Sunderland pod presją osłabień zmierzy się z rozpędzonym Manchesterem City
Nadchodzi burza na północy Anglii? Manchester City wjeżdża na terytorium "Czarnych Kotów", które, mimo problemów kadrowych, wciąż potrafią napsuć krwi najsilniejszym. Czy rozpędzona maszyna Guardioli zahamuje nad brzegiem morza, czy może podtrzyma swój morderczy rytm w walce o tron Premier League?
Manchester City: Od przejściowego sezonu do marszu po tytuł
Trudno uwierzyć, ale to, co miało być sezonem przejściowym dla Manchesteru City, coraz intensywniej pachnie walką o mistrzostwo. Odkąd Obywatele ostatni raz poczuli gorycz ligowej porażki (jeszcze w listopadzie z Newcastle), drużyna Pepa Guardioli włączyła szósty bieg. Osiem kolejnych zwycięstw z rzędu to sygnał, że City odzyskało swoją żelazną konsekwencję, której brakowało we wcześniejszej fazie rozgrywek. Ostatnie zwycięstwo nad Nottingham Forest po prostu uwydatniło tę nową determinację, tę stalową wytrzymałość, której mogliśmy im odmawiać rok temu.
Sunderland: Młodość, kłopoty i domowy forteca
Sunderland, jeden z prawdziwych surprise packages tego sezonu Premier League, ostatnio nieco wyhamował, notując tylko jedno zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach. Choć ich gra w ofensywnym przejściu jest elektryzująca, to kadra Régisa Le Brisa jest przetrzebiona. Jak donosi Graham Ruthven, Le Bris musi sobie radzić bez aż sześciu podstawowych graczy powołanych na Puchar Narodów Afryki (AFCON).
Ale uwaga, to nie są tylko statystyki. Mimo międzynarodowych absencji, Sunderland pozostaje niepokonany u siebie w Premier League w tym sezonie. To jest ich ziemia, której będą bronili zacięcie. Czwartkowe starcie zapowiada się zatem jako fascynujący test dla City – jak zareagują na atak w kontrze na własnym terenie?
Pojedynek kluczowych jednostek: Kontrola kontra kunszt strzelecki
Analizując składy, widzimy starcie diametralnie różnych filozofii. Kluczową postacią dla gospodarzy bez wątpienia jest Granit Xhaka. Szwajcarski pomocnik, określany mianem jednego z transferów sezonu, wnosi do środka pola kontrolę i przywództwo – cechy absolutnie niezbędne przy starciu z dywizją Guardioli. Z przodu, napastnik Brian Brobbey swoją fizyczność może wykorzystać, by niepokoić linię obrony City, a rezerwowy Wilson Isidor po przerwie ma szansę rozciągnąć gości.
Dla Sunderlandu, to bramkarz Robin Roefs musi być w szczytowej formie. Jego 77,8% skuteczności interwencji to obecnie najlepszy wynik w całej lidze – będzie potrzebny, by powstrzymać tę machinę.
Z kolei, jak można się spodziewać, gwiazdą City pozostaje Erling Haaland. Norweg z impetem zdobył 19 bramek w zaledwie 18 ligowych występach – to definicja difference-makera. Jednak nie wolno pod żadnym pozorem ignorować Rayana Cherkiego. Francuz rozkwita, stając się najbardziej wpływowym zawodnikiem City w ostatniej tercji boiska. Strzelił gola przeciwko Forest, a co więcej, nikt inny w Premier League nie ma na swoim koncie więcej asyst (siedem) niż on w tym sezonie. Obaj, wraz z Philem Fodenem (który mimo trzech słabszych meczów zanotował dziewięć wkładów bramkowych w lidze), operować będą za plecami Haalanda.
W środku pola, z uwagi na dochodzenie do pełnej sprawności Rodriego (który prawdopodobnie pojawi się z ławki), ciężar gry na barkach Nico Gonzáleza, Tijaniego Reijndersa i Bernardo Silvy będzie ogromny. Muszą udźwignąć ten wysiłek, jeśli Chelsea ma zyskać przewagę w destrukcji.
Kwestie kadrowe: AFCON i kontuzje zwiastujące katastrofę
Sytuacja kadrowa Sunderlandu to temat bolesny. Do listy nieobecnych z powodu AFCON dołączył Dan Ballard z urazem kolana. Absencja tego fizycznego obrońcy będzie odczuwalna w defensywie.
Pełna lista nieobecnych z powodu wyjazdów na PNA jest długa: Arthur Masuaku, Noah Sadiki, Reinildo, Habib Diarra, Chemsdine Talbi i Bertrand Traoré. To sprawia, że głębia składu Le Brisa jest testowana na granicy możliwości. Dla Manchesteru City problemy sprowadzają się głównie do urazów: Rayan Aït-Nouri i Omar Marmoush również są nieobecni, a Oscar Bobb wraz z Jérémy’m Doku wciąż leczą kontuzje. O ile City ma kim rotować, o tyle dla Sunderlandu to prawdziwe trzęsienie ziemi.
Czy City odpowiedzą Arsenalowi na Stadionie Światła?
Arsenal postawił wysoko poprzeczkę, aplikując efektowne zwycięstwo nad Aston Villą w tej kolejce. Teraz Manchester City musi zareagować, jeśli chce utrzymać kontakt z czołówką. Mimo że Sunderland ma imponujący bilans domowy, stan kadrowy gospodarzy i szaleńcza forma City sugerują jeden scenariusz. Przewidujemy, że Obywatele staną się pierwszą drużyną gości, która wywiezie komplet punktów ze Stadium of Light w tym sezonie, choć Czarnym Kota nie pozwolą odejść bez strzelonego gola. Ostateczny werdykt: Sunderland 1, Manchester City 3.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.