Londyńscy rywale walczą o utrzymanie w Premier League, podczas gdy inni mają już zapewnione miejsce.

Bitwa tytanów na dnie tabeli Premier League zaostrza się, a nad dwoma londyńskimi rywalami, Tottenhamem Hotspur i West Hamem United, wisi widmo spadku do Championship.

Kto przeżyje, a kto poleci? Londyńskie derby o wszystko

Sytuacja w dolnej części tabeli Premier League jest elektryzująca. Burnley i Wolverhampton Wanderers już wiedzą, że przyszły sezon spędzą niżej, ale jedno wolne miejsce w pułapce spadku wciąż czeka. I to właśnie Tottenham, mający przewagę dwóch punktów nad 18. West Hamem, wydaje się mieć komfortową pozycję. Ale w futbolu, zwłaszcza pod koniec sezonu, komfort jest luksusem, na który nie można sobie pozwolić. Spurs, po frustrującym remisie 1:1 z Leeds United, wciąż muszą udowodnić, że zasługują na grę w elicie. Z drugiej strony, Nuno Espirito Santo i jego West Ham, po kontrowersyjnej porażce 1:0 z Arsenalem, stoją pod ścianą. Muszą wygrywać, bo każdy ich błąd będzie natychmiastowo i brutalnie wykorzystany przez Tottenham.

Tottenham: Jak Koguty mogą zapewnić sobie bezpieczną przystań?

Spurs, pod wodzą... cóż, obecnie to nazwisko jest kluczowe, ale skupmy się na matematyce. Aktualnie mają dwa punkty więcej niż West Ham. Teoretycznie, Roberto De Zerbi, którego drużyna ostatnio zremisowała, potrzebuje pięciu punktów z ostatnich dwóch meczów, by absolutnie zagwarantować sobie utrzymanie. Jednak rzeczywistość Premier League jest taka, że cztery punkty – zwycięstwo i remis – niemal na pewno wystarczą. Dlaczego? Różnica bramek! Tottenham ma -9 (46 strzelonych, 55 straconych), podczas gdy Młoty notują katastrofalne -20 (42 strzelone, 62 stracone). Ta różnica jest kolosalna i daje Spursom potężny bufor bezpieczeństwa.

Ich ostatnie dwa mecze to wyjazd na Chelsea 19 maja, a następnie domowy pojedynek z Evertonem 24 maja. Serie wyników w ostatnich pięciu meczach domowych (W L W W W W) dają nadzieję, choć wyjazdy do Chelsea mają w ostatnich pięciu spotkaniach historię raczej negatywną (L D L D L L).

West Ham: Czy Młotom uda się odwrócić zły los?

Sytuacja West Hamu jest dynamiczna i niepewna. Po serii dwóch porażek z rzędu, wiara w utrzymanie może podupadać. Muszą patrzeć nie tylko na siebie, ale przede wszystkim na wyniki Tottenhamu. Najprostsza ścieżka? Dwa zwycięstwa i porażka Spurs. Wtedy awansują. Jedno zwycięstwo może wystarczyć, ale tylko pod warunkiem, że ich rywale przegrają oba swoje pozostałe spotkania. To jest scenariusz, na który nie można liczyć.

Ich najbliższe wyzwania to pojedynek na wyjeździe z Newcastle 17 maja, a zaraz potem kluczowy mecz u siebie z Leeds United 24 maja. Jak samopoczucie Młotów widoczne było w niedawnym spotkaniu z Arsenalem, gdzie kontrowersyjnie anulowano bramkę Calluma Wilsona po interwencji VAR i faulu na bramkarzu rywala. Jak powiedziałby ekspert, "VAR znowu miesza w papierach, ale to nie zwalnia Nuno z obowiązku zdobywania punktów".

Kiedy możemy poznać pechowca? Prognozy na ostatnie kolejki

Patrząc na kalendarz, los Tottenhamu nie może rozstrzygnąć się w najbliższy weekend. Mają dwupunktową przewagę, a to oznacza, że ich los, jeśli ma się przypieczętować, nastąpi dopiero 37. kolejką, czyli w ostatni weekend sezonu. Z kolei West Ham ma szansę spaść już w środku tygodnia, jeśli Tottenham wygra na Stamford Bridge, a Młoty potkną się w Newcastle. To właśnie środowe starcia będą miały kluczowe znaczenie. Jeśli Tottenham ugra cokolwiek na Stamford Bridge, a West Ham nie wygra w Newcastle, to kibice Młotów mogą zacząć planować podróże na boiska Championship, zanim sezon oficjalnie się skończy.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.