Lewandowski szuka wielkiego pożegnania w Lidze Mistrzów przed starciem z Kopenhagą.
Choć Liga Mistrzów bywa nieprzewidywalna, w najbliższej konfrontacji wydaje się, że role są rozdane od dawna, a faworyt jest tylko jeden. Mimo pewnych potknięć w fazie grupowej, Barcelona z Hansim Flickiem u steru ma obowiązek przypieczętować awans, zwłaszcza na własnym stadionie.
Czy „Barca” ma jeszcze do odegrania rachunki w Europie?
Kataloński gigant, pomimo dominacji na krajowym podwórku, w Europie wciąż ma coś do udowodnienia. Jak zauważa Karl Matchett, „ciężka porażka z Chelsea i rozczarowujący remis w Club Brugge wcześniej w tych rozgrywkach oznaczają, że ekipa Hansiego Flicka wciąż ma sporo pracy do wykonania”
. Oczywiście, w starciu z duńskim rywalem, który znajduje się poza miejscami premiowanymi awansem do fazy pucharowej, FC Barcelona będzie zdecydowanym faworytem. Jednakże ten fakt nie może usypiać czujności – w erze XXI wieku nawet najwięksi giganci potrafią się potknąć na teoretycznie łatwiejszym terenie.
Fani i zawodnicy Barcelony z pewnością żywią nadzieję, że mimo defensywnych niepewności, klub jest w stanie sprawić niespodziankę i powalczyć o najwyższe laury. Do tego potrzebna jest jednak forma, a tej w tym sezonie, póki co, brakuje w kluczowych momentach europejskich zmagań. Klucz do sukcesu, oprócz łaskawości medyków, leży w nogach Roberta Lewandowskiego.
Lewandowski: Ostatni taniec wielkiego mistrza?
Polski napastnik zajmuje zaszczytne, trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów, ustępując jedynie dwóm legendarnym postaciom. Jego stosunek goli do rozegranych meczów jest porównywalny z osiągnięciami tychże elitarnych graczy. Mimo imponujących liczb, Lewandowski może odczuwać pewien niedosyt; jego europejska opowieść mogłaby obfitować w więcej spektakularnych triumfów.
Lewandowski ma na koncie medal za zwycięstwo w Lidze Mistrzów, zdobyty w 2020 roku. Niestety, ten triumf smakował inaczej – ćwierćfinały, półfinały i finał rozgrywane były bez udziału kibiców z powodu pandemii. Co więcej, sam napastnik nie wpisał się na listę strzelców w finale. Choć trafił w ćwierćfinałach (bramka w 82. minucie w słynnym pogromie 8:2 nad... Barceloną!) oraz w półfinale (gol w wygranej 3:0 z Lyonem), te trafienia zdają się być jedynie przypisem do historii.
Dla napastnika, który był absolutnym numerem jeden w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium, a teraz w Barçy, można by oczekiwać większej liczby bramek w decydujących momentach. Biorąc pod uwagę plotki o możliwym odejściu z Camp Nou latem, to jest ten moment, by Lewy dał kibicom „wspaniałe pożegnanie”
w Europie.
Szczęśliwa passa kontra europejska twardość
Forma FC Barcelony w ostatnich tygodniach jest imponująca. Zespół zanotował jedenaście zwycięstw i tylko jedną porażkę w dwunastu ostatnich meczach we wszystkich rozgrywkach, co pozwoliło im wskoczyć na pozycję lidera LaLiga. Na ten moment, w ligowej fazie Ligi Mistrzów, „Blaugrana”
plasuje się na dziewiątym miejscu, ale z aż trzema innymi drużynami dzieli ich tylko jeden punkt – wygrana niemal na pewno zagwarantuje im miejsce w ścisłej czołówce.
Z kolei Kopenhaga spisuje się solidnie, choć w kontekście europejskich gigantów – solidnie w granicach przeciętności. Duńczycy wygrali cztery z ośmiu ostatnich spotkań i są niepokonani od trzech meczów w pucharach. Zebrali osiem punktów, co jest wynikiem godnym szacunku, ale jest to prawdopodobnie ich sufit w tej rozgrywce. Zajmują 26. miejsce w rankingu, ale mają tyle samo punktów co PSV Eindhoven, plasujący się na 22. pozycji.
Kadrowe zawirowania: Kto zagra, kogo zabraknie?
W obozie gospodarzy nie obejdzie się bez problemów kadrowych, co może wpłynąć na rotację i strategię Flicka. Kontuzje i absencje stanowią wyzwanie. Frenkie de Jong jest zawieszony, natomiast Gavi oraz Pedri zmagają się z urazami. Dodatkowo, Andreas Christensen pozostaje długoterminowo wyłączony z gry.
Goście również przybędą osłabieni. Duńczycy będą musieli sobie poradzić bez Thomasa Delanaya, Kenaya Myrie i Amira Richardsona, którzy są zdyskwalifikowani z powodu kartek czy innych problemów regulaminowych. Dodatkowym zmartwieniem jest niepewny występ Magnusa Mattssona z powodu kontuzji.
Gwiazda na ratunek: Fermín López przejmuje stery
W obliczu absencji kluczowych pomocników – zwłaszcza Pedriego i Gaviego – na scenę wchodzi młody talent, który w tym sezonie europejskich pucharów potrafi błysnąć. Fermín López ma być siłą napędową kreatywności zespołu. Czy to z głębi pola, czy operując bezpośrednio za plecami napastnika, López już teraz zapisał na koncie pięć goli i dwie asysty w Lidze Mistrzów. To on może być brakującym ogniwem, które połączy pomoc z finalizacją akcji.
Biorąc pod uwagę, że Kopenhaga z pewnością postawi twarde warunki, ale dysproporcja jakości między składami jest zbyt duża, spodziewamy się zwycięstwa gospodarzy, choć niekoniecznie łatwego.
Typ eksperta: Barcelona 3-1 Kopenhaga.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.