Magazyn piłkarski NewsyMarokańska piłka nożna: owoc dekad inwestycji i wizji króla

Marokańska piłka nożna: owoc dekad inwestycji i wizji króla

Jarosław Kowalski

Zastanawialiście się kiedyś, co stoi za nagłym, spektakularnym wzrostem siły światowej reprezentacji piłkarskiej? Marokańska bajka to nie przypadek, lecz efekt wieloletniej, strategicznej inwestycji, która zmienia oblicze futbolu Afryki. To opowieść o wizji, determinacji i miliardach zainwestowanych w młode talenty, które teraz burzą europejskie twierdze.

Marokańska piłka nożna: owoc dekad inwestycji i wizji króla

Marokoski model: Od wizji króla do globalnej potęgi

Droga na szczyt w futbolu nigdy nie jest usłana różami. Wyprodukowanie piłkarza światowej klasy wymaga czasu, bezwzględnej dedykacji i, nie oszukujmy się, sporego kapitału. Tysiące utalentowanych chłopców przepadało, bo nie urodzili się we właściwym miejscu czy we właściwym czasie. Maroko postanowiło, że to się zmieni. Król Mohammed VI nadał piłce nożnej status kluczowego motoru rozwoju społeczno-ekonomicznego kraju już od 2008 roku.

Kulminacją tych starań była otwarta w 2010 roku Akademia Piłkarska imienia Mohammeda VI. Powołana do życia, by stworzyć narodową tożsamość piłkarską na wszystkich szczeblach, dziś jest uznawana za główną, jeśli nie jedyną, przyczynę niedawnego oszałamiającego sukcesu Lwów Atlasu. A to, co wydarzyło się w Katarze w 2022 roku, przejdzie do historii. Półfinał Mistrzostw Świata – pierwszy dla jakiegokolwiek afrykańskiego narodu – to wynik ciężkiej pracy, która trwała dekady.

A przecież droga do tego półfinału była piekielnie trudna. Maroko eliminowało po drodze potęgi europejskie: Belgię, Hiszpanię i Portugalię, by ostatecznie ulec dopiero Francji. Wszyscy pamiętają ten historyczny marsz, ale mało kto analizuje, co wydarzyło się później. Osiemnaście miesięcy później, na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu 2024 roku, pod wodzą Tarika Sektiouiego, marokańscy olimpijczycy udowodnili, że ten sukces nie był dziełem przypadku, zgarniając brązowy medal, minimalnie ustępując Hiszpanii, w której gwiazdami byli m.in. Fermín López, Pau Cubarsí, Álex Baena i Pablo Barrios – zawodnicy okrzepli w hiszpańskiej LaLiga.

Ewolucja talentu: Diaspora kontra „produkcja krajowa”

Powszechna akceptacja w Maroku zakładała, że te osiągnięcia byłyby niemożliwe bez graczy stanowiących diasporę. I tu jest sedno sprawy: 70% składu, który pojechał do Kataru, urodziło się lub gra w Europie. Achraf Hakimi, bożyszcze Maroka i prawdopodobnie ich najlepszy piłkarz w historii, urodził się w Hiszpanii i teraz błyszczy w PSG. Trener Walid Regragui również paryżaninem. Cały ten talent to de facto produkt europejskiego systemu szkolenia.

Celem Maroka nie jest zerwanie z tą współpracą, ale wygenerowanie większej liczby talentów „wychowanych u siebie”. Lokalne skauting diametralnie się poprawił. Dowodem jest zwycięstwo reprezentacji U-20 na Mistrzostwach Świata w Chile we wczesnych fazach tego roku, gdzie Akademia im. Mohammeda VI odegrała integralną rolę.

W finale turnieju U-20, który Maroko wygrało 2:0 z Argentyną, czterech graczy z podstawowego składu to wychowankowie tejże Akademii: Fouad Zahouani, Yassine Khalifi, Hossam Essadak i Yassir Zabiri, który strzelił oba gole, zostając MVP meczu.

