Kadrowa zawierucha Chelsea przed meczem o europejskie puchary z Liverpoolem.
Wrzesień to nie koniec świata, ale dla Chelsea ten moment sezonu przypomina raczej koszmar. Sześć porażek z rzędu w Premier League zepchnęło The Blues na niechlubne dziewiąte miejsce w tabeli, a ambicje europejskie wiszą na włosku.
Czy Chelsea na Anfield pojedzie z pół-drużyną? Gorączka absencji i wątpliwości
Sytuacja kadrowa Chelsea przed wyprawą na Anfield to prawdziwy materiał na scenariusz thrillera. Mecz z Liverpoolem to dla The Blues walka o przetrwanie, jeśli marzą o jakiejkolwiek eskapadzie europejskiej – muszą wygrać dwa z trzech ostatnich spotkań. Niestety, lista kontuzjowanych i niepewnych graczy jest długa i niepokojąca.
Zacznijmy od pewniaków na liście skreślonych. Młody brazylijski diament, Estevao Willian, po urazie mięśnia dwugłowego uda, którego nabawił się w starciu z Manchesterem United, definitywnie zakończył sezon. To cios dla ofensywy, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jego powrót na Mistrzostwa Świata również stoi pod gigantycznym znakiem zapytania – okienko na regenerację jest dramatycznie krótkie.
Innym graczem, który w najbliższym czasie nie pomoże drużynie, jest Jamie Gittens. Jego problemy z mięśniem dwugłowym, które wykluczyły go z gry od 31 stycznia w meczu z West Hamem United, wciąż nie mają określonej daty zakończenia. To pokazuje, jak głębokie i długotrwałe mogą być problemy fizyczne w tym zespole.
Co z głowami i uderzeniami? Potencjalne luki w kluczowych formacjach
Największy ból głowy sprawiają jednak urazy, które mogą wpłynąć na składy wyjściowe na hit z Liverpoolem, zwłaszcza po ostatniej klęsce 3:1 z Nottingham Forest.
W bramce mamy poważne obawy. Bramkarz Robert Sanchez musiał opuścić boisko w drugiej połowie przeciwko Forest po nieprzyjemnym starciu głów z Morganem Gibbsem-White'em i obecnie przechodzi protokoły związane z wstrząśnieniem mózgu. Określany jest on jako „major doubt” (poważnie wątpliwy) na wyjazd do Liverpoolu. Jeśli Sanchez nie będzie gotów, ten element defensywy może zostać drastycznie osłabiony.
Nie lepiej wygląda sytuacja w ataku i pomocy, gdzie urazy z ostatniego spotkania lub tuż przed nim zbierają żniwo. Jesse Derry, po swoim pierwszym występie w Premier League, również został zastąpiony przed przerwą z powodu starcia głów. Choć wydaje się, że regeneruje się dobrze, jest „highly unlikely” (wysoce nieprawdopodobne), by był dostępny na starcie z Liverpoolem.
Mamy też dwóch graczy z urazami nogi, których status jest niepewny:
- Pedro Neto, jak opisał to McFarlane, doznał „lekkiego stłuczenia” (knock) i nie zagrał z Nottingham Forest. Jego udział w meczu 9 maja jest minor doubt (mało prawdopodobny).
- Podobnie Alejandro Garnacho nabawił się kontuzji podczas treningu dzień przed meczem z Forest i jest oznaczony jako major doubt na pojedynek z Liverpoolem.
Badiashile i mroczne widmo choroby: Niewiadome w defensywie
Oprócz typowo fizycznych problemów, defensywa Chelsea mierzy się z niepokojącą niewiadomą. Benoit Badiashile od dłuższego czasu zmaga się z bliżej nieokreśloną chorobą, która utrzymuje go poza składem. Jego powrót pozostaje całkowitą tajemnicą, co stawia pytania o głębię formacji środkowej obrony w tak kluczowym momencie sezonu.
Zawieszenie Mudryka: Czarny charakter poza boiskiem
Ironią losu jest fakt, że nawet gdyby wszyscy byli zdrowi, Chelsea nie mogłaby liczyć na Mykhaylo Mudryka. Portal Sports Mole informuje, że ukraiński skrzydłowy odwołał się do CAS (Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu) od czteroletniego zakazu gry nałożonego przez Angielską Federację Piłkarską (FA) z powodu pozytywnego testu antydopingowego. Bez względu na wynik apelacji, jego obecna suspension list (lista zawieszonych) oznacza, że nie pomoże drużynie w walce o europejskie puchary na boisku. To, co stało się z Mudrykiem, to prawdziwa afera, która rzuca cień na morale całego klubu.
Klucz do Ligi Mistrzów dla Liverpoolu, konieczność punktowania dla Chelsea – starcie na Anfield zapowiada się jako prawdziwa bitwa wykupienia sezonu, ale The Blues muszą polegać na resztkach sił i szczęścia, by zminimalizować straty wynikające z tej imponującej listy nieobecnych.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.