Manchester City wciąż na celowniku po nowym kontrakcie Igora Thiago w Brentford.
W świecie futbolu, gdzie transfery to nagłówki jutra, wydaje się, że jeden napastnik z beniaminka Premier League właśnie podniósł swoją cenę do astronomicznego poziomu, mimo świeżo podpisanego kontraktu.
Wyróżniający się brazylijski diament – dlaczego tak wielu elitarnych chce Thiago?
Igor Thiago, 24-letni Brazylijczyk z Brentford, stał się w tym sezonie ligowym prawdziwą sensacją. Jego liczby są imponujące – 17 bramek w 26 występach w Premier League stawia go tuż za czołówką strzelców. Dla klubu takiego jak Brentford, który operuje na rynku z mniejszymi budżetami, przechwycenie takiego talentu i jego rozwinięcie jest finansowym i sportowym sukcesem. Nic więc dziwnego, że menedżerowie na najwyższym szczeblu zwrócili na niego uwagę. Plotki transferowe to jedno, ale konkretne zainteresowanie ze strony potęg to już zupełnie inna liga.
Mimo że Brentford zabezpieczyło swojego kluczowego napastnika nowym, długoterminowym kontraktem, obowiązującym aż do lata 2031 roku (z opcją przedłużenia o dodatkowy rok), giganci rynku zdają się tym kompletnie nie przejmować. Nowa umowa miała być swoistą tarczą chroniącą wartość rynkową zawodnika, ale wydaje się, że dla europejskich gigantów to tylko kolejny punkt wyjścia do negocjacji.
Keith Andrews, menedżer Brentford, nie krył zachwytu nad przedłużeniem współpracy, podkreślając unikalną więź, jaką zawodnik nawiązał z klubem i sztabem:
“It’s brilliant that Thiago has committed his long-term future to the club,”
Andrews dodał również, że poza aspektami czysto sportowymi, liczy się charakter zawodnika:
“Again, it’s the person before the player. I love working with him and I’ve loved seeing his evolution as a player. How he plays is such a big part of how we play and what our season has been so far. He’s been a massive player for us, so it’s a contract he thoroughly deserves and I’m really happy that the club have been able to get it done.”
To świadczy o tym, jak ważną postacią Thiago jest w szatni The Bees. Jednak w futbolu, gdzie transfery ważą miliony, emocje i lojalność często ustępują miejsca kalkulacjom sportowym i strategicznym.
City: Czy Haaland potrzebuje konkurencji, czy może zmiennika?
Manchester City, pod wodzą Pepa Guardioli, zawsze myśli o przyszłości, nawet jeśli ma w składzie Erlinga Haalanda – bezdyskusyjną "jedynkę" na pozycji numer dziewięć. Interesujące jest to, że za monitorowanie postępów Thiago ma być osobiście odpowiedzialny dyrektor sportowy City, Hugo Viana. To zazwyczaj sygnał, że zainteresowanie wykracza poza zwykłe obserwacje scoutingowe. City planuje wzmocnienia na pozycji środkowego napastnika, a rola zmiennika dla Haalanda, czy nawet potencjalnego następcy, jest kluczowa w układance Guardioli.
Obecny zmiennik, Omar Marmoush, według doniesień, nie ma pewnej przyszłości na Etihad Stadium po tym, jak miał problemy z regularną grą. Potrzebują więc kogoś, kto albo podniesie jakość rotacji, albo będzie gotów ubiegać się o miejsce w pierwszym składzie z Norwegiem. Thiago, dzięki swojej skuteczności i zaangażowaniu na boisku (jest również pierwszym Brazylijczykiem, który zdobył wielokrotnie nagrodę Piłkarza Miesiąca Premier League), wydaje się być idealnym kandydatem.
Wyścig na Stamford Bridge i w Monachium – walka o przyszłe "dziewiątki"
Jednak nie tylko Obywatele widzą w Thiago potencjalnego lidera ataku. Jak donosi TEAMtalk, rywalizacja jest zażarta, a na placu boju pozostają dwa potężne kluby: Chelsea i Bayern Monachium.
Chelsea, od dłuższego czasu zmagająca się ze stabilizacją na pozycji centralnego napastnika, mogłaby widzieć w Thiago "dziewiątkę" na lata. Choć mają już w kadrze takich graczy jak João Pedro czy Liam Delap, obaj mogą nie dawać Maurizio Pochettino (lub jego następcy, jeśli nastąpi zmiana trenera) gwarancji jakości, jakiej oczekuje się od finalistów Ligi Mistrzów. Thiago wpisuje się w profil zawodnika, który potrafi natychmiast zaadaptować się do fizycznego stylu Premier League.
Z kolei Bayern Monachium boryka się z poważną, choć odległą – ale strategicznie ważną – perspektywą. Harry Kane, gigant z Anglii, wszedł w ostatnie 18 miesięcy swojego kontraktu. Choć nie ma paniki, klub z Bawarii musi aktywnie szukać globalnego następcy dla swojego kapitana. Brazylijczyk, dynamiczny i bramkostrzelny, mógłby być idealnym elementem przebudowy ofensywy Die Roten, stanowiąc przyszłe zagrożenie dla obron Bundesligi.
Fakt, że Thiago związał się z Brentford długoterminowym kontraktem, tylko zaostrza rywalizację. Taka umowa oznacza, że kwota odstępnego prawdopodobnie wzrośnie, a Brentford ma komfortową pozycję negocjacyjną. Staje się jasne, że ten napastnik, zamiast uspokoić rynek, stał się jego gorącym punktem.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.