Manchester City stracił impet w walce o tytuł po niespodziewanej porażce.
Koniec perfekcyjnej passy? Ostatnie potknięcie Manchesteru City w WSL stawia tytuł pod znakiem zapytania, a walka o Ligę Mistrzyń zaostrza się jak nigdy. Te emocjonujące finisze sezonu w Women's Super League dostarczają kibicom adrenaliny, mimo że faworyci nieco się potknęli.
Tytułowa gorączka: Dlaczego Manchester City nagle zwalnia, gdy finisz jest blisko?
Run Manchesteru City, który obejmował 13 kolejnych zwycięstw w WSL od września do lutego, miał być autostradą do pierwszego tytułu ligowego od dekady. Jednak od momentu upokarzającego zwycięstwa 5:1 nad Chelsea 1 lutego na Etihad Stadium, zjawisko określone jako „chwiejność” stało się zbyt widoczne. City zgarnęło maksymalną liczbę punktów tylko w trzech z ostatnich sześciu spotkań ligowych, a ostatnia porażka z Brighton to bolesny policzek.
Wygrana z Brighton mogłaby postawić drużynę Andrée Jeglertza na krawędzi mistrzostwa, potencjalnie już w środku tygodnia. Zamiast tego, zawodziła skuteczność w pierwszej połowie. Po objęciu prowadzenia po golu Kerolin, City pozwoliło rywalkom na wyrównanie w doliczonym czasie pierwszej połowy (Madison Haley), a następnie straciło kolejne dwa gole w pierwszych 20 minutach po przerwie (Kiko Seike i Haley ponownie). Khadija Shaw zdobyła później swojego 19. gola w lidze, co niemal gwarantuje jej trzeci z rzędu Złoty But, ale to było za mało.
Jak podsumował to Jeglertz po meczu: > „Czasami nie strzelamy naszych szans, a czasem oni strzelają swoje i tak to już jest w tej lidze”.
To potknięcie oznacza, że City, mając już tylko dwa mecze do rozegrania, musi wykonać więcej pracy, niż zakładał pierwotny plan. Choć siedmioletni cykl panowania Chelsea jest niemal na pewno zakończony (są zbyt daleko w bilansie bramkowym), prawdziwe zagrożenie nadchodzi znad Tamizy. Arsenal, posiadając trzy, a łącznie pięć zaległych spotkań, ma idealną sytuację, by wyprzedzić lidera, jeśli ten nie wygra obu pozostałych meczów. Obie drużyny muszą również żonglować zobowiązaniami w europejskich pucharach – Arsenal broni wyniku w Lidze Mistrzyń, a City czeka semfinal Pucharu Anglii przeciwko Chelsea 9 maja. To prawdziwy piłkarski maraton.
Wojna o Ligę Mistrzyń: Czy Manchester United zmarnował swoją szansę?
Walka o bilet do Ligi Mistrzyń to kolejny fascynujący wątek tej końcówki sezonu. Nadzieje Manchesteru United na drugą z rzędu kwalifikację europejskiego pucharu (po debiutanckim, godnym podziwu dotarciu do ćwierćfinału) nie są już w ich własnych rękach. To efekt bezbramkowego remisu z Tottenhamem. Trener Marc Skinner narzekał na brak „agresji” i „szybkości” w tworzeniu szans.
Czerwone Diabły przeżywają prawdziwy maraton – to był ich 40. mecz we wszystkich rozgrywkach, bijący klubowy rekord. Przeciążenie składu kontuzjami w początkowych miesiącach 2026 roku w czterech różnych turniejach najwyraźniej odbiło się na formie pod koniec sezonu, kiedy wyniki zaczęły spadać w marcu.
Druga w tabeli Chelsea może zagwarantować sobie miejsce w przyszłorocznej edycji LM, jeśli wygra na wyjeździe z Leicester w najbliższą niedzielę, co może sprawić, że ostatni mecz z United stanie się formalnością. Tymczasem czwarty Arsenal ma realną szansę wyprzedzić United – trzy zwycięstwa w pozostałych pięciu meczach to dla Kanonierów gwarancja europejskich pucharów.
Co istotne, dla klubów WSL, tylko trzy pierwsze miejsca dają awans do Champions League. Pojawienie się Women’s Europa Cup, europejskiego odpowiednika Ligi Europy, nie stanowi drugiej szansy poprzez ligę krajową; WSL może tam trafić tylko w wyniku wyeliminowania z kwalifikacji do Ligi Mistrzyń. Piąty Tottenham, prowadzony przez Martina Ho, który jest o krok od ustanowienia najwyższego dorobku punktowego klubu w historii WSL, wydaje się być zbyt daleko, by realnie zagrozić czołowej trójce.
Panorama spadku: Leicester w potrzasku, choć nikt nie spada automatycznie
W obliczu planowanej ekspansji WSL do 14 drużyn od sezonu 2026/27, ta edycja nie przewiduje automatycznego spadku. Mimo to, ostatnie miejsce na ligowej drabince jest nadal niebezpieczne, grożąc degradacją do WSL 2. Po weekendowych wynikach, Leicester City jest praktycznie skazane na zajęcie ostatniej pozycji. Porażka z London City Lionesses i zwycięstwo West Ham nad Liverpoolem pogłębiły dystans.
Aby uniknąć dwunastego miejsca, Lisy musiałyby wygrać wszystkie swoje pozostałe trzy mecze, mając siedem punktów straty do West Ham i gorszy bilans bramkowy. To niemal niemożliwe dla drużyny, która wygrała zaledwie dwa mecze na 19 w lidze w tym sezonie, a punkty nie pojawiły się na ich koncie od grudnia; ostatnia seria to osiem porażek z rzędu. Ich niemożliwe zadanie rozpoczyna się od wyjazdu na mecz z Arsenalem w środę.
Dla West Ham i Liverpoolu, które w pewnym momencie sezonu wydawały się zagrożone, seria lepszych wyników w 2026 roku pozwoliła im odetchnąć. Na szczęście dla Leicester, klub zajmujący ostatnie miejsce będzie miał szansę zachowania statusu pierwszoligowca w barażu przeciwko drużynie, która zajmie trzecie miejsce w WSL 2. O pierwsze dwa miejsca, dające automatyczny awans, w WSL 2 toczy się zacięta walka – trzy najlepsze ekipy dzieli zaledwie jeden punkt przed ostatnią kolejką (na celowniku Charlton, Birmingham i Crystal Palace).
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.