Liverpool zablokuje wypożyczenie Jonesa bez nowej umowy?

W Liverpoolu wrze, a zimowe okienko transferowe zbliża się ku końcowi, ale to nie gwiazdy z pierwszego składu budzą najwięcej emocji. Na celowniku znalazł się Curtis Jones – wychowanek, utalentowany pomocnik, który nagle stanął przed zaskakującym dylematem. Czy Anfield w końcu otworzy mu drzwi na wypożyczenie?

Zakręcona telenowela: Czy Inter Mediolan przejmie pomocnika Kloppa (a teraz Slota)?

Pogłoski o zainteresowaniu ze strony europejskich gigantów nigdy nie są przypadkowe, a w przypadku Liverpoolu, który wciąż walczy o najwyższe cele, każda potencjalna rotacja w kadrze budzi spore poruszenie. Ostatnie dni przyniosły zaskakujące doniesienia: Inter Mediolan, lider Serie A, rzekomo widzi w Curtisie Jonesie idealnego kandydata do zastąpienia Davide Frattesiego. Ten ostatni, jak plotkują w Anglii, może trafić do Nottingham Forest, co otwierałoby drzwi dla Włochów do poszukania nowego kandydata.

Jones, który z akademii The Reds przebijał się do pierwszego składu, w teorii powinien być kluczowym elementem układanki. Jednak rzeczywistość Premier League jest brutalna. Mimo ogromnego potencjału, Anglik ma problem z wywalczeniem stałego miejsca, ustępując pola takiemu tercetowi jak Alexis Mac Allister, Ryan Gravenberch i Dominik Szoboszlai. Nic dziwnego, że sam zawodnik miał być otwarty na przeprowadzkę, zwłaszcza tak kuszącą jak do San Siro.

Niestety, dla Interu i samego Jonesa, Liverpool ma inne plany, przynajmniej na ten moment. Ze względu na obecne "problemy z głębokością składu" – pojęcia, którego kibice nienawidzą, ale które często jest uzasadnione w obliczu walki na kilku frontach – włodarze z Anfield nie chcą słyszeć o odejściu Anglika, nawet w ramach wypożyczenia. To stawia klub w sytuacji, w której zawodnik, mimo chęci do gry, musi zostać w Merseyside.

Jedna akcja decyduje o losie młodego Lwa: Klauzula kontraktowa jako karta przetargowa

Sytuacja Jonesa jest prawnie i biznesowo delikatna. Jego obecny kontrakt wygasa za zaledwie 18 miesięcy. To klasyczny scenariusz: albo zawodnik przedłuża umowę, dając klubowi spokój na przyszłość, albo latem można go stracić za obniżoną cenę lub nawet za darmo.

I tu pojawia się kluczowy zwrot akcji, o którym donosi Fabrizio Romano. Liverpool postawił sprawę jasno: wypożyczenie w styczniu? Tylko za cenę nowej umowy. Jak twierdzi ekspert:

Liverpool will refuse to sanction his temporary exit if he does not extend his contract on Merseyside.

Mówiąc prościej: jeśli Jones podpisze nową, dłuższą umowę, drzwi do wypożyczenia (nawet do czołowego klubu Serie A) zostaną uchylone. Jeżeli jednak odmówi, pozostaje czerwonym do czerwca, a jego przyszłość stanie pod wielkim znakiem zapytania przed sezonem letnim i objęciem sterów przez Arne Slota.

Biorąc pod uwagę, że okno transferowe huczy, jest mało prawdopodobne, by 2001-rocznik podjął decyzję o przedłużeniu umowy w ciągu najbliższych dni. Skutek? Jones najpewniej zostanie na Anfield do końca sezonu, choć latem nowi decydenci – Arne Slot i Richard Hughes – będą musieli podjąć ostateczną decyzję, jeśli przedłużenie nie nastąpi.

Dlaczego Jones musi zostać? Twarde dane obnażają nonsens ewentualnego odejścia

Z perspektywy biznesowej, ewentualna sprzedaż lub wypożyczenie bez przedłużenia kontraktu byłoby strategicznym błędem. Liverpool, choć ma szeroką kadrę, potrzebuje zmienników, a Jones to gracz, który regularnie dostarcza wysokiej jakości wejścia.

Ten sezon to na razie jeden asystę w 30 występach, ale statystyki czysto analityczne pokazują, jak wiele wnosi do gry. Jones to tytan w odzyskiwaniu piłki, a jego umiejętności progresywnego podania są bezcenne. W pewnym momencie tego sezonu zanotował aż 15 odbiorów w jednym meczu Premier League – to absolutny szczyt w lidze! Z kolei w Lidze Mistrzów przeciwko Eintrachtowi Frankfurt popisał się 122 celnymi podaniami, co było rekordem wśród zawodników The Reds w tym pojedynczym spotkaniu.

Ale najważniejsza jest wszechstronność. W czasach, gdy Liverpool mierzy się z absencjami, Jones potrafi zagrać jako solidny, pomocniczy boczny obrońca. Wypuszczenie go w środku kampanii, gdy walczy się o tytuł mistrzowski i utrzymanie wysokiej pozycji w Europie, byłoby po prostu nierozsądne. Jeśli więc nie podpisze nowego kontraktu, jego sprzedaż zaraz po sezonie będzie najrozsądniejszym ruchem z księgowego punktu widzenia, ale na razie musi poczekać. Anfield go potrzebuje — nawet jeśli sam zawodnik nie jest tego w pełni świadomy.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.