo Fernándeza

Sytuacja wokół Enzo Fernándeza to gotowy materiał na dramaturgię. Argentyńczyk podczas marcowej przerwy reprezentacyjnej publicznie "flirtował" z transferem (choć unikał wymawiania nazwy Realu Madryt), a reakcja Chelsea była natychmiastowa i brutalna: zawieszenie na dwa mecze. Po tym fakcie Fernandez przeprosił szatnię i trenera Liama Roseniora, ale kara wciąż obowiązuje. Choć naturalnie nie byłby podstawowym wyborem na Port Vale, kibice naciskali, by jego zawieszenie cofnięto przed starciem z City. Rosenior jednak trzyma się swojego postanowienia. To kuriozalna decyzja menedżera, który wciąż musi zdobywać autorytet wśród fanów. Jeśli Chelsea polegnie w tym meczu, nieuchronnie pojawią się pytania o to, jak wyglądałby skład z Fernándezem w składzie.

Chelsea legenda, Joe Cole, komentując tę sprawę ekskluzywnie dla Paddy Power, nie szczędził ostrych słów, wskazując na dysfunkcję po obu stronach. Stwierdził on:

„To trudne zagadnienie, nie chodzi tyle o to, czy kara jest słuszna, co o fakt, że to już druga taka sytuacja z Enzo Fernándezem. Klub musi postawić sprawę jasno. Dla graczy takich jak Enzo, to nie jest ta Chelsea, do której sprzedawano obietnice, gdy dołączał. Nie sądzę, by słuszne było publiczne mówienie o chęci odejścia, ale rozumiem jego frustrację. Potem dochodzimy do pytania, czy kara jest właściwa. W pewnym momencie nadejdzie konfrontacja, gdzie jeśli zechce odejść, będzie musiał złożyć oficjalne podanie o transfer. Nie wiemy, jak długo to trwa, ale jeśli doszło do punktu, w którym Chelsea musiała zawiesić go na kluczowy mecz (przeciwko Manchesterowi City), nie widzę, jak to ma służyć zawodnikowi lub klubowi. Jeśli jesteś klubem, mówisz Enzo: 'Masz kontrakt z nami na pięć lat. Jeśli będziesz kontynuował te bzdury, z przyjemnością odrzucimy wszystko, co ci płacimy tygodniowo, i zniszczymy twoją karierę’ [nie wystawiając go]. Muszę przyznać, że nie wiem, czy to jest właściwy model. Nie wymyśliłem lepszego sposobu [na poradzenie sobie z Fernándezem], więc to bałagan, naprawdę.”

Kadrowe dylematy: Pustki defensywne po obu stronach

Manchester City nie musi martwić się samonakładającymi się dyscyplinarnymi zawieszeniami, ale ma swoje problemy kontuzjowe. John Stones (problemy z łydką) oraz Joško Gvardiol (złamana noga) są wykluczeni. Pep Guardiola potwierdził, że Rúben Dias (hamstring) jest blisko powrotu w ostatnich kolejkach, jednak najbliższe spotkanie na zachodnim Londynie nadejdzie dla niego zbyt wcześnie.

Gospodarze mają znacznie poważniejsze braki. Poza zawieszonym Fernándezem, Chelsea zmaga się z całą plejadą urazów: Reece James (ścięgno podkolanowe), Trevoh Chalobah (staw skokowy), Jamie Gittens (ścięgno podkolanowe), Filip Jörgensen (pachwina) i Levi Colwill (zerwane więzadło krzyżowe). Utrata kapitana i wicekapitana to potężna dziura w strukturze przywództwa drużyny. Cole Palmer nosił opaskę przeciwko Port Vale, ale jego gra nie była najlepsza, więc kto przejmie obowiązki lidera na City – pozostaje wielką niewiadomą.

Prognozy stawiają na jednostronny spektakl

Oczekujemy niewiele po Chelsea w tym konkretnym starciu. Manchester City to po prostu lepszy zespół, a ta różnica powinna być widoczna na boisku. Podtrzymujemy prognozę prostego i efektownego zwycięstwa podopiecznych Guardioli, a wynik 3:0 dla przyjezdnych wydaje się najbardziej prawdopodobny.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.