Magazyn piłkarski NewsyFrank odpiera zarzuty o utratę szatni przed meczem z Liverpoolem.

Frank odpiera zarzuty o utratę szatni przed meczem z Liverpoolem.

Jarosław Kowalski

Narastająca burza wokół Tottenhamu Hotspur przybiera na sile. Mimo serii słabych wyników i spadku ligowej formy, menedżer Thomas Frank stanowczo zaprzecza doniesieniom o utracie kontroli nad szatnią. Czy to desperacka próba ratowania pozycji, czy autentyczne przekonanie, że „Koguty” mogą jeszcze odwrócić ten niekorzystny trend przed kluczowym starciem z Liverpoolem?

Frank odpiera zarzuty o utratę szatni przed meczem z Liverpoolem.

Frank odpiera zarzuty: Szatnia jest ze mną, to nie jest szybka naprawa

Angielska prasa nie daje Thomasowi Frankowi chwili wytchnienia. Po zaledwie 16 meczach w lidze, Tottenham spoczywa na 11. miejscu, a na zaledwie jedno zwycięstwo w siedmiu ostatnich spotkaniach. Atmosfera po niedawnym blamażu 0:3 na wyjeździe z Nottingham Forest jest gęsta, a perspektywa starcia z obrońcą tytułu, Liverpoolem, tylko potęguje presję. Mimo to, duński szkoleniowiec, który przejął stery po Ange Postecoglou, twardo broni swojego projektu.

Frank kategorycznie zaprzecza, jakoby jego autorytet w zespole się załamał. W obliczu narastającej krytyki, menedżer stawia na długoterminową wizję, sugerując, że oczekiwania natychmiastowych rezultatów są nierealistyczne.

„Nie, myślę, że zaangażowanie jest dobre” – stwierdził Frank, cytowany przez BBC Sport. „Można odnieść wrażenie, że zaczęliśmy sezon całkiem nieźle, choć nie sensacyjnie. Uważam, że w niektórych meczach byliśmy bardzo dobrzy, a w innych po prostu dobrzy. Jak w każdym sezonie, zdarzają się potknięcia i momenty, kiedy sprawy nie idą we właściwym kierunku, ale nie widzę niczego, co sugerowałoby, że [zawodnicy] nie są ze mną lub nie zmierzają w tym samym kierunku.”

Frank podkreśla, że piłka nożna to nie „szybka naprawa”. Budowanie trwałych sukcesów wymaga czasu i synchronizacji całego środowiska klubowego, nie tylko decyzji jednego człowieka.

„To nie jest szybka naprawa. To zajmie czas” – kontynuował szef Spurs. „To nie znaczy, że nie zrobimy wszystkiego, co w naszej mocy, aby pokonać Liverpool. Jestem bardzo spokojny i pewny, że to 'naprawię’, ale muszę to ująć inaczej. Kiedy ten klub wyjdzie na prostą, będzie to zasługa wielu dobrych ludzi pracujących razem i zsynchronizowanych przez lata.”

Taktyczne tarcia – co tak naprawdę dzieje się za kulisami White Hart Lane?

Pewność siebie Franka jest mocno testowana nie tylko przez wyniki, ale i przez komentarze zawodników sugerujące pewne rozdźwięki w filozofii gry. Wcześniej, obrońca Micky van de Ven, choć wyraźnie doceniający stabilność defensywną pod wodzą obecnego menedżera, nie omieszkał wypowiedzieć się z nutą nostalgii o stylu byłego trenera.

Taka retoryka w mediach zawsze budzi podejrzenia o „utratę szatni”. Van de Ven porównał oba reżimy taktyczne, co samo w sobie jest polem minowym dla każdego szkoleniowca. O byłym menedżerze, Ange Postecoglou, mówił ciepło:

„Był naprawdę dobrym managerem. Wciąż go bardzo lubię” – powiedział Van de Ven w podcaście The Overlap za pośrednictwem BBC Sport. „Podobała mi się ofensywna gra [za Postecoglou]. Na początku nikt nie był przyzwyczajony do grania przeciwko naszemu systemowi. Graliśmy niesamowity futbol.”

Jednak ten sam obrońca natychmiastowo dodał niuans, który z pewnością zadowolił Franka:

„Podoba mi się to, co mamy teraz z Thomasem Frankiem. Jesteśmy bezpieczniejsi z tyłu. Nie lubię być narażony na kontrataki w każdym meczu.”

Ten komentarz idealnie ilustruje dylemat, przed którym stoi Tottenham: czy bardziej atrakcyjny, ale ryzykowny system ofensywny, czy solidniejsza, ale być może mniej elektryzująca gra pozycyjna. Statystyki Franka – sześć zwycięstw, cztery remisy i sześć porażek w Premier League od jego debiutu – świadczą o wyraźnej niestabilności, która trapi północny Londyn.

Grudniowa granica: Czy Liverpool to punkt krytyczny?

Obecna seria porażek, zwieńczona upokarzającą porażką w Premier League, zbliża ten klub do momentu, w którym zarząd będzie musiał podjąć bardzo trudne decyzje. Wcześniejsze doniesienia sugerowały, że grudzień może okazać się decydującym miesiącem dla przyszłości byłego szkoleniowca Brentford.

Starcie z Liverpoolem to nie jest zwykły mecz; to test charakteru i strategicznej wizji Franka w obliczu absolutnej elity. Jeśli Tottenham nie zdobędzie punktów przeciwko takiemu rywalowi, a napięcie w szatni – nawet jeśli menedżer temu zaprzecza – okaże się realne, grudniowy kalendarz może przynieść rewolucję na ławce trenerskiej. Słowa o długoterminowym projekcie brzmią dobrze w teorii, ale w Premier League, gdzie wyniki są walutą, cierpliwość kibiców i właścicieli bywa zaskakująco krótka.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment