Liverpool w siódmym biegu: czy Arne Slot uratuje europejskie aspiracje?

Oto Liverpool A.Rne Slota: czy „najmniej celebrowany” niepokonany marsz to tylko zasłona dymna przed katastrofą w wyścigu o Ligę Mistrzów? Sytuacja The Reds w Premier League w 2026 roku rysuje obraz pełen sprzeczności.

Prawda o „najmniej celebrowanym” rekordzie i spadek formy

Koniec stycznia przyniósł bolesne przebudzenie dla Liverpoolu. Zakończyła się ich niepokonana seria, która, jak zauważa Karl Matchett, była wręcz „najmniej celebrowana” w niedawnej historii klubu. Seria 13 meczów bez porażki nie wystarczy, by ukryć głębszy problem, zwłaszcza gdy menedżer Arne Slot próbuje zatrzymać galopujący spadek formy obserwowany od września do listopada. Spójrzmy prawdzie w oczy: The Reds wygrali zaledwie dwa mecze w Premier League w 2026 roku, co plasuje ich na rozczarowującej szóstej pozycji. To oznacza, że Manchester United i Chelsea, nasi rodacy z wyścigu o czołowe lokaty, mają nad nimi przewagę. Cała reszta kampanii ligowej musi stać się brutalnym wyścigiem o zapewnienie sobie miejsca w europejskich pucharach, jednocześnie walcząc na dwóch frontach pucharowych. Ale czy ta strategia jest w ogóle realna, biorąc pod uwagę obecny trend?

Dwa zadania ligowe: walka z duchami przeszłości i nowym trendem

Dwa kluczowe elementy definiują teraz sytuację Liverpoolu. Po pierwsze, wciąż są tylko jedno miejsce i dwa punkty za piątą pozycją, co teoretycznie powinno wystarczyć na eliminacje Ligi Mistrzów w sezonie 2026/27. Przy dwunastu pozostałych kolejkach, to przepaść, którą można nadrobić w mgnieniu oka. Jednak drugi kontekst jest niepokojący: forma Liverpoolu, w kontraście do konkurentów, wyraźnie zmierza w złym kierunku.

Dlatego cała sztuka dla Slota polega na dwóch rzeczach: po pierwsze, musi on ustabilizować i poprawić własną grę, a po drugie, musi zdobyć więcej punktów w tych dwunastu meczach niż duet Carrick i Rosenior. Obaj angielscy menedżerowie, po pięciu meczach pod wodzą których ich zespoły (Manchester United i Chelsea) notują fantastyczne wyniki, ewidentnie złapali tę „nową miotłę”. United to obecnie najbardziej rozpalony zespół w lidze w ostatnich sześciu spotkaniach, a Chelsea dzieli z nimi pierwszą pozycję w tabeli formy (13 punktów). A Liverpool? Według tych samych danych, The Reds są dziewiąci w ostatnich pięciu meczach i dziesiąci w sześciu.

Taka dysproporcja jest uderzająca. Jeśli cofniemy się dalej – wykluczając początkową pięciomeczową serię zwycięstw The Reds – na przestrzeni 21 meczów Liverpool notuje niewiele lepszy wynik, plasując się na dziesiątym miejscu. Ich zdobycz punktowa jest, delikatnie mówiąc, mizerna. Jak zauważono w analizie, > Pięć drużyn wyprzedza Liverpool pod względem liczby strzelonych goli w tym sezonie.

Czy Sprint Finałowy Wymaga Cudu? Matematyka Ligi Mistrzów

Skoro patrzenie w przeszłość nie daje złudzeń co do nagłego powrotu do "maszyny do wygrywania", trzeba skupić się na przyszłości. Historycznie, średnia punktów potrzebna do zajęcia piątego miejsca w Premier League w ciągu ostatniej dekady oscylowała wokół 67,7 punktu. Biorąc pod uwagę tegoroczną ostrą konkurencję, bezpiecznie jest zaokrąglić tę granicę do 68 punktów, co przekłada się na 1,79 punktu na mecz.

Aktualnie, po 26 kolejkach, Manchester United gra kampanię na poziomie 1,73 punktu na mecz, Chelsea 1,69, a Liverpool 1,62 – choć ich ostatnie 21 spotkań to rozpaczliwe 1,29 punktu na mecz. Aby osiągnąć pułap 68 punktów, Liverpoolowi brakuje 26 "oczek" w 12 pozostałych meczach. To wymaga 2,17 punktu na mecz. Innymi słowy: osiem zwycięstw, dwa remisy i dwie porażki. Czy to jest realne dla zespołu, którego najlepsza seria zwycięstw w tym sezonie (trzech z rzędu) miała miejsce ostatnio w październiku?

Jeśli wreszcie zaczniemy traktować obecną formę – obejmującą zwycięstwa nad Sunderlandem i Brighton, mimo porażki z Man City – jako szczyt możliwości, musimy pamiętać, że ich ostatnie osiem zwycięstw rozciąga się na 14 spotkań we wszystkich rozgrywkach. To nie jest styl drużyny celującej w Ligę Mistrzów.

Potrzebny „Wielki Upadek” Rywali: Czy Slot Zasłużył na Powodzenie?

Realistycznie, Liverpool może nie być w stanie osiągnąć magicznych 68 punktów samodzielnie. To jednak nie wyklucza utrzymania miejsc premiowanych europejskimi pucharami, ponieważ 68 punktów jest tylko historyczną średnią, a nie gwarancją.

Warto uwzględnić kalendarz. Liverpool z dotychczasowych przeciwników, z którymi jeszcze zagra, zebrał 19 punktów. Największe bomby czekają ich na wyjazdach do Manchesteru United i na Goodison Park (Everton), a także u siebie z Chelsea – to są mecze, które zadecydują o losie w tym wyścigu. Chelsea zebrała 18 punktów z pozostałych meczów, United 21. Gdyby obaj rywale zagrali „tak samo” jak dotychczas, United skończyłoby na 66 punktach. Problem polega na tym, że ich forma jest teraz gwałtownie lepsza.

Jest też niepoliczalny czynnik: Slot, choć wygrał tytuł w zeszłym roku, nie ma doświadczenia w takim intensywnym finiszu ligowym, gdzie liczy się każdy punkt. Jego najlepsza robota została wykonana wcześniej. Liverpool może dominować statystyki posiadania piłki, ale menedżer próbuje wcisnąć ten zespół do czołówki, mając jednocześnie szóstą pozycję w lidze pod względem czystych kont, siódmą w kreowanych dużych szansach i ósmą w strzałach na bramkę na mecz. Luka w tabeli do czołówki jest niewielka, ale dane dotyczące efektywności i kierunku gry wskazują na coś zupełnie innego. Jeżeli Liverpool naprawdę chce Ligi Mistrzów w kolejnym sezonie, być może jedynym sposobem na jej zapewnienie będzie wygranie jej w tym roku.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.