Nadchodzi starcie, które pachnie niespodzianką, choć statystyki sugerują coś zupełnie innego. Falkirk, po powrocie do elity, notuje imponującą serię, podczas gdy Celtic, po chaotycznym okresie, wydaje się odnajdywać na nowo pod skrzydłami legendarnego Martina O’Neilla. Czy „Bairns” są w stanie zatrzymać przebudzających się gigantów, czy czeka nas powtórka z październikowej demolki? Ta środa w Szkocji zapowiada się elektryzująco, obiecując więcej niż tylko trzy punkty.

Falkirk: Od beniaminka do postrachu ligi, czyli jak McGlynn odwrócił zły omen
Powrót Falkirk do Scottish Premiership po niemal piętnastu latach przerwy był celebrowany, ale początek sezonu wcale nie przypominał festiwalu. John McGlynn musiał przełknąć gorzką pigułkę – tylko jedno zwycięstwo w pierwszych siedmiu spotkaniach, co sugerowało, że powrót do elity może być bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Jednakże, to, co nastąpiło później, należy określić mianem spektakularnej metamorfozy kaliforna. W kolejnych czternastu meczach ligowych, „Bairns” zdobyli siedem zwycięstw, tracąc zaledwie cztery porażki. Taka dyspozycja wystrzeliła ich na szóste miejsce w tabeli z dorobkiem 30 punktów. To nie jest przypadkowy zryw; to dowód na solidną pracę i mentalną odporność tego zespołu. Co ciekawe, ten zaległy mecz z Celtikiem, to dla Falkirk szansa na pogoń za Hibernian, do których tracą obecnie pięć punktów – zwycięstwo skróci ten dystans do zaledwie dwóch oczek i ugruntuje ich pozycję w górnej połówce. Ostatnie cztery mecze to trzy wygrane, co daje piłkarzom McGlynna solidną dawkę pewności siebie przed starciem z potentatem.
Celtic: O’Neill powraca i chaos zostaje zmieciony
Sytuacja w Glasgow była, delikatnie mówiąc, burzliwa. Po rozstaniu z Brendana Rodgersa, tymczasowe przejęcie sterów przez Martina O’Neilla przyniosło natychmiastowy impuls – siedem wygranych w ośmiu meczach, wyrównanie strat do lidera. Kiedy wydawało się, że stabilizacja nadeszła, zatrudnienie Wilfrieda Nancy’ego okazało się katastrofą totalną. Czy można sobie wyobrazić gorszy bilans? Sześć porażek na osiem spotkań – Nancy zapisał się w historii jako historycznie najmniej skuteczny menedżer Celticu. To historyczny wstyd, który wymagał natychmiastowej korekty. I oto jesteśmy znowu przy O’Neillu, który został wezwany na ratunek jako opiekun do końca sezonu. Jego pierwszy mecz po powrocie to gromkie 4:0 przeciwko Dundee United, co sugeruje, że stary mistrz znów znalazł właściwy ton. Obecnie Celtic musi gonić Hearts, którzy uciekli na sześć punktów. Mecz z Falkirk to absolutny obowiązek – nie można pozwolić sobie na stratę punktów, zwłaszcza ze spadkowiczem, którego już raz ograli wysoko. W październiku, w pierwszym meczu O’Neilla po powrocie, padł wynik 4:0. Czy historia lubi się powtarzać, zwłaszcza, gdy taktyka jest już sprawdzona?
Kontuzje i taktyczne roszady: Kogo zabraknie na boisku?
Klucz do analizy tkwi często w absencjach. Falkirk boryka się z poważnymi problemami kadrowymi. John McGlynn nie będzie mógł skorzystać z Gary’ego Olivera, Jamiego Sneddona, Lewisa Neilsona, Rossa MacIvera oraz Thomasa Langa. Mimo tych osłabień, po dwóch ostatnich zwycięstwach menedżer może postawić na stabilną jedenastkę, wykorzystując skrzydłowych takich jak Calvin Miller i Finn Yeats, którzy obaj trafili w ostatnim wygranej 2:0 nad St Mirren. Pytanie, czy ta improwizowana siła wystarczy na odrodzonego giganta.
Tymczasem, Celtic również musi radzić sobie z lukami kadrowymi. O’Neill na pewno nie zobaczy w akcji Alistaira Johnstona, Calluma Osmanda, Camerona Cartera-Vickersa, Jotę, Kelechiego Iheanacho i Marcelo Saracchiego. Co ciekawe, po nieudanym eksperymencie Nancy’ego z trójką obrońców, 73-letni menedżer szybko przeszedł na sprawdzony system z czterema defensorami. Po takim zwycięstwie 4:0, można śmiało zakładać, że O’Neill nie będzie grzebał w wygrywającej formule. Oczekuje się, że zobaczymy skład zbliżony do tego, który zdeklasował Dundee United.
Przewidywane składy:
Falkirk: Bain; Lissah, Allan, Henderson, McCann; Spencer, Cartwright; Yeats, Tait, Miller; Stewart
Celtic: Schmeichel; Araujo, Trusty, Scales, Tierney; Engels, McGregor, Hatate; Hyun-Jun, Maeda, Tounekti
Ostateczny werdykt: Czy „Bairns” zdołają postawić się Gigantowi?
Falkirk ma za sobą znakomity okres i z pewnością wejdzie na murawę Falkirk Stadium z podniesionymi głowami. Ich forma jest imponująca, a obecna pozycja w tabeli zasłużona. Jednak porównując to z energią, która zdaje się wracać do Celticu pod wodzą Martina O’Neilla, trudno o optymizm dla gospodarzy. Celtic pokazał, że wciąż potrafi grać futbol widowiskowy i efektywny, a wynik 4:0 w ostatniej kolejce to sygnał dla całej ligi. Biorąc pod uwagę bezpośrednie starcie z października, gdzie mistrzowie wygrali bezapelacyjnie 4:0, nasza prognoza skłania się ku kontynuacji tej narracji.
Nasze przewidywanie to: Falkirk 1–3 Celtic. Falkirk z pewnością zdobędzie bramkę dzięki swojej obecnej ofensywnej przebojowości, ale klasa i odzyskana forma Celticu powinny zapewnić im zwycięstwo i zredukowanie straty do Hearts.