Lincoln City: od ligowego dna do progu Championship dzięki akademickiemu trenerowi.

Futbol bywa okrutny, ale potrafi być też niesamowicie łaskawy, kreując scenariusze, które wydają się żywcem wyjęte z najlepszych hollywoodzkich produkcji. Popatrzmy na Lincoln City: klub, który jeszcze dekadę temu grzebał w piątej lidze, dziś stoi na krawędzi historycznego awansu do Championship.

Od dna Ligi Drugiej do potencjalnych rywali Tottenhamu: Historia niesamowitej przemiany „The Imps”

Przypomnijmy sobie twardą rzeczywistość z kwietnia 1961 roku. Lincoln City, wówczas występujące w starej drugiej dywizji (dzieląc ją, o ironio, z legendarnym Liverpoolem Billa Shankly’ego), zakończyło sezon na ostatnim miejscu. To był koniec niemal dekady spędzonej na tym poziomie. Sześćdziesiąt pięć lat później, zderzając tę przeszłość z teraźniejszością, możemy dostrzec pewne symboliczne analogie: tam, gdzie był John F. Kennedy, mamy Donalda Trumpa; tam, gdzie Elvis, mamy Harry'ego Stylesa, a zamiast jeszcze nieistniejącego Muru Berlińskiego – mamy rozpadające się resztki starych porządków. I tak, tam, gdzie była druga dywizja Lincoln City, prospektywnie mamy Lincoln City z Championship.

„The Imps” są na fali wznoszącej. Do przypieczętowania awansu potrzebują zaledwie dziesięciu punktów w pozostałych ośmiu meczach League One. Każdy neutralny kibic powinien im kibicować. Pod wodzą Michaela Skubali, liderzy tabeli wygrali osiem z dziesięciu ostatnich spotkań i są niepokonani od końca listopada – passa dwudziestu jeden meczów, w których zdobyli 53 punkty na możliwych 63.

To jest oszałamiające, biorąc pod uwagę, gdzie byli zaledwie dekadę temu. Mówimy o klubie, który zakończył sezon w dolnej połówce National League (piąty poziom rozgrywkowy) po raz piąty z rzędu, ustępując takim zespołom jak Eastleigh, Gateshead czy Woking. A teraz, w ciągu kilku miesięcy, mogą teoretycznie przyjmować Tottenham Hotspur na skromnym, lecz zaskakująco trudnym do „złamania” Sincil Bank, gdzie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy przegrali zaledwie dwa mecze ligowe.

Gary Hutchinson, redaktor długo działającego niezależnego serwisu The Stacey West, mówi o obecnej sytuacji:

„Nazywam to grą końcową. I w futbolu nigdy nie ma gry końcowej, prawda? Bo zawsze jest następny sezon. Ale to wydaje się być oryginalnym planem Skubali.”

Menedżer z edukacyjnym zacięciem: Fenomen Michaela Skubali

Skubala objął stery w listopadzie 2023 roku, zastępując Marka Kennedy'ego. Wcześniej prowadził młodzieżowe drużyny Leeds United (U21) i tymczasowo pierwszy zespół w Premier League. Jego droga do głównego menedżerstwa w wieku 43 lat jest emblematyczna dla zmieniającego się krajobrazu trenerskiego w Anglii.

Co ciekawe, Skubala nigdy nie grał zawodowo. Zaczynał jako nauczyciel wychowania fizycznego w swojej rodzinnej Leicestershire, by później zostać dyrektorem sportowym na Uniwersytecie Loughborough, instytucji przesiąkniętej sportową doskonałością. Dopiero stamtąd został „przechwycony” przez Angielską Federację Piłkarską (FA), gdzie przez trzy lata prowadził reprezentację Anglii w futsalu.

Hutchinson kontynuuje analizę ewolucji menedżerów, porównując Skubalę do innego byłego nauczyciela WF, Danny’ego Cowleya, który poprowadził Lincoln od piątej ligi do trzeciej (mistrzostwo National League i League Two):

„Gdy wchodziłeś do pokoju i znałeś Danny’ego Cowleya, wiedziałeś, że to menedżer tego klubu. On to klubem władał i był w tym genialny… Wejdź do pokoju pełnego 20 facetów, nie wiedząc, kim jest Michael Skubala, a minąłbyś dziesięciu, zanim pomyślałbyś: 'Cóż, może on jest tym menedżerem piłkarskim'.”