Trener Mohamed Ouahbi po tym spotkaniu z satysfakcją stwierdził: > „Zaczynamy zbierać plony. Mówię o akademiach i ich zapleczach, a także o ośrodkach narodowych. To projekt, który dojrzewał latami. Świetni gracze wyszli z Akademii, dzięki którym marzyliśmy na Mistrzostwach Świata 2022, odzwierciedlając cały wysiłek i ciężką pracę włożoną w ten projekt”.

Kwalifikacje do tegorocznych Mistrzostw Świata były formalnością. Wygrali wszystkie osiem meczów, strzelając 22 gole, tracąc zaledwie dwa. Podczas gdy inni afrykańscy giganci się potykali, Maroko zapewniło sobie awans i jest murowanym kandydatem do reprezentowania kontynentu w fazie pucharowej.

Budowanie silnej ligi: Symboliczny powrót gwiazd i infrastrukturalny boom

Na poziomie klubowym Maroko patrzy baczniej na Egipt, próbując skopiować ich model. Al Ahly, Zamalek, a ostatnio Pyramids FC są często wymieniane jako największe kluby Afryki, z dorobkiem 18 Pucharów Afryki Mistrzów połączonych i z faktem, że zdecydowana większość reprezentantów Egiptu zostaje w kraju. Wystarczy spojrzeć na kadrę na listopadowe zgrupowanie – tylko Mohamed Salah, Omar Marmoush i Mostafa Mohamed grają poza Egiptem.

Oczywiście, aby zatrzymać talenty, kluby musiałyby oferować pensje niweczące pokusę transferu do Europy – co jest zadaniem niemal syzyfowym. Jednak latem tego roku wykonano gigantyczny symboliczny krok. Hakim Ziyech, jeden z największych nazwisk w historii marokańskiej piłki, po rozwiązaniu kontraktu z katarskim Al-Duhail SC, dołączył do Wydad Casablanca. To jego pierwszy klub w ojczyźnie, po karierze rozpoczętej w Holandii.

Przyznajmy, nie podpisali Ziyecha w jego szczytowej formie – obecnie czeka go debiut – ale symbolika jest nie do przecenienia. 32-letni zawodnik był dla Maroka ich własnym Mohamedem Salahem przez lata. Jego powrót to potężny sygnał dla młodych.

Równie istotne jest to, że infrastruktura w kraju jest modernizowana w iście ekspresowym tempie. Efekt widać w zaufaniu międzynarodowych struktur sportowych, które powierzają Maroku organizację takich imprez jak Puchar Narodów Afryki 2025, Puchar Narodów Afryki Kobiet 2026, a także Mistrzostwa Świata FIFA 2030, wspólnie z Hiszpanią i Portugalią.

Stadiony takie jak Prince Moulay Abdellah w Rabacie, Ibn Battuta w Tangerze, Adrar w Agadirze i Mohammed V w Casablance zostały odnowione. Ale wisienką na torcie jest budowa stadionu Hassana II, mającego być gotowym w 2028 roku. Będzie to dom reprezentacji Maroka i jeden z najpotężniejszych obiektów na świecie, mieszczący 115 000 kibiców.

Piłka kobieca również nabiera tempa. Ich „Atlas Lionesses” zaszły do finału WAFCON 2024 jako gospodynie, przegrywając 2:3 z Nigerią po bramce w 88. minucie. W przyszłym roku, u siebie, na pewno będą chciały pójść o krok dalej.

Puchar Narodów Afryki (AFCON) rozpoczyna się w grudniu, a Maroko będzie gospodarzem po raz pierwszy od 1988 roku (ich jedyne zwycięstwo pochodzi z 1976). To ich moment. Zwycięstwo w tym turnieju byłoby ukoronowaniem ciężkiej pracy, która doprowadziła ich do obecnego statusu. Marokańska piłka nigdy nie miała się lepiej.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment