Manchester United rezygnuje z walki o pomocnika Nottingham Forest przez chęć unikania licytacji.

Manchester United, mimo ambitnych planów przebudowy składu pod wodzą nowej dyrekcji sportowej, zdaje się wycofywać z gorących transferowych pojedynków. Czy to rozsądne hamowanie zapędów, czy sygnał, że Czerwone Diabły nie są w stanie konkurować na najwyższym rynku?

Koniec romansu z Elliotem Andersonem: Czy United boi się licytacji?

Wygląda na to, że Manchester United w tym oknie transferowym postawił na dyscyplinę finansową, co w kontekście ostatnich lat może być dla kibiców szokiem. Według doniesień medialnych, klub zdecydował się zakończyć starania o pozyskanie Elliota Andersona z Nottingham Forest. Mimo że 23-letni pomocnik był postrzegany jako kandydat wzmacniający techniczną głębię środka pola, United nie zamierza brać udziału w medialnych i finansowych wojnach.

Dyrektor piłkarski Jason Wilcox, który wdraża rygorystyczny model rekrutacji, najwyraźniej wyznaczył jasne granice. Celem jest unikanie sytuacji, w której klub przepłaca za podstawowe cele transferowe. Pokazuje to wyraźna zmiana taktyki w porównaniu do przeszłości. Jak donosi Simon Stone ze stacji BBC Sport, Czerwone Diabły nie chcą wdawać się w przeciągającą się licytację.

Sytuacja jest tym bardziej symptomatyczna, gdyż na horyzoncie majaczy gigantyczna oferta Manchesteru City. Rywale zza miedzy złożyli już rzekomo wstępną ofertę przekraczającą 100 milionów funtów za Andersona, co automatycznie podnosi poprzeczkę cenową poza zasięg, na jaki United chce sobie pozwolić. W obliczu takiego obrotu spraw, zarząd United miał podjąć decyzję o wycofaniu się z rozmów, aby skupić się na bardziej realistycznych opcjach.

To nie jest odosobniony przypadek. Wcześniej informowano, że Czerwone Diabły zakończyły również pościg za 52-milionowym Natanielem Brownem z Eintrachtu Frankfurt, aby uniknąć bezpośredniej konkurencji cenowej z Bayernem Monachium. W obu przypadkach chodzi o to samo: "klubowa hierarchia jasno zaznaczyła, że aktywnie będzie dążyć tylko do pozyskania zawodników, którzy wykażą wyraźną chęć dołączenia do projektu na Old Trafford”.

Ederson kupiony, ale to za mało. Czas na alternatywy

Warto pamiętać, że Manchester United już zanotował znaczące wzmocnienie. Michael Carrick i jego sztab zapewnili już sobie usługi Edersona z Atalanta BC za kwotę 35 milionów funtów. To solidny fundament, ale klub nadal dąży do dodania kolejnego zawodnika o wysokich walorach technicznych w celu gruntownej odbudowy swojego "centralnego silnika".

Biorąc pod uwagę rezygnację z Andersona, presja na dział rekrutacji, by zabezpieczyć kolejne cele transferowe przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego, wzrasta. Drużyna Carricka musi działać szybko, by nie stracić tempa przebudowy.

Kto na liście rezerwowej? Celowanie w mniej medialne opcje

Porzucenie szaleńczego pościgu za Anglikiem zmusza sztab rekrutacyjny do przyspieszenia prac nad opcjami awaryjnymi i drugorzędnymi. Na krótkiej liście potencjalnych wzmocnień środka pola pozostaje między innymi gwiazda West Ham United, Mateus Fernandes. Jego ewentualne pozyskanie mogłoby stanowić drugie letnie wzmocnienie tej formacji.

Jednak, co ciekawe, na rynku pojawiają się również inne, bardziej prestiżowe nazwiska, które obserwują konkurenci tacy jak Arsenal i Manchester City. Wśród nich regularnie wymieniany jest Sandro Tonali z Newcastle United. Czy United, rezygnując z drogiego Andersona, spróbuje teraz zaatakować równie ambitny cel, jakim byłby Włoch, czy też utrzyma kurs na tańszych, ale równie perspektywicznych graczy? Ostateczny kierunek tej ofensywy transferowej wciąż pozostaje otwartą kwestią.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.