Magazyn piłkarski NewsyArsenal z obroną w rozsypce zmierzy się z rozpędzonym Aston Villą.

Arsenal z obroną w rozsypce zmierzy się z rozpędzonym Aston Villą.

Jarosław Kowalski

Nadchodzi starcie tytanów w północnym Londynie, gdzie Arsenal, lider Premier League, musi stawić czoła rozpędzonej Aston Villi. Choć Kanonierzy wygrali ostatnio z Brighton & Hove Albion, problemy kadrowe w defensywie zmuszają Mikela Artetę do niekonwencjonalnych rozwiązań. Czy prowizoryczne ustawienie wystarczy, by zatrzymać rywala, który notuje imponującą serię jedenastu kolejnych zwycięstw?

Arsenal z obroną w rozsypce zmierzy się z rozpędzonym Aston Villą.

Szarża na Emirates: Kryzys defensywy Artety

Sezon w Premier League wchodzi w kluczową fazę, a Arsenal ma okazję przypieczętować swoją pozycję lidera w bezpośrednim starciu z jednym z głównych pretendentów do tytułu – Aston Villą. Jednakże, jak to często bywa w kluczowych momentach, Mikel Arteta musi mierzyć się z prawdziwą plagą kontuzji, która dotyka jego formację obronną. Po ostatnim triumfie nad Brighton, gdzie Declan Rice musiał na chwilę wcielić się w rolę prawego obrońcy, morale w obozie Kanonierów jest mieszane.

Kluczową kwestią pozostaje stan zdrowia Jurriena Timbera. Jego powrót na murawę byłby niczym błogosławieństwo, pozwalając Rice’owi na powrót do naturalnej roli w środku pola, gdzie jego wpływ na grę jest nieoceniony. Mamy tu do czynienia z klasycznym dylematem trenera: czy ryzykować z zawodnikiem nie w pełni sił, czy kontynuować improwizację, która, choć skuteczna w pojedynczych meczach, może okazać się zgubna w starciu z tak groźnym przeciwnikiem.

Kompletna ruletka w tylnej formacji

Sytuacja w defensywie jest, delikatnie mówiąc, skomplikowana. Piero Hincapie po przejściu testów medycznych był gotów do gry przeciwko Brighton, ale pech zdawał się nie opuszczać klubu – Riccardo Calafiori doznał urazu jeszcze przed rozgrzewką. Do tego należy doliczyć stałe absencje Cristhiana Mosquery i Bena White’a. To prawdziwa piaskownica dla sztabu medycznego i analitycznego.

„Choć Piero Hincapie był gotowy, Calafiori doznał urazu w rozgrzewce” – takie doniesienia z obozu rywali pokazują, że Arsenal nie jest jedynym klubem, który zmaga się z urazami.

Gabriel Magalhaes, nasz strzelec z sercem obrońcy, zanotował co prawda udany, krótki występ, ale jego pełna gotowość do wybiegania pełnych 90 minut na razie pozostaje pod znakiem zapytania. Jeśli Brazylijczyk nie będzie gotowy do gry od pierwszej minuty, Arteta najprawdopodobniej zmuszony będzie ponownie zestawić parę Hincapie – William Saliba. Czy ta tymczasowa dwójka utrzyma dyscyplinę przeciwko atakom podopiecznych Unaia Emery’ego? To pytanie za milion funtów.

Jak zbalansować skrzydła i środek pola?

Przesuwając wzrok na drugą stronę boiska, w środku pola sytuacja wygląda znacznie stabilniej, choć wciąż są opcje do wyboru. Arteta ma do dyspozycji solidne opcje: wspomnianego już Rice’a, Martina Zubimendiego oraz Mikela Merino. Oczywiście, niezastąpiony kapitan, Martin Odegaard, który otworzył wynik w sobotnim starciu, będzie mózgiem operacji.

W ofensywie, wydaje się, że pewniakami są Bukayo Saka i Viktor Gyokeres. To oni mają stanowić główną siłę napędową, wyprzedzając Noni Madueke i Gabriela Jesusa. Największe pole bitwy o miejsce w składzie rozciąga się jednak na lewej flance. Tutaj ścierają się mocne charaktery i talenty.

Eberechi Eze, który notował imponujące statystyki (dwa gole i trzy asysty w czterech domowych meczach przeciwko Villi, gdy grał dla Crystal Palace), zaciekle walczy o miejsce kosztem Leandro Trossarda. Obok niego na pozycję czeka również Gabriel Martinelli. Wybór między Eze a Martinellim, biorąc pod uwagę fantastyczną formę tego pierwszego, jest soczystym tematem do dyskusji.

Potencjalny skład Arsenalu na wtorkowe starcie wydaje się być odważnym kompromisem:

Raya; Timber, Saliba, Hincapie, Lewis-Skelly; Zubimendi, Rice, Odegaard; Saka, Gyokeres, Eze.

Warto odnotować, że Kai Havertz powoli wraca do formy, co z pewnością poprawi komfort trenera w najbliższych tygodniach, lecz gwiazda Max Dowman będzie musiała jeszcze poczekać na swoją szansę. Tymczasem my, kibice (i eksperci), z zapartym tchem czekamy, czy ta mikstura prowizorki i geniuszu wystarczy do zatrzymania tej rozpędzonej maszyny z Birmingham.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment