Rosenior: Trzech obrońców Chelsea nie gotowych na starcie z Manchesterem City.
Nadciągają czarne chmury nad Stamford Bridge, a nadchodzący mecz z Manchesterem City jawi się jako prawdziwy test charakteru dla podopiecznych trenera Liama Roseniora.
Trzech muszkieterów poza składem: Rosenior nie ma dobrych wieści dla fanów
Rozgrywki Premier League nie wybaczą słabości, a Chelsea to obecnie drużyna, która odnosi wrażenie balansującej na krawędzi. Zaledwie jedno zwycięstwo w ostatnich sześciu ligowych spotkaniach – to bilans, który stawia klub w niebezpiecznej strefie walki o utrzymanie się w górnej szóstce tabeli. A teraz, gdy na horyzoncie majaczy starcie z rozpędzonymi Obywatelami, Liam Rosenior musi stawić czoła niemal katastrofalnej sytuacji w formacji defensywnej.
W obliczu starcia z machiną Pepa Guardioli, informacja o niedostępności trzech kluczowych defensorów mrozi krew w żyłach. Reece James, borykający się z urazem ścięgna podkolanowego nabytym 14 marca, oraz Trevoh Chalobah, który opuścił boisko z urazem kostki trzy dni później po starciu z Paris Saint-Germain, nie będą gotowi. Co więcej, Levi Colwill, który zmagał się z poważnym urazem kolana od lata, dopiero co wrócił do treningów, ale nadal wymaga czasu.
Podczas konferencji prasowej w piątek Rosenior bez ogródek skwitował nadzieje kibiców. Wprost zakomunikował, że wspomniana trójka nie weźmie udziału w niedzielnym widowisku.
"Trevoh naprawdę ciężko pracuje, jest z powrotem na boisku. Levi trenuje już pełnymi obciążeniami, ale wciąż musi pokonać pewne przeszkody pod kątem wyboru składu. Reece dzisiaj biegał, co jest świetną wiadomością. Ale nie, oni nie są gotowi na Manchester City" – stwierdził Rosenior, dodając jednak z nutą optymizmu: "Mam dobry skład i jesteśmy gotowi, by podjąć walkę z tą drużyną."
Ten ostatni frazes, choć mający podbudować zespół, brzmi nieco pusto wobec osłabionej linii obrony. Czy w obliczu kontuzji Jamesa, Chalobaha i Colwilla, Chelsea faktycznie ma realne argumenty, by zatrzymać mistrzów Anglii?
Jak załatać dziury w obronie? Szukanie igły w stogu siana
Mimo iż Chelsea często chwali się głębią składu, to w defensywie widać, że brakuje tam graczy, którzy byliby w optymalnej formie fizycznej i mentalnej. Kto zatem ma zagrać przeciwko Erlingowi Haalandowi i spółce? Sytuacja zmusza sztab szkoleniowy do kombinowania w najmniej sprzyjających okolicznościach.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że na środku obrony musimy zobaczyć duet Wesley Fofana i Tosin Adarabioyo. To, niestety, nie uspokaja nerwów bywalców trybun. Fofana, choć utalentowany, popełnił w tym sezonie szereg rażących błędów indywidualnych, które kosztowały The Blues punkty. Z kolei Adarabioyo, delikatnie mówiąc, nie zachwycał formą, gdy tylko dostawał szansę pokazania się na Stamford Bridge.
Część sympatyków z pewnością marzy o nagłym powołaniu Josha Acheamponga do pierwszego składu, wierząc, że młodość i głód gry są lepszym paliwem niż niepewna dyspozycja weteranów. Niestety, najnowsze doniesienia wskazują, że Mamadou Sarr, który ostatnio zaliczył minuty w rewanżowym meczu z PSG, również nie ma co liczyć na premierę.
Mamy też pewne nadzieje na cofnięcie Jorrela Hato do środka obrony, co mogłoby uwolnić Marca Cucurellę na lewej obronie, gdzie jest on naturalniejszym wyborem po powrocie. Wszystko jednak wskazuje na to, że na prawej stronie defensywy – z konieczności – melduje się Malo Gusto, wyprzedzając w tej rywalizacji – choćby na papierze – wspomnianego Acheamponga. To zdeterminowany marsz pod wiatr, a z City nie ma miejsca na eksperymenty.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.