Starcia gigantów: Athletic Bilbao podejmie Real Betis w meczu o europejskie aspiracje.
Niedzielny wieczór na San Mames zapowiada elektryzujące starcie w ramach La Liga. Athletic Bilbao podejmie rozpędzone Real Betis, a stawką jest utrata lub umocnienie pozycji w walce o europejskie puchary. Dla Basków to sezon pełen rozczarowań, podczas gdy Zielono-biali walczą o Ligę Mistrzów.
Baskowie w kryzysie: Koniec pewnej ery i ligowe demony
Athletic Bilbao, obecnie zajmujące niechlubne dziesiąte miejsce w tabeli La Liga, przeżywa trudny okres. Sześć punktów straty do zajmującej szóstą lokatę Celty Vigo sprawia, że europejskie aspiracje stają się coraz bardziej odległe. Cały sezon ligowy dla Lwów był rozczarowaniem, zwłaszcza w kontekście ligi mistrzów, gdzie nie udało im się przebić przez fazę grupową. Z bilansem dziesięciu zwycięstw, pięciu remisów i trzynastu porażek zgromadzili zaledwie 35 punktów po 28 kolejkach.
Sytuacja jest napięta, co potwierdzają ostatnie wyniki. Baskowie przystępują do tego meczu po dwóch kolejnych ligowych porażkach – z Barceloną i Gironą – a licząc wszystkie rozgrywki, jest to ich trzecia z rzędu strata punktów, obejmująca również półfinał Pucharu Króla przeciwko Real Sociedad 4 marca. Atmosferę dodatkowo podgrzewa ogłoszenie Ernesto Valverde, który z końcem kampanii opuści klub. Jak donoszą media, głównym faworytem do przejęcia sterów jest Andoni Iraola, były zawodnik Athletic, obecnie związany kontraktem z Bournemouth. To pokazuje, że w Bilbao szykują się spore zmiany.
Betis celuje wysoko: Europa to priorytet
Zupełnie inną energią emanuje Real Betis. Podopieczni Manuela Pellegriniego są w znacznie lepszej dyspozycji, co potwierdziło efektowne zwycięstwo 4:0 nad Panathinaikosem w rewanżu 1/8 finału Ligi Europy, które zapewniło im awans do ćwierćfinału, gdzie zmierzą się z Bragą. To europejskie sukcesy pozwalają im z optymizmem patrzeć na ligę, gdzie cel jest jasny: utrzymanie miejsca w czołowej piątce.
Sevilleńczycy zgromadzili 44 punkty po 28 meczach (11 zwycięstw, 11 remisów, 6 porażek), co daje im obecnie piątą pozycję, trzy punkty przewagi nad szóstą Celtą. Warto podkreślić ich solidną dyspozycję w delegacji – Betis przegrał tylko trzy z czternastu wyjazdowych spotkań ligowych, inkasując 19 punktów, co plasuje ich w czołówce pod względem gry na obcych stadionach. W pierwszym meczu tego sezonu Athletic wygrał 2:1 w Sewilli, jednak w poprzedniej kampanii obie drużyny dzieliły się punktami, remisując 2:2.
Kadrowe szaleństwo i kluczowe absencje
Obie ekipy mierzą się z problemami kadrowymi, choć na różnych płaszczyznach. W Athletic Bilbao lista kontuzjowanych jest znacząca: Maroan Sannadi, Aitor Paredes, Unai Gomez, Nico Williams, Unai Eguiluz oraz Benat Prados są poza grą. Dodatkowo, Yeray Alvarez musi odbyć zawieszenie. Mimo ostatnich porażek, oczekuje się, że Valverde nie dokona rewolucji w wyjściowym składzie, choć ograniczona głębia składu zmusza go do ostrożności, a Gorka Guruzeta pozostaje opcją w ataku.
W Real Betis trudniej jest o regularność z powodu urazów dwóch kluczowych graczy: Giovaniego Lo Celso i Isco. Do tego dochodzi uraz mięśniowy Diego Llorente, który trenuje pod znakiem zapytania. Można jednak spodziewać się powrotu Marca Rocy do środka pola po czwartkowym europejskim wysiłku, a Alvaro Valles znów zajmie miejsce w bramce. W ofensywie Cucho Hernandez ma partnerować Aitorowi Ruibalowi, podczas gdy Antony jest pewniakiem na skrzydle.
Analitycy stawiają na wyrównane spotkanie, ale napięty terminarz Betisu może odegrać kluczową rolę. Przewidujemy, że punkty zostaną podzielone w starciu, które niekoniecznie obfitować będzie w gole. Nasza prognoza to remis 1:1.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.