Lewandowski najstarszym strzelcem dubletu w historii Ligi Mistrzów.

W futbolu wiek to tylko liczba, ale czasami staje się on mierzalnym świadectwem niezłomności. Kiedy na scenę wkracza Robert Lewandowski, te liczby nabierają zupełnie nowego, historycznego wymiaru.

Lewandowski: Starość? To dopiero się zaczyna. Król strzelców i historyczny wyczyn

Barcelona rozgromiła Newcastle United 7:2 w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, zapewniając sobie tym samym bilet do ćwierćfinału (8:3 w dwumeczu pod wodzą Hansiego Flicka). Choć pogrom był efektem fenomenalnej gry całego zespołu, to Robert Lewandowski znów skradł całe show, wpisując się na listę strzelców dwukrotnie.

Brzmi to jak standardowy wieczór Lewandowskiego, prawda? Otóż nie tym razem. W wieku 37 lat i 209 dni, napastnik reprezentacji Polski przeszedł do historii UEFA Champions League, zostając najstarszym piłkarzem, który kiedykolwiek zdobył dublet w jednym meczu tych rozgrywek. To wyczyn, który sprawia, że dzisiejsze standardy sprawności fizycznej i długowieczności w szczytowej formie każe ustawić pod jego nazwiskiem.

Polak zdeklasował tym samym poprzedniego rekordzistę, legendarnego Filippo Inzaghiego. Czy to oznacza, że Lewandowski bawi się w "resetowanie" ksiąg rekordów z taką regularnością, z jaką strzela gole? Zdecydowanie tak. Dodatkowo, co równie istotne, został on także najstarszym zawodnikiem, który trafił do siatki w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Ciągłe pobijanie własnych granic, a teraz i cudzych, musi budzić podziw.

Kontrakt, forma i słowa trenera: Co dalej z naszym "Lewym"?

Paradoksalnie, ten historyczny moment zbiega się z intensywną spekulacją na temat przyszłości Lewandowskiego. Jego obecny kontrakt z FC Barceloną wygasa wraz z końcem sezonu i do tej pory nie zapadły ostateczne decyzje dotyczące jego kontynuacji współpracy z Hansim Flickiem. Jednak nawet w obliczu niepewności kontraktowej, Polak udowadnia, dlaczego wciąż jest absolutnie kluczowym trybikem w układance Dumy Katalonii.

W trwającym sezonie Lewandowski zanotował już 16 bramek i trzy asysty w 36 występach we wszystkich rozgrywkach. To solidna, choć – dla niektórych – poniżej oczekiwań statystyka, jednak w kluczowych momentach, jak ten środowy wieczór, jego instynkt strzelecki i doświadczenie są nie do przecenienia.

Sam Hansi Flick, szkoleniowiec Barcelony, nie krył zadowolenia po meczu, szczególnie doceniając mentalność weterana. "Było ważne, że powiedział mi, iż ma siłę kontynuować i pozostać na boisku. To dobry dzień, dobry moment Ligi Mistrzów dla niego, by znów zacząć strzelać gole" – komentował Flick dla oficjalnej strony UEFA.com.

Od chaosu do symfonii: Jak Flick nakierował Barçę na zwycięstwo?

Mecz nie zaczął się dla Barçy tak różowo, jak sugeruje końcowy wynik. Do przerwy prowadzili zaledwie 3:2, a Newcastle wykazywało się niespodziewaną intensywnością. To właśnie w tym momencie widać było różnicę między drużyną pełną młodych talentów a ekipą z doświadczonym liderem.

Flick przyznał, że pierwsza połowa była pełna trudności, wynikających z agresywnego pressingu przeciwnika. Młody zespół Barcelony gubił precyzję w kluczowych momentach. "W pierwszej połowie było bardzo ciężko. Wiedzieliśmy, że będą naciskać, ale grali bardzo dobrze na człowieka. Po tym, jak strzeliliśmy pierwszego gola, wszystko szło w górę i w dół" – relacjonował Flick.

Dopiero korekta taktyczna w przerwie przyniosła pożądany efekt. Trener zażądał od graczy większej dokładności i agresywniejszego wyprowadzania piłki w głąb pola rywala. "Poprosiłem zawodników w przerwie o większą precyzję, by docisnąć Newcastle głęboko, i to zadziałało znakomicie. Widziałem nową, poprawioną pewność siebie w tej drugiej połowie. Mój zespół jest bardzo młody, ale zawsze stara się być lepszy i ciągle się rozwija" – podsumował Flick, podkreślając, że słuchanie instrukcji trenera przez doświadczonego zawodnika, jakim jest Lewandowski, jest cenniejsze niż złoto.

Teraz uwaga przenosi się na ligę, gdzie Barcelona w najbliższą niedzielę zmierzy się z Rayo Vallecano, mając szansę na piąte z rzędu zwycięstwo w krajowych rozgrywkach. Czy Lewandowski utrzyma tę kosmiczną formę na krajowym podwórku? Patrząc na jego wtorkowy występ, byłoby zdziwieniem, gdyby nie pobił kolejnego rekordu w przyszłym tygodniu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.