Kane ustalił wynik: Anglia skromnie wygrywa z Nową Zelandią przed mistrzostwami.
Reprezentacja Anglii zapewniła sobie minimalne zwycięstwo 1:0 nad Nową Zelandią w meczu towarzyskim przed Mistrzostwami Świata, ale czy ten skromny wynik to sygnał ostrzegawczy, czy tylko rutynowe "odfajkowanie" kolejnego etapu przygotowań?
Czy "Krótki rękaw" wystarczy? Werdykt po meczu z All Whites
Mecz rozegrany w sobotę wieczorem miał charakter typowego "rozrusznika". Thomas Tuchel, bo tak na potrzeby tego tekstu nazwijmy selekcjonera kadry angielskiej, osiągnął swój główny cel: dać cenne minuty aż 22 zawodnikom. To historyczny moment, ostatni raz taka rotacja miała miejsce w czerwcu 2004 roku, przed EURO 2004. Z perspektywy logistycznej to sukces, ale czy kibice oczekują tylko aklimatyzacji w warunkach upału i wilgoci? Zdecydowanie nie.
Początek spotkania przypominał raczej relaksujące popołudniowe harce niż intensywne przetarcie przed mundialem. Anglia cierpliwie rozgrywała akcje, niemalże badając grunt. Oczywiście, aspekty gry, takie jak wysoki pressing i szybkie wymiany piłki w ofensywie, mogły podobać się szkoleniowcowi. Jednakże, jak słusznie zauważono w analizie Sports Mole, kontrataki Nowej Zelandii, zwłaszcza w pierwszej połowie, mogły wzbudzić pewien niepokój. Tempo, mimo zmian personalnych po przerwie, siadło, co jest do pewnego stopnia zrozumiałe w przypadku spotkania o charakterze testowym.
Nowa Zelandia, choć minimalnie przegrała, może wyjść z tego meczu z podniesioną głową, ponieważ zaoferowała rywalom tylko sporadyczne zagrożenie, ale same okazje stworzone przez kontry mogą być furtką dla bardziej wymagających przeciwników.
Kane znowu to zrobił – ale czy to wystarczy na Chorwację?
Bramka Harry'ego Kane’a, zdobyta tuż przed gwizdkiem oznaczającym przerwę, była esencją jego geniuszu. To on, niczym nieomylny egzekutor, "wklikał" Anglię na prowadzenie, rozpoczynając tym samym ich amerykańską przygodę bramkową.
"HAD TO BE HIM 👍"
Gol padł po akcji, gdzie Marc Guehi podał do Djed Spence'a na lewej flance. Boczny obrońca, z gracją przecinając grę na prawą nogę, posłał centrę, na którą Kane "przeskoczył" rywala, posyłając głową piłkę w dolny róg bramki. Fenomenalna robota.
W kontekście walki o miejsce w podstawowym składzie, na szczególną uwagę zasłużył Marcus Rashford. O ile Kane to pewnik, o tyle lewe skrzydło wydaje się mieć nowego, mocnego kandydata. Rashford stworzył aż pięć szans bramkowych w 45 minut i zanotował najwięcej dotknięć (pięć) w polu karnym rywala spośród wszystkich graczy Anglii w pierwszej połowie. To potężny argument, by wystawić go w pierwszym składzie na inaugurację turnieju. Także Djed Spence zaprezentował się solidnie, notując asystę przy zwycięskim trafieniu.
Jednostronny pojedynek statystyczny – alarmujące liczby
Spójrzmy na twarde dane, bo one rzadko kłamią, nawet w meczach towarzyskich. Dominacja angielskiej maszyny była absolutna:
- Posiadanie piłki: Anglia 72% – 28% Nowa Zelandia.
- Strzały: Anglia 23 – 3 Nowa Zelandia.
- Strzały celne: Anglia 4 – 1 Nowa Zelandia.
- Rzuty rożne: Anglia 8 – 1 Nowa Zelandia.
Te liczby jasno wskazują na to, że Anglicy kontrolowali przebieg meczu w stopniu niemal totalnym. Jednakże, statystyki te mają swoją ciemną stronę. O ile przewaga posiadania i liczby strzałów jest oczekiwana, o tyle skuteczność (4 strzały celne na 23 próby) może sugerować potrzebę dopracowania precyzji wykończenia, nawet biorąc pod uwagę fakt, że to był dopiero początek.
Warto odnotować także debiut Rio Ngumoha, który w wieku 17 lat i 281 dni stał się piątym najmłodszym debiutantem w historii męskiej reprezentacji Anglii, ustępując jedynie Jude'owi Bellinghamowi z listopada 2020 roku. To młodzież wkracza na scenę.
Co dalej? Od Kostaryki do Iranu
Dla Anglii wyjazdowe tournée aklimatyzacyjne nie dobiegło końca. Następny przystanek to środowy mecz kontrolny z Kostaryką, po którym Starsi Lwy zainaugurują walkę o punkty na mundialu starciem z Chorwacją. Natomiast dla Nowej Zelandii, ten bój z Anglią zamyka cykl przygotowawczy. Ich najważniejszy test nadejdzie 16 czerwca, kiedy zmierzą się z Iranem w swoim pierwszym meczu grupowym.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.