Kryzys Chelsea trwa, Manchester United osłabiony w obronie.
Nadchodzi starcie tytanów w kryzysie i z potężnym deficytem kadrowym, a nastroje wokół tych drużyn są dalekie od euforii. Na Stamford Bridge spotykają się dwa kluby, których obecna forma i zarządzanie budzą spore kontrowersje, co zapowiada zaciekłą walkę o przetrwanie w środku tabeli.
Kontrastujący menedżerowie: Rosenior pod lupą, Carrick jako zbawca
Dyskusja o stanie obu drużyn nieuchronnie prowadzi do konfrontacji na ławce trenerskiej. Liam Rosenior, mimo że był ponoć "inspirującym" wyborem dla BlueCo, ewidentnie nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Statystyki mówią same za siebie: gdyby Premier League rozpoczęła się w dniu jego objęcia fotela menedżera, Chelsea znajdowałaby się obecnie na dziewiątej pozycji. Ostatnia klęska 3:0 z Manchesterem City jest tylko kolejnym dowodem na powtarzające się "załamania formy" pod jego wodzą.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Michaela Carricka w Manchesterze United. Carrick okazał się antidotum na chaos, jaki panował na Old Trafford. Zdecydowanie zaskarbił sobie szacunek zarówno zawodników, jak i kibiców, transformując klub, który wyglądał na "kosz na śmieci", w jedną z bardziej poukładanych ekip. Nawet niedawna porażka 2:1 z Leedsem nie jest w stanie zburzyć pozytywnej atmosfery, którą udało mu się zbudować.
Zła passa w zachodnim Londynie: Cień katastrofy nad Stamford Bridge
Wiadomości z zachodniego Londynu nie napawają optymizmem. Chelsea nie potrafi trafić do siatki – to już cztery ligowe mecze bez zdobytej bramki w Premier League. Sytuacja jest na tyle poważna, że dystans do Liverpoolu, zajmującego piątą lokatę premiowaną Ligą Mistrzów, wynosi już trzy punkty, natomiast do Bournemouth na jedenastej pozycji jest już tylko dwupunktowa przewaga.
Grozi im czwarta ligowa porażka z rzędu. Ostatni raz taka seria miała miejsce w 2023 roku, kiedy to Frank Lampard wdrażał swoje (jak słusznie zauważono) "katastrofalne" rozwiązania tymczasowe. Choć Rosenior stylem może przypominać bardziej Grahama Pottera, presja rośnie – choć, jak sugerują źródła, może on dostać czas do końca sezonu. Dodatkowym elementem podgrzewającym atmosferę są protesty. Grupy kibiców siostrzanego klubu ze Strasburga, również sfrustrowane decyzjami właścicielskimi, dołączyły do swoich odpowiedników z Chelsea, by zamanifestować swoje niezadowolenie przed tym spotkaniem. To po prostu kompletny bałagan.
Obrońcy na kreskówce: Czeka nas ligowy "Short at the back"
Kłopoty dotykają także ekipę Carricka, choć w zupełnie innym wymiarze. Manchester United mierzy się z dotkliwym kryzysem kadrowym w centralnej formacji obronnej. Z powodu zawieszeń i kontuzji, opcje na środku defensywy są drastycznie ograniczone. Lisandro Martínez otrzymał czerwoną kartkę za pociągnięcie za włosy Dominica Calverta-Lewina, a Harry Maguire został ukarany dodatkowym meczem za "niewłaściwe zachowanie" wobec sędziego technicznego. Do tego dochodzi uraz Matthijsa de Ligta.
Dlatego Carrick musi polegać na duetach Leny Yoro i Ayden Heaven. Mimo że obaj są młodymi i zdolnymi stoperami, ich brak doświadczenia w tak kluczowym momencie sezonu może być problemem. Na szczęście dla nich, problemy Chelsea ze skutecznością mogą sprawić, że intensywność ich pracy nie będzie aż tak duża. W końcu "zbliżamy się do końcówki sezonu i składy muszą być wykorzystane w pełni".
Nowy porządek i powroty: Co słychać w szatniach?
Liam Rosenior ma przynajmniej jedną dobrą wiadomość: Enzo Fernández wraca do gry po "samo-narzuconej dwumeczowej pauzie", spowodowanej plotkami o zainteresowaniu ze strony Realu Madryt. Hindsight, jak to mówią, jest zawsze 20/20, ale jego obecność była wyraźnie odczuwalna podczas porażki z City.
Niestety, lista nieobecnych w Chelsea jest długa: kontuzjowani Reece James (ścięgno podkolanowe), Levi Colwill (kolano), Jamie Bynoe-Gittens (udo) i Filip Jörgensen (pachwina) wypadają na co najmniej kilka tygodni. Trevoh Chalobah jest "blisko powrotu", ale jeszcze nie na to spotkanie, a Benoît Badiashile zostanie poddany ocenie tuż przed meczem ze względu na złe samopoczucie.
Poza wspomnianymi problemami w obronie, Manchester United ma względnie spokojną sytuację kadrową. Patrick Dorgu (ścięgno podkolanowe) oraz Kobbie Mainoo (stłuczenie) są wykluczeni do końca miesiąca.
Prognoza: Statystyka, która nie zawodzi
To spotkanie ma wyjątkową historię w Premier League – jest to starcie, które najczęściej kończyło się remisem w historii tych rozgrywek. Biorąc pod uwagę obecne problemy obu ekip, zwłaszcza niemoc strzelecką Chelsea i niestabilną obronę United, powtórka historycznego trendu wydaje się najbardziej prawdopodobna. Przewidujemy remis 1:1 na Stamford Bridge.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.