Kendry Paez: od cudownego dziecka do walki o powrót na szczyt.
Kendry Paez, geniusz z Ekwadoru, miał być kolejnym wielkim fenomenem Ameryki Południowej, a jego transfer do Europy okrzyknięto mianem historycznego. Miał wszystko: technikę, wizję i pewność siebie godną weterana.
Od sensacji do cienia: Czy wygórowane oczekiwania zgubiły ekwadorski klejnot?
Kendry Paez, mierzący 178 cm i uzbrojony w fenomenalną lewą nogę, już jako nastolatek wywoływał dreszcze na boiskach. 70 meczów, 13 goli i 6 asyst dla Independiente del Valle – tak wyglądało jego CV, zanim skończył 18 lat. To właśnie ten poziom dojrzałości i talentu sprawił, że Chelsea F.C. musiała wysupłać około 17 milionów euro (15 milionów funtów), bijąc rekordy transferowe w futbolu ekwadorskim. Mówiono o nim: następca sław, kolejna perła z Ameryki Południowej.
Euforia była ogromna. Nawet Enzo Maresca, ówczesny szkoleniowiec Chelsea, nie gryzł się w język, porównując go do absolutnych gigantów:
'On ma wszystko, by być lepszym niż Leo Messi, lepszym niż Neymar, ale to zależy od niego i jego agentów. To pierwszy raz, kiedy widziałem gracza o takich charakterystykach. Myślę, że ma wszystko, by stać się jednym z najważniejszych graczy światowego futbolu.'
Jednak droga od statusu wonderkida do ugruntowanej gwiazdy europejskiej piłki okazała się bardziej wyboista, niż ktokolwiek przewidywał. Po formalnym podpisaniu kontraktu (po osiągnięciu pełnoletności), Paez nie zdołał wypracować sobie minut w pierwszej drużynie The Blues. Wtedy nadszedł czas na wypożyczenie – naturalny krok dla młodego talentu. Wybór padł na Strasbourg, klub należący do tego samego konsorcjum co Chelsea.
Europa zweryfikowała: Koniec bajki z pierwszego sezonu?
Okres w Alzacji miał być poligonem doświadczalnym, gdzie Paez nabierze europejskiego „ogrywania”. Niestety, adaptacja nie przebiegła pomyślnie. W Strasburgu zanotował 21 występów, zdobył jednego gola, ale nie zostawił trwałego wrażenia. Brakowało mu tej konsekwencji i ciągłości, której młody zawodnik potrzebuje, by w pełni eksplodować.
W desperackiej próbie odzyskania zainwestowanych środków i, co ważniejsze, przywrócenia Paezowi najlepszej formy, Chelsea podjęła kolejną próbę – tym razem powrót do korzeni, do Ameryki Południowej. Trafił do River Plate.
Ekwadorski dziennikarz Pedro Cabrera w rozmowie z Trivela rzucił nieco chłodne światło na sytuację młodego pomocnika, sygnalizując problemy, które wykraczały poza kwestie czysto taktyczne. Cabrera stwierdził:
'Wydawało się to idealnym scenariuszem dla Kendry’ego Paeza, by odnaleźć swój futbol. Ale po przejściu przez serię problemów osobistych, nieodpowiednich zachowań i rozproszeń poza boiskiem, jego forma uległa pogorszeniu. Po
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.