Marka JOGA walczy z robotyzacją futbolu, stawiając na młodzież.
Czy elita futbolu spadła do pułapki przewidywalności, w której czar pryska, zastąpiony przez statystyczną kalkulację i ustawiczne granie na małych marginesach?
Wojna z robotyzacją: Dlaczego JOGA chce uratować futbol przed nudą?
Wielu z nas, miłośników piłki nożnej, zaczyna odczuwać przesyt. Globalna dominacja Premier League, transmitowanej do niemal miliarda ludzi na całym świecie, niekoniecznie przekłada się na emocje. Jak zauważa Jamie Spencer, w którymś momencie futbol przeszedł w tzw. „wyprodukowany futbol”
. Kiedy najważniejsze mecze wielkich klubów są zbyt często rozstrzygane z góry, a radość i „surowa magia”
zostają wyssane z dyscypliny, rodzi się potrzeba buntu.
Zack Chislett, współzałożyciel marki JOGA, doskonale rozumie ten sentyment. Jego wizja to ochrona tego, „jak piłka nożna kiedyś wyglądała”
. Marka JOGA Starz, skierowana przede wszystkim do dzieci, ma za zadanie chronić ekspresję i swobodę w grze od jej najwcześniejszych etapów. Jak mówi Chislett dla FotMob: „Byliśmy ludźmi, którzy potrzebowali JOGA, naprawdę chcieliśmy te małe ochraniacze, chcieliśmy czuć polot, naprawdę chcemy przywrócić futbol do jego korzeni”
.
Brak wolności w nowoczesnym futbolu jest, zdaniem twórców, „stuprocentowy”
. Chislett gorzko konstatuje: „Czuję, że futbol staje się coraz bardziej robotyczny, coraz mniej cieszę się oglądaniem, bo wszyscy próbują być tacy sami i brakuje osobowości”
. Ta krytyka mechanizacji gry stała się paliwem napędowym dla filozofii JOGA, która opiera się na autentyczności.
Piłkarze odczuwają ten sam brak: Sprzęt jako manifest misji
Nie tylko kibice odczuwają ten chłód profesjonalnej gry. Co ciekawe, to sami zawodnicy zaczęli masowo sięgać po produkty JOGA, zanim jeszcze marka zainwestowała w szerokie kampanie sponsorskie. To fenomen, który zaskoczył nawet założycieli.
Ochraniacze JOGA zyskały rozgłos dzięki zawodnikom takim jak João Pedro z Chelsea, Omari Hutchinson z Nottingham Forest czy Joe Willock z Newcastle, którzy zostali ambasadorami. Ale to nie tylko oficjalne kontrakty. Gwiazdy formatu Jacka Grealisha czy Lauren James z WSL kupowały ochraniacze na własną rękę. W pewnym momencie połowa składu Manchesteru City miała prosić menedżera sprzętowego o dostarczenie tego konkretnego wyposażenia.
Zack Chislett, który sam próbował swoich sił jako profesjonalny piłkarz w Dubaju, widzi w tym potwierdzenie słuszności misji: „[Zawodowi piłkarze] po prostu lgnęli do tych produktów, ponieważ myślę, że podobała im się misja przywrócenia futbolu do jego korzeni i to, że futbol staje się nudny”
. Produkt stał się naczyniem dla tej idei.
Jego brat, Ethan Chislett, który ma za sobą ponad 150 występów w EFL i obecnie gra w Kaizer Chiefs w RPA, podkreśla, że sprzęt tworzony jest przez piłkarzy dla piłkarzy. „Dokładnie wiemy, czego chcą piłkarze, jak chcą się czuć, jak chcą wyglądać, gdy wchodzą na boisko. Zawsze staramy się tworzyć produkty dla profesjonalnych piłkarzy, ponieważ uważamy, że wszystko to przenika w dół [do grassrootsowej piłki nożnej]”
. Jeśli elita pragnie polotu, to musi to zostać zaszczepione na niższych szczeblach.
Dylemat bezpieczeństwa: Jak pogodzić styl z ochroną młodych adeptów?
Po udanym starcie głównej linii JOGA, bracia Chislett zauważyli lukę: brak podobnego sprzętu dla dzieci, czyli kolejnego pokolenia zawodników. Inspiracją dla linii JOGA Starz stał się ich dziewięcioletni brat Cruz, grający w akademii Brighton.
Jednak wprowadzenie produktów dla najmłodszych natychmiast postawiło etyczny i logistyczny dylemat: jak połączyć wizję wolności i stylu z nadrzędnym wymogiem bezpieczeństwa juniorów?
W tej kwestii JOGA uzyskała wsparcie legendy Liverpoolu i Anglii, Johna Barnesa, który sam uosabiał styl i polot w latach 80. Barnes podkreśla wagę ochrony: „W moich czasach ochraniacze były bardzo ważne ze względu na styl wślizgów. Nawet jeśli teraz prawdopodobnie nie jest tak brutalnie jak kiedyś, wciąż zdarzają się kontuzje po wejściach”
.
Barnes zwrócił uwagę na niepokojący trend: „Wielu dzieciaków widzi teraz, jak gracze zdejmują ochraniacze i noszą na kostkach same podkolanówki. Ważne jest, aby dzieci były świadome, jak konieczne jest bezpieczeństwo zawodnika. Oczywiście teraz wszystko kręci się wokół stylu i tego, co dobrze wygląda, więc jeśli uda się połączyć te dwie rzeczy – to jest klucz”
.
Zack Chislett przyznaje, że początki JOGA Starz nie były idealne: „Szczerze mówiąc, na początku chyba źle to rozegraliśmy. Próbowaliśmy iść drogą JOGA – mniejsze ochraniacze, mniej ochrony, bardziej skupieni na wyglądzie. Ale w miarę postępów zaczęliśmy uwzględniać potrzeby rodziców i podnieśliśmy jakość naszych produktów do poziomu, przy którym rodzice czują się pewnie, pozwalając na ich noszenie”
.
Celem jest bycie alternatywą na każdym etapie kariery piłkarskiej – „od pierwszego zakupu ochraniaczy aż po Ligę Mistrzów”
. Uznano, że kontuzje u młodych graczy mogą zahamować ich rozwój. Dlatego JOGA skupiła się na stronie ochronnej. „Przeszliśmy na trasę ochrony i upewniamy się, że spełniamy wszystkie wymogi. Właśnie dlatego wprowadzamy ultra sleeve, który pojawi się w nadchodzącym sezonie. Jest certyfikowany CE i zajęło nam dosłownie 12 miesięcy jego testowanie i tworzenie”.
Dla starszego pokolenia, jak Barnes, niewygodne ochraniacze, które „wchodziły w skarpetę”
, zniechęcały do ich noszenia. „Wiesz, złamiesz nogę, jeśli nie masz ochraniaczy. W ciągu ostatnich dziesięciu lat nie zawsze ma się takie wślizgi, ale z nowym ochraniaczem w stylu JOGA, który jest w formie rękawa, nie da się go zdjąć”
. To idealne połączenie: atrakcyjność estetyczna dla dziecka i gwarancja bezpieczeństwa dla kupującego – rodzica.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.