Skubala jest zupełnie inny:

„Jest niepozorny, wyluzowany, cichy, metodyczny – ale to wynika z doświadczenia edukacyjnego, prawda? Edukacja polega na sprowadzeniu wszystkiego do podstawowych założeń, nauczaniu tego od zera i dodawaniu kolejnych elementów. I myślę, że stąd biorą się nasze ogólne struktury gry.”

Lincoln City kwitnie pod taktycznym podejściem Skubali, które jest być może najbardziej unikalne w League One. „The Imps” notują najniższe posiadanie piłki w lidze (42,1%), ale ich futbol bynajmniej nie jest nudną grą na dalekie podania. Kluczowe dla filozofii Skubali, skoncentrowanej na detalu, są elastyczność pozycyjna, przemyślany pressing i błyskawiczne przejścia z obrony do ataku. Doskonale pokazał to niedawny wyjazdowy triumf 2:0 nad rywalem w walce o tytuł, Cardiff City.

Statystyczna przewaga i siła „wojskowej” obrony

Lincoln jest niezwykle zabójczy w kontratakach, notując drugi wynik w lidze pod względem goli strzelonych z szybkich ataków (dziewięć w tym sezonie). Są również kliniczni: zajmują drugie miejsce pod względem goli zdobytych w stosunku do oczekiwanych goli (xG), wyprzedzając swój wskaźnik o 14,8 bramki! To twarde liczby, które przeczą niskiemu posiadaniu.

Koniec końców, bramki rozkładają się na szeroki front. Po utracie rutynowanego napastnika Jamesa Collinsa z powodu poważnej kontuzji kolana w grudniu, Lincoln ma aż dwunastu strzelców z minimum trzema golami na koncie, w tym Jack Moylan, Reeco Hackett i Rob Street z ośmioma bramkami. Co ciekawe, tylko Street, nominalnie „dziewiątka”, miał zacząć sezon jako trzeci wybór na tej pozycji.

Elementem, który okazuje się być jeszcze istotniejszy w ofensywie „The Imps”, są stałe fragmenty gry. Zgromadzili 23 gole ze stałych, co jest drugim wynikiem w League One i stanowi niemal jedną trzecią ich łącznego dorobku 71 bramek (również drugi wynik w lidze). Dodatkowym atutem jest posiadanie jednego z najbardziej przerażających graczy do wykonywania dalekich rzutów z autu w Anglii, Toma Hamera – rzuty tego obrońcy mają w sobie coś z aury Rory’ego Delapa.

Na dodatek, 26-letni środkowy obrońca Hamer jest najmłodszym ogniwem weterana w linii obrony, która przyczyniła się do najlepszego bilansu defensywnego w League One (tylko 34 stracone bramki w 38 meczach). Weterani to Tendayi Darikwa i Sonny Bradley (obaj po 34 lata) oraz Adam Reach (33 lata) – wszyscy z bogatym doświadczeniem z Championship.

Hutchinson żartuje na temat tego zestawienia:

„Brzmi to jak 'Armia Tatusiów', ale to faktycznie bardzo metodyczny proces rekrutacyjny… 'Mamy osobę na tej pozycji – jak możemy ją ulepszyć? Z kim najlepiej się uczy?'”

Częścią tego procesu są bardziej nietypowe transfery, co najlepiej oddaje sprowadzenie młodego ukraińskiego defensywnego pomocnika Ivana Varfolomeeva ze Slovana Liberec latem, co Hutchinson określa mianem „szalonego, karkołomnego strzału” ze strony zespołu rekrutacyjnego.

Szalone i karkołomne – to trafne określenia na sezon Lincoln, który może zakończyć się zdobyciem 100 punktów, czymś, co w erze trzech punktów za wygraną w trzeciej lidze udało się zaledwie siedem razy.

„Większość kibiców powiedziałaby na początku sezonu: 'Bierzemy baraże'” – zauważa Hutchinson. „Jeśli jakikolwiek kibic Lincoln powie ci, że myślał, że będziemy w pierwszej dwójce tego sezonu, to jest kłamcą.”

Ale w połowie marca tabela League One nie kłamie: Lincoln zasłużenie dominuje w lidze, pozostając przy tym wiernym swojej tożsamości.

„Niektóre kluby traktują ludzi jak klientów” – podsumowuje Hutchinson. „A Lincoln City zawsze traktowało ich jak ludzi. I chciałbym myśleć, że karma teraz zwraca nam się na boisku.”

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